„Jastrząb Post” przypomniał wywiad z Tadeuszem Drozdą sprzed rok na temat emerytur artystów. Obecnie temat jest niezwykle popularny z powodu projektu socjalu dla artystów i tandetnych akcji propagandowych ministerstwa niby-kultury.
Temat socjalu dla artystów wywołuje wielkie emocje. Było źle już w momencie ogłoszenia projektu, a gdy minister Marta Cienkowska do spółki z tzw. środowiskiem artystycznym postanowiła bronić pomysłu, ukazując beznadziejny poziom „sztuki” reprezentowanej przez beneficjentów, sytuacja pogorszyła się jeszcze bardziej.
Poniżej więcej informacji na ten temat.
Tacy ludzie nami rządzą… Minister Cienkowska osobiście udowadnia, jak bardzo niczego nie rozumie
W oparach polskiego absurdu. Mentzen nie zostawił suchej nitki. „Cztery nic nierozumiejące panie”
Portal „Jastrząb Post” przypomniał dawny wywiad z Tadeuszem Drozdą. Znany satyryk obecnie jest na emeryturze. Sam Drozda ma niskie świadczenie, jednak nie próbuje zrzucać na innych swoich problemów i efektów decyzji, które podjął. Jak stwierdził, „sam zgotował sobie taki los”.
W rozmowie z jastrzabpost.pl sprzed roku Drozda skomentował emerytury artystów. Nie potrafił zrozumieć, jak znane gwiazdy mogą narzekać na emerytury i mieć pretensje o brak wyższych świadczeń. Zwrócił uwagę, że często nie oszczędzają, tylko prowadzą rozrzutny tryb życia, a potem udają zdziwionych.
– Jeżeli człowiek przez całe lata zarabiał dużo pieniędzy, to jak dzisiaj nie ma nic, to jest idiotą. Po prostu – mówił Tadeusz Drozda.
– Zawsze trochę zostaje. Nie jest tak, że wszystko się wyda. […] Widziałem ostatnio artystkę, która powiedziała, że ma małą emeryturę. W internecie są takie tabele, które mówią, ile artysta żąda za występ. Sprawdziłem, że ta artystka za występ żądała 50 tys. zł i jej płacili. Także miała takie dwa, trzy koncerty miesięcznie za 50 tys. i ona narzekała, że ma za małą emeryturę – podkreślił.
Zapytano go także o wysokość jego emerytury. Kwoty nie podał, ale ocenił, że jest niska.
– Są artyści, którzy narzekają, a prawda jest taka, że kiedy dużo zarabialiśmy, płaciliśmy najniższe składki na emeryturę. No i dzisiaj mamy pokłosie tego, co wynika wyłącznie z naszej pazerności – powiedział Drozda.
– Żaden artysta się do tego nie przyzna. Ja deklarowałem najniższą, wtedy było to ok. 1500 zł. Można było wpisać, ile się chce i od tego płacić składki – wyjaśnił.
