Strona głównaWiadomościŚwiatStrzelił włamywaczowi w głowę. Jest wyrok w głośnej sprawie

Strzelił włamywaczowi w głowę. Jest wyrok w głośnej sprawie

-

- Reklama -

Zaskoczył włamywaczy we własnym domu, chwycił za legalną broń i oddał śmiertelny strzał w tył głowy uciekającego intruza. Chcieli mu przyklepać morderstwo, ale ława przysięgłych uznała, że działał w obronie koniecznej.

Do zdarzenia doszło w biały dzień, 31 lipca 2025 roku. 66-letni Wolfgang W., dyplomowany inżynier mieszkający w salzburskiej dzielnicy Gnigl, nakrył w swoim domu parę włamywaczy na gorącym uczynku. Mężczyzna natychmiast sięgnął po legalnie posiadany pistolet, po czym ruszył w pościg za intruzami do ogrodu na terenie swojej posesji.

Tam padły co najmniej trzy strzały. Jeden z nich, oddany z odległości około dziewięciu metrów, trafił 31-letniego włamywacza prosto w tył głowy. Włamywacz zginął na miejscu.

Sprawa była bardzo głośna w Austrii. Dyskutowano, czy było to zabójstwo z premedytacją, obrona konieczna, czy może ciężkie uszkodzenie ciała ze skutkiem śmiertelnym.

„Oskarżony zdecydował się na oddanie celnego strzału. Miał pełną świadomość, że może on zabić” – argumentowała prokurator Elisabeth Reich w mowie końcowej.

W oskarżeniu twierdzono też, że 66-latek składał sprzeczne zeznania. Na początku procesu W. twierdził, że włamywacz zaatakował go nożem. Później wycofał się z tych słów, zeznając przed sądem, że ofiara miała w dłoni „coś czarnego”, czym rzekomo zamierzała w niego rzucić. Prokuratura uważała natomiast, że ofiara uciekała i nie miała w dłoniach żadnego przedmiotu, zatem nie było mowy o jakimkolwiek ataku.

Obrońca oskarżonego wnosił on o uniewinnienie, powołując się na działanie w obronie koniecznej. „To porządny człowiek, który po prostu chciał mieć święty spokój” – argumentował adwokat.

Linia obrony opierała się na udowodnieniu, że mężczyzna znalazł się w wysoce stresującej, ekstremalnej sytuacji i pociągnął za spust ze względu na „paniczny strach o własne życie”.

Ta argumentacja ostatecznie przekonała ośmioosobową ławę przysięgłych. Po długich obradach ławnicy podjęli jednogłośną decyzję, uznając Wolfganga W. za niewinnego zarzucanego mu morderstwa. Sąd oficjalnie orzekł, że tragiczny w skutkach strzał był aktem obrony koniecznej, a 66-latek natychmiast opuścił areszt śledczy.

Źródło:krone.at

Najnowsze