Klub walk Aligatores odciął się od zachowania imigranta, który napadł Polaka przed Złotymi Tarasami. „Utożsamianie tej osoby z klubem bo zrobił kilka treningów w klubie to przesada” – napisano na facebookowym profilu klubu i zaznaczono, że ostatni raz agresor był na treningu w maju, a więc około miesiąc przed napaścią i ma „kategoryczny zakaz wstępu do klubu”.
Od kilku dni w sieci krąży nagranie przedstawiające atak imigranta w biały dzień przed Złotymi Tarasami na jednego z dwóch rozmawiających ze sobą mężczyzn. Sprawca ataku natychmiast uciekł.
Policja potwierdziła zdarzenie, które wydarzyło się sporo wcześniej, bo 11 czerwca. Funkcjonariusze przyznali, że nadal ustalają tożsamość napastnika, co wywołało wściekłość ludzi, gdyż internauci namierzyli agresora już po jednym dniu.
Do brutalnego ataku doszło przed centrum handlowym Złote Tarasy w Warszawie. Napastnik podszedł do mężczyzny, zadał mu cios, po czym ofiara spadła ze schodów. Nagranie zdarzenia trafiło do sieci.
Poszkodowany 20-latek zgłosił się na komisariat. Śledczy szukają sprawcy i nie… pic.twitter.com/5pTMjWvOJw
— Ekonomat (@ekonomat_pl) August 7, 2026
Trop wiódł m.in. do klubu walk Aligatores. Mężczyzna zidentyfikowany jako sprawca przez profil International Cyber Digest udostępniał w mediach społecznościowych zdjęcia i nagrania wskazujące na trenowanie w tym miejscu.
We traced the man behind the Warsaw attack to a Warsaw boxing gym where he probably trains: Aligatores Fight Club.
Most of the videos we share in this thread, are already deleted.
Shouldn’t be hard from here, right, @Policja_KSP?
— International Cyber Digest (@IntCyberDigest) August 7, 2026
Potem jednak usunął materiały z mediów społecznościowych, być może obawiając się namierzenia. Więcej o tym przeczytacie w artykule poniżej.
Teraz klub walk Aligatores, do którego miał uczęszczać imigrancki napastnik, opublikował na Facebooku oświadczenie. Odcina się w nim od zachowań agresora i zapewniono, że miejsce jest otwarte „dla każdego, kto chce uprawiać sport i rozwijać swoje umiejętności”.
„Jednocześnie stanowczo podkreślamy, że jako klub odcinamy się od wszelkich przejawów przemocy, agresji i nietolerancji. Nie akceptujemy wykorzystywania umiejętności zdobywanych podczas treningów do stosowania przemocy wobec innych osób. W związku z niedawnym incydentem, w którym doszło do bezpodstawnego ataku na człowieka, chcemy jasno zaznaczyć, że Klub Aligatores nie ma nic wspólnego z tym zdarzeniem ani z zachowaniem osoby, która się go dopuściła” – napisano na grafice zamieszczonej na oficjalnym facebookowym profilu klubu.
„Wyrażamy stanowczy sprzeciw wobec wszelkich aktów przemocy i zachowań niezgodnych z wartościami, które reprezentuje nasz klub. Utożsamianie tej osoby z klubem bo zrobił kilka treningów w klubie to przesada i nie pozwolimy żeby fałszywe informacje zaburzyły dobre imie klubu. Zawsze uczymy rywalizacji w duchu sportowym i potepiamy takie zachowania” – zapewniono [pisownia oryg. – red. nczas].
Zapowiedziano, że osoba zachowująca się w ten sposób będzie „eliminowana z ich klubowej społeczności”. Zaznaczono też, że napastnik ostatni raz pojawił się w klubie „na wolnej macie w maju tego roku”. Warto przypomnieć, że według policji napaść przed Złotymi Tarasami miała miejsce dopiero w I połowie czerwca.
Ponadto agresywny imigrant „ma kategoryczny zakaz wstępu do Klubu Aligatores”.
