Pentagon podniósł poziom czujności kontrwywiadowczej w odniesieniu do Izraela do najwyższego poziomu. Obawy są skierowane przeciwko jednemu z najbliższych sojuszników Waszyngtonu, ale to nic nowego.
Zdaje się, że jeszcze Brzeziński opisywał rozmowy pokojowe Sadata z Beginem w amerykańskim Camp Dvid w 1978 roku, gdzie rozjemcą był prezydent Jimi Carter. W książce b. Sekretarza Stanu pada informacja, że amerykańskie propozycje z Departamentu Spraw Zagranicznych trafiały szybciej do delegacji izraelskiej, niż na… biurko Cartera.
Ogon kręci psem do dzisiejszego dnia. 9 czerwca Izrael ponownie znalazł się w centrum międzynarodowej debaty, tym razem w kontekście swoich możliwości szpiegowskich. Według kilku amerykańskich mediów, w tym „ New York Timesa”, państwo żydowskie próbowało podsłuchiwać wysoko postawionych amerykańskich urzędników.
Sytuacja ta jest uznawana za na tyle niepokojącą, że Pentagon podniósł poziom zagrożenia kontrwywiadowczego wobec Izraela do najwyższego poziomu. Decyzja ta opiera się na ocenie Agencji Wywiadu Obronnego (DIA), agencji wywiadowczej Departamentu Obrony.
DIA uważa, że zdolność Izraela do prowadzenia działalności szpiegowskiej i gromadzenia technicznych danych wywiadowczych jest na wysokim poziomie. Wśród osób potencjalnie objętych inwigilacją znajdują się podobno Steve Witkoff, główny negocjator Donalda Trumpa oraz Elbridge Colby, wysoki rangą urzędnik Pentagonu. Swoją drogą, czy Witkoffa trzeba akurat osobno szpiegować?
Według doniesień amerykańskiej prasy, podatność tych urzędników na inwigilację może być związana z korzystaniem przez nich z prywatnych samolotów, które są łatwiejsze do infiltracji i podsłuchiwania. Inne teorie sugerują również, że mogli zostać „złapani w pułapkę” podczas swoich podróży do Izraela.
W tym konkretnym przypadku nie byłby to jednak wywiad wojskowy. Stany Zjednoczone i Izrael już teraz wymieniają się dużą ilością informacji technicznych, szczególnie w dziedzinie obronności. Izraelskie służby ma tu bardziej interesować wywiad polityczny, jako wcześniejsze rozpoznanie decyzji, jakie może podejmować Donald Trump, a także próby wpłynięcia na te wybory prezydenta.
Wstępne ostrzeżenia nie pojawiły się dzisiaj. Nawet za prezydentury Joe Bidena pojawiały się podejrzenia o szpiegostwo, szczególnie w odniesieniu do amerykańskiego stanowiska wobec wojny w Strefie Gazy. Oficjalnie o tym rodzaju szpiegostwa się nie mówi, ale „reputacja” Izraela w tej dziedzinie jest dobrze ugruntowana.
Źródło: Le Figaro
