Strona głównaWiadomościPolska"Ty j***ny mały gnoju". Media piszą o ostrym spięciu Jędrzejewskiego z Kacprzykiem....

„Ty j***ny mały gnoju”. Media piszą o ostrym spięciu Jędrzejewskiego z Kacprzykiem. Ujawniono treść notatki służbowej

-

- Reklama -

Co naprawdę działo się w Szpitalu Południowym w Warszawie? – to pytanie zadaje sobie dziś cała Polska. Media rozpisują się o kolejnych okolicznościach sprawy. Na jaw wyszła także notatka służbowa sporządzona przez Dawida Kacprzyka.

Po głośnym wywiadzie w Kanale Zero, jakiego Krzysztofowi Stanowskiemu udzielił był ordynator oddziału chirurgii w Szpitalu Południowym dr Emil Jędrzejewski, media donoszą o notatce służbowej dotyczącej pewnego incydentu. Głos zabrał także Dawid Kacprzyk, były koordynator SOR oraz były radny KO.

- Reklama -

Były ordynator oddziału chirurgii w Warszawskim Szpitalu Południowym mówił w Kanale Zero m.in. o nieprawidłowościach, do jakich miało dochodzić na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, kierowanym przez byłego radnego KO Dawida Kacprzyka.

– Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy. I to jest sedno całego zamieszania – mówił dr Jędrzejewski.

Ja muszę dopytać, ja wiem, że to już wybrzmiało, ale – no bo słowa mają znaczenie, pan jest inteligentną osobą, pan wie co to znaczy, co pan powiedział – pan powiedział, że Dawid Kacprzyk pana zdaniem odpowiada za to, że tam umierali ludzie – wtrącił dziennikarz.

– Tak – potwierdził lekarz.

W wyniku błędu lekarskiego doprowadzano do powikłań, które kończyły się letalnie – relacjonował.

Jak ujawnił, miało też dochodzić do sytuacji, gdy pacjenci przyjęci na SOR umierali – nie dostając pomocy – a pracownicy oddziału „przypominali sobie” o nich po kilku godzinach, znajdując ich np. martwych w toalecie i wówczas wykonywali im tomografie.

„Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy”. Były ordynator w Szpitalu Południowym ujawnił szokujące kulisy [VIDEO]

Notatka służbowa

Między Emilem Jędrzejewskim a Dawidem Kacprzykiem miało dojść do incydentu, opisanego w notatce służbowej, do której dotarły media. Według „Gazety Wyborczej” zajście miało mieć miejsce we wrześniu 2025 r., po nocnym dyżurze na SOR. Autorem notatki jest Kacprzyk.

Według dokumentu sporządzonego przez ówczesnego koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Warszawskim Szpitalu Południowym, Jędrzejewski miał kierować pod jego adresem wulgaryzmy i groźby, a nawet go popchnąć.

„Podczas drogi na odprawę przy windach na 1. piętrze na swojej drodze napotkaliśmy lek. Emila Jędrzejewskiego, który od razu po zobaczeniu nas zaczął mnie obrażać, wyzywać m.in. «ty j***ny mały gnoju», «za***ie cie k**wa», «ze mną zaczynasz»” – czytamy w cytowanej przez „Gazetę Wyborczą” notatce.

Sprawę zgłoszono do prokuratury, ale śledczy odmówili wszczęcia postępowania. Nie kwestionowali jednak relacji świadków.

Oświadczenie Kacprzyka

Dawid Kacprzyk odrzucił zarzuty przedstawione pod jego adresem przez byłego pracownika Szpitala Południowego dr. Emila Jędrzejewskiego. W oświadczeniu przekazanym w środę PAP przez pełnomocnika Kacprzyka, mec. Jacka Dubois, zapowiedział podjęcie kroków prawnych i skierowanie sprawy na drogę sądową.

Oświadczenie jest reakcją na wywiad, którego Jędrzejewski udzielił we wtorek Kanałowi Zero. Jak napisał Kacprzyk, w rozmowie padły pod jego adresem „informacje nieprawdziwe, krzywdzące i naruszające dobre imię”.

„Dotychczas starałem się unikać komentowania sprawy w przestrzeni medialnej. Uważałem, że wszelkie pytania i wątpliwości dotyczące mojej osoby powinny być wyjaśniane w oparciu o fakty, dokumenty oraz obiektywne dowody zgromadzone w toku właściwych postępowań” – oświadczył.

Dodał, że wobec treści wypowiedzi Jędrzejewskiego „dalsze milczenie mogłoby zostać odebrane jako przyzwolenie na rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji”.

Kacprzyk napisał, że „kategorycznie” sprzeciwia się wiązaniu go ze zdarzeniami, z którymi – jak podkreślił – „nie miał nic wspólnego”.

W oświadczeniu odniósł się do dwóch spraw przywołanych przez Jędrzejewskiego: śmierci pacjenta w łazience Szpitalnego Oddziału Ratunkowego oraz rzekomego wykonania tomografii komputerowej pacjenta po jego śmierci. Jak wskazał, w pierwszej sprawie prowadzone jest postępowanie karne, którego nie jest stroną. „Druga sprawa – o ile w ogóle miała miejsce – nie dotyczy okresu mojego zatrudnienia w Szpitalu Południowym” – napisał.

