Propozycja przekazania 15 wysłużonych autobusów Winnicy na Ukrainie wywołała w Kielcach polityczną burzę. Po fali krytyki i oskarżeń o dezinformację, mer Sergiej Morgunow wycofał wniosek, formalnie by nie psuć relacji. Prezydent Kielc Agata Wojda standardowo oskarżała przeciwników o tzw. mowę nienawiści, a opozycja zwróciła uwagę na sukces presji społecznej.
Sprawa przekazania za darmo 15 wycofanych z eksploatacji autobusów marki Solaris dla miasta partnerskiego na Ukrainie Winnica stała się zarzewiem ostrego konfliktu w kieleckim samorządzie.
Podczas wtorkowej konferencji prasowej prezydent Kielc Agata Wojda, poinformowała, że mer Winnicy Sergiej Morgunow zdecydował o wycofaniu prośby o wsparcie, aby „nie budzić negatywnych emocji, żeby ta współpraca nie była oceniana przez pryzmat ostatnich dni”.
Wojda zaatakowała też radnych opozycji, Marcina Stępniewskiego i Macieja Jakubczyka, zarzucając im szerzenie niepełnych informacji i budowanie atmosfery strachu oraz pogardy. Według władz miasta, radni w mediach społecznościowych pominęli kluczowy fakt, że chodzi o pojazdy 17-letnie, które są wycofywane z użytku ze względu na standardy obowiązujące w Polsce i ich wartość rynkowa jest minimalna – prawdopodobnie trafiłyby na sprzedaż na części lub do kasacji.
Należy podkreślić, że zakupione z pieniędzy podatników pojazdy właśnie powinny zostać sprzedane na części lub – skoro są chętni na zakup – sprzedane innemu państwu, a nie rozdawane.
Dyrektor Zarządu Transportu Miejskiego Barbara Damian doprecyzowała stan techniczny taboru, odpowiadając na zarzuty radnego Jakubczyka o rzekomym zniszczeniu lub zaginięciu części wozów.
– Na bazie przy ulicy Ściegiennego znajdowało się dokładnie 39 autobusów. Dwa nie są spalone i dwa nie są rozebrane na części – poinformowała dyrektor.
Dodała, że szacunkowa wartość każdego z tych autobusów to około 30 tysięcy złotych, a ich stan techniczny wynika z wieloletniego przebiegu, sięgającego nawet 1,4 mln kilometrów.
Zupełnie inne spojrzenie na sprawę przedstawił przewodniczący Rady Miasta, Maciej Jakubczyk, który w Internecie dopytywał, „gdzie jest pozostałe 14 autobusów”, wskazując na nieprawidłowości w zarządzaniu miejskim majątkiem. Jakubczyk zakwestionował autentyczność prośby mera Winnicy i odmówił wizytacji bazy przewoźnika, nazywając całą sytuację „szytą grubymi nićmi”.
Marcin Stępniewski z PiS uznał wycofanie wniosku za sukces presji radnych i mieszkańców, którzy sprzeciwili się przekazywaniu majątku „w obliczu trudnych relacji historycznych”.
– Kielczanie wprost sprzeciwili się przekazywaniu majątku w sytuacji, w której rządzący Ukrainą tak naprawdę jakkolwiek nie szanują tej pomocy – stwierdził w rozmowie z PAP przewodniczący klubu radnych PiS w kieleckiej radzie miasta.
Przywołał decyzję prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, który niedawno nadał jednostce specjalnej wojska imię „Bohaterów UPA” oraz przykład zmiany nazwy ulicy w Winnicy ku czci zbrodniarza Stepana Bandery.
W obronie inicjatywy stanął przewodniczący klubu radnych KO Michał Piasecki, który oskarżył opozycję o „palenie mostów” i „rozpętanie antyukraińskich nastrojów” dla doraźnych zysków politycznych. Tymczasem faktem jest, że to Kijów znacząco pali mosty i wznieca przeciwko sobie – słuszne – oburzenie czcząc nazistów i zbrodniarzy.
Prezydent Wojda powoływała się na ideę solidarności, twierdząc, że Kielce same korzystają z ogromnego wsparcia unijnego na zakup nowoczesnych „elektryków”.
– Boję się, że nie stać nas po ludzku na mniejsze gesty – twierdziła.
Wskazała na dramatyczną sytuację Winnicy, która boryka się ze skutkami rosyjskich ostrzałów i potrzebuje autobusów jako zabezpieczenia na wypadek blackoutów, jakby kogokolwiek w Polsce miałoby to interesować.
