Sławomir Mentzen ostro skrytykował propozycję Mateusza Morawieckiego dotyczącą tzw. pensji rodzicielskiej. W opublikowanych w mediach społecznościowych wpisach polityk zapowiedział, że nigdy nie poprze nowych transferów socjalnych, a wszystkich autorów podobnych pomysłów nazwał „niebezpiecznymi populistami”.
W ostatnich dniach Mateusz Morawiecki i jego świta zaproponowali zastąpienie programu 800 plus dla dzieci do 3. roku życia tzw. Pensją Rodzicielską w wysokości równowartości płacy minimalnej, czyli obecnie około 3600 zł netto miesięcznie.
Według wyliczeń realizacja programu miałaby kosztować budżet państwa 40–42 miliardy złotych rocznie.
Mentzen odniósł się do tej propozycji w kontekście ogólnej kondycji finansów publicznych.
„Każdy, kto w obecnej tragicznej sytuacji naszych finansów publicznych, w obliczu nadchodzących olbrzymich wydatków na energetykę i wojsko, przy czekających nas coraz wyższych wydatkach na ochronę zdrowia i emerytury, przy już jednym z najwyższych w Europie poziomów wydatków publicznych proponuje kolejne olbrzymie transfery socjalne, jest szkodliwym dla Polski i niebezpiecznym populistą, którego miejsce jest tam, gdzie Tuska i Kaczyńskiego: jak najdalej od wpływu na losy Polski” – napisał współlider Konfederacji Wolność i Niepodległość.
Polityk wezwał do zakończenia praktyki, którą określił mianem kupowania poparcia społecznego kosztem przyszłych pokoleń.
„Koniec z przekupywaniem Polaków ich własnymi pieniędzmi. Koniec z zadłużaniem nas na potęgę. Koniec z marnowaniem naszej przyszłości dla doraźnych korzyści politycznych. Koniec z rozwojem długu i socjalu!” – podkreślił, po czym zadeklarował, że jego stanowisko w tej sprawie jest niezmienne.
„Prędzej mi ręka uschnie, niż poprę kolejne programy socjalne! Prędzej zrezygnuję z polityki, niż dołączę się do tej bandy prowadzącej Polskę do katastrofy” – zapowiedział w kolejnym wpisie Mentzen.
„Tusk, Kaczyński, Morawiecki, Czarzasty, jeden pies. Dla nich wszystkich słupki sondażowe są ważniejsze od przyszłości Polski” – ocenił, konkludując: „Wydatki, dług, a potem podatki, trzeba ciąć, a nie rozwijać” – podsumował prezes Nowej Nadziei, partii współtworzącej Konfederację.