Według Kacprzyka twierdzenia formułowane przez Jędrzejewskiego „nie znajdują potwierdzenia w faktach”, a ich rzeczywistym skutkiem jest próba zdyskredytowania go w przestrzeni publicznej.

W swoim stanowisku odniósł się także do skargi, którą – jak przypomniał – Jędrzejewski złożył na niego w lipcu 2025 r. Kacprzyk podkreślił, że autor skargi „nie wskazał żadnego konkretnego, możliwego do zidentyfikowania przypadku medycznego zaniedbania”. Jak ocenił, pismo opierało się wyłącznie na ogólnych twierdzeniach. Jednocześnie zaznaczył, że odpowiedział na zarzuty 15 sierpnia 2025 r., dlatego – jego zdaniem – nieprawdziwe są sugestie, że sprawa pozostała bez reakcji.

Kacprzyk odniósł się również do konfliktu między lekarzami SOR a Oddziałem Chirurgii. Przyznał, że część skarg pacjentów dotyczących funkcjonowania oddziału była uzasadniona. Jak wskazał, dotyczyły one m.in. sytuacji, gdy lekarze chirurgii nie stawiali się na konsultacje pacjentów kierowanych z SOR albo czas oczekiwania na ich przybycie przekraczał terminy określone w regulaminie szpitala.

„To właśnie takie zachowania lekarzy Oddziału Chirurgii oraz ordynatora tego Oddziału prowadziły do konfliktu z lekarzami SOR-u” – napisał. Dodał, że lekarze SOR, działając zgodnie z procedurami, mieli prawo oczekiwać niezwłocznych konsultacji chirurgicznych „przede wszystkim w interesie pacjentów”.

Na zakończenie oświadczenia Kacprzyk ocenił, że publicznie kierowane wobec niego zarzuty są „nieprawdziwe, bezpodstawne i noszą cechy zniesławienia”. Poinformował również, że podjął już działania prawne i sprawa zostanie skierowana do sądu.

Afera w Szpitalu Południowym

Wywiad z dr. Jędrzejewskim był kolejnym elementem afery, która wybuchła po publikacji portalu Zero.pl z 15 czerwca. Według ustaleń portalu Dawid Kacprzyk, pełniący funkcję koordynatora SOR w Szpitalu Południowym oraz radnego KO warszawskiego Ursusa, miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii uzyskać w ubiegłym roku około 1,6 mln zł wynagrodzenia z pracy w placówkach medycznych. Z ustaleń dziennikarzy portalu wynikało też, że na prowadzonym przez niego oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji.

W poniedziałek Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała o wszczęciu dwóch śledztw dotyczących Szpitala Południowego. Jedno dotyczy podejrzenia oszustwa na kwotę przekraczającą pół miliona złotych, drugie – możliwego nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego, w tym nieprawidłowości przy kwalifikowaniu pacjentów w ramach procedury triażu na SOR. Sprawą zajęła się również Naczelna Izba Lekarska.

W ubiegłym tygodniu Kacprzyk zrezygnował z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej, następnie złożył mandat radnego dzielnicy Ursus. Poinformowano także, że zwrócił szpitalowi część środków finansowych, które wcześniej zostały mu wypłacone. Pieniądze miały jednak z powrotem trafić do Kacprzyka, ponieważ szpital nie był w stanie ich odpowiednio zaksięgować.

Gdzie jest pół miliona? Prokuratura zabrała głos ws. przelewów między Szpitalem Południowym i Kacprzykiem

W związku z doniesieniami dotyczącymi funkcjonowania placówki prezydent Warszawy odwołał zarząd i radę nadzorczą Szpitala Południowego. Funkcję prezes zarządu objęła Aneta Gomółka-Siembora. Trwają również kontrole prowadzone przez stołeczny ratusz, Narodowy Fundusz Zdrowia, Państwową Inspekcję Pracy oraz inne instytucje.

W środę prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych Mirosław Wróblewski poinformował, że UODO przeprowadzi kontrolę dotyczącą ochrony danych osobowych w Szpitalu Południowym. Jak wskazał, ujawnione publicznie zarzuty dotyczące możliwych naruszeń przepisów RODO wymagają wyjaśnienia. Tego samego dnia Ministerstwo Zdrowia zleciło wojewodzie mazowieckiemu przeprowadzenie kontroli w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym Szpitala Południowego oraz w SOR Mazowieckiego Szpitala Bródnowskiego.

Według informacji przekazanych przez urząd wojewódzki, w latach 2024–2026 przeprowadzono już siedem kontroli funkcjonowania szpitalnych oddziałów ratunkowych w regionie. Według doniesień medialnych Kacprzyk pracował także w Szpitalu Bródnowskim, gdzie w ciągu 125 dni miał przepracować 732 godziny, w tym ponad 290 godzin w samym marcu.

Najnowsze