Pomysł minister kultury Marty Cienkowskiej pogrąża rząd. Ta jednak broni dopłat do emerytur dla artystów, bo ci tego „potrzebują”. Liczy też na podpis prezydenta pod ustawą, ale biorąc pod uwagę społeczne nastroje, Karol Nawrocki, niezależnie od poglądów, musiałby być politycznym samobójcą. Polacy sąw tej sprawie niemal jednomyślni.
Cienkowska tłumaczy, że ustawa ma na celu zabezpieczenie emerytalne i zdrowotne twórców. Krytycy mówią o „ludzie wybranym”, bo reszta Polaków nie może na takie przywileje liczyć. W grę wchodzą dodatkowe koszty biurokracji, bo np. w weryfikację sytuacji finansowej wnioskodawców zaangażowano Krajową Administrację Skarbową, która będzie sprawdzać PIT-y.
Kontrowersyjnym elementem ustawy jest definicja artysty zawodowego oraz ocena jego dorobku, którą ma się zajmować znowu powołana specjalnie komisja. Takie komisje będą się składać z trzech do pięciu „reprezentantów środowisk artystycznych”, którzy zainkasują po 50 zł za jedno zaświadczenie artystyczne.
Jeszcze 40 lat temu artyści mogliby liczyć na społeczną aprobatę, ale przez ostatnie lata dość skutecznie swoim „aktywizmem”, głupotą i dość często uprawianiem pseudosztuki, zrazili sobie znaczną część Polaków. Na pomysł Cienkowskiej internet zareagował niemal powszechną kpiną i szyderstwem z owych „koryfeuszy sztuki”.
Wskazują też na to sondaże. Na pytanie, czy rząd powinien dopłacać artystom do emerytury? – przecząco odpowiedziało 74 proc. respondentów. Za wsparciem ze strony państwa i dopłatami opowiedziało się zaledwie 11 proc. ankietowanych, natomiast 15 proc. nie ma zdania w tej sprawie.
Pytanie – co się dzieje z rządem który robi jak uważa, ale wbrew woli społeczeństwa? – wydaje się retoryczne.
74 proc. Polaków nie chce dopłacać pseudoartystom, którzy nie potrafią się utrzymać z pracy artystycznej. I mają rację. https://t.co/UUBMSBXKS8
— Tomasz Sommer (@1972tomek) June 9, 2026
Źródło rp.pl/ X
