– Ja bym się wstydził narzekać na swoją sytuację i oczekiwać zapomogi od państwa – powiedział w rozmowie z „Faktem” znany polski aktor Jan Englert. Artysta odniósł się w ten sposób do przyjętego przez rząd projektu ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny.
Rząd przyjął we wtorek projekt ustawy, który wprowadza status artysty zawodowego – będzie on przyznawany na wniosek osobom, które zawodowo zajmują się działalnością artystyczną i posiadają udokumentowany dorobek twórczy.
Najważniejszym elementem projektu ustawy jest mechanizm dopłat do składek, który jest skierowany do artystów o dochodach poniżej określonego progu. Mają one objąć tych artystów, których średnie miesięczne przychody w ciągu ostatnich trzech lat nie były wyższe niż 125 proc. minimalnego wynagrodzenia; tj. ok. 68 tys. zł rocznie brutto.
Artysta z niewielkim dochodem dostanie od państwa dopłatę do składek do poziomu minimalnego wynagrodzenia. Środki będą ewidencjonowane na kontach w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych i przekazywane automatycznie.
Dopłata będzie przysługiwać do czasu osiągnięcia przyjętego progu dochodowego, który pozwoli na samodzielne opłacanie składek.
Prawo do dopłaty nie będzie przyznawane bezterminowo. Będzie ustalane na dany rok i regularnie weryfikowane tak, aby wsparcie trafiało do osób spełniających warunki określone w ustawie.
Artyści objęci systemem uzyskają także dostęp do świadczeń społecznych i zdrowotnych. Oznacza to możliwość korzystania z publicznej ochrony zdrowia, świadczeń chorobowych oraz urlopów macierzyńskich.
Mentzen wygarnął tzw. artystom. „Z pogardą traktujecie ciężko pracujących i finansujących was ludzi”
Do sprawy w rozmowie z „Faktem” odniósł się znany aktor Jan Englert. – Kierunek zmian można uznać za dobry, ale nie spodziewam się dobrego i skutecznego wykonania. O takich działaniach słyszę już od 30 lat – powiedział na początek. Jak podkreślił, nie wierzy, aby zmiana zlikwidowała problemy osób z młodego pokolenia.
Dalej było tylko ostrzej. – Osobiście pobieram emeryturę od lat i oczywiście nie oczekuję żadnych dopłat – wyjaśnił Englert i dodał, że „wszyscy, którzy pracowali pod nim, zarabiali w teatrze, płacili ZUS i tak dalej”.
– Owszem, słyszymy o przypadkach artystów, którzy mają bardzo niską emeryturę, bo nie odprowadzali w przeszłości składek lub były one bardzo niskie, jednak był to ich wybór. W młodości, gdy ma się szufladę pełną pieniędzy, często nie myśli się o emeryturze – powiedział aktor.
– To, że ich emerytura nie należy do najwyższych, jest pokłosiem podjętych przez nich w przeszłości decyzji. Ja bym się wstydził narzekać na swoją sytuację i oczekiwać zapomogi od państwa. Z jakiego powodu mamy rekompensować artystom to, że na przykład dziś zarabiają furę pieniędzy, a mimo to nie decydują się na odprowadzanie składek? – dodał.
Englert zaznaczył, że popiera jedynie wsparcie dla osób w najtrudniejszej sytuacji. Jak podkreślił, „najwięcej krzyczą o zapomogi ci, którzy właśnie nie powinni tego robić”.
