Strona głównaWiadomościPolitykaPrezydent: przed siedzibą parlamentu dokonano aktu terroru

Prezydent: przed siedzibą parlamentu dokonano aktu terroru

-

- Reklama -

Przed siedzibą parlamentu Serbii dokonano w środę aktu terroru – ocenił serbski prezydent Aleksandar Vuczić. Wcześniej tego dnia przed budynkiem parlamentu w Belgradzie rozległy się strzały, po których w pobliskim miasteczku namiotowym zwolenników rządu wybuchł pożar.

Na publikowanych w sieci nagraniach, w tym deputowanych przebywających w czasie incydentu w budynku parlamentu, słychać odgłosy przypominające strzały z broni palnej. Po krótkiej chwili ogień objął namioty zwolenników rządu.

- Reklama -

Nagrania przedstawiają też akcję policji i wychodzącego z płonącego namiotu mężczyznę. Serbskie media podały, że zatrzymano jednego podejrzanego, który miał oddać strzały, podpalić namioty oraz wrzucić go ognia naboje.

- Reklama -

Do szpitala trafiła jedna osoba. Minister zdrowia Serbii Zlatibor Lonczar oświadczył, że nie może powiedzieć, że życie mężczyzny nie jest zagrożone. Media podały wcześniej, że został postrzelony.

- Reklama -

Telewizja N1 poinformowała, że strażacy kontynuują walkę z pożarem, który został już w dużej mierze opanowany.

Prorządowy dziennik „Politika” napisał, że sprawca „zbliżył się do namiotów, w których przebywali ludzie, i otworzył ogień z pistoletu, raniąc jedną osobę”. Według wstępnych informacji ofiarą był przechodzień, a personel medyczny walczy o jego życie – dodała gazeta.

„Napastnik po oddaniu strzałów wyjął z plecaka kanister z benzyną i oblał nią teren wokół namiotu i go podpalił” – podał dziennik. Jak dodał, motyw sprawcy jest wciąż badany i nie jest jasne, czy działał z pobudek politycznych, czy też miał problemy psychiczne.

Deputowana opozycyjnej Partii Wolności i Sprawiedliwości Marinika Tepić, która opublikowała wcześniej nagranie z zajścia, skomentowała słowa prezydenta Vuczicia, pytając, dlaczego – w obliczu rzekomego aktu terrorystycznego – posłowie nie zostali ewakuowani.

Do zdarzenia doszło na terenie tzw. „Ćacilandu”, czyli miasteczka namiotowego zwolenników rządu, którzy sprzeciwiają się organizowanym w kraju od roku protestom i blokadom wydziałów akademickich.

1 listopada minie rok od zawalenia się części dachu dworca kolejowego w mieście Nowy Sad, w wyniku którego na miejscu zginęło w sumie 16 osób (16. ofiara zmarła w szpitalu po kilku miesiącach). W Serbii od tego czasu organizowane są masowe protesty antyrządowe, których uczestnicy twierdzą, że do tragedii doprowadziły korupcja i zaniedbania władz. Studenci – odpowiadający za organizację większości demonstracji – ogłosili, że kolejny protest odbędzie się 1 listopada w Nowym Sadzie.

Studenci żądają organizacji przedterminowych wyborów parlamentarnych, które mają – w ich ocenie – doprowadzić do złagodzenia kryzysu społeczno-politycznego. Serbski rząd i prezydent odrzucili ten postulat.

(PAP)

Najnowsze