Policyjny radiowóz wjechał w tył samochodu osobowego w Warszawie, który zatrzymał się, by przepuścić pieszego na przejściu. Choć hamowanie nie było gwałtowne i kierujący zachował się jak należy, to policjant będący sprawcą wypadku został „ukarany” jedynie pouczeniem. Tymczasem za mniejsze drobne obtarcia policja normalnym ludziom wlepia zwykle mandat i 10 punktów karnych.
Z informacji na profilu „Stop Cham” wynika, że do zdarzenia doszło w piątek na ul. Świętokrzyskiej w Warszawie. Jadący z naprzeciwka kierowca zatrzymał się przed przejściem dla pieszych, by przepuścić przechodnia, który przez przejście przechodził.
Kierowca nie hamował w gwałtowny sposób. Mimo tego z niemałą siłą wjechał w niego policjant kierujący radiowozem. Wskazuje to, że najpewniej nie patrzył na drogę przed sobą.
Najechanie przez Policje przed przejściem dla pieszych.
19.06.2026 Warszawa ul Świętokrzyska pic.twitter.com/EB7iSunx8z— StopCham (@Stop_Cham) June 19, 2026
Oczywiście, policjant został potraktowany zdecydowanie łagodniej, niżby potraktowano normalnego człowieka. Jak przekazała brd24.pl. asp. szt. Aneta Nasiłowska z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji, „zdarzenia zakwalifikowano jako kolizję”.
– Wobec sprawcy zastosowano pouczenie – poinformowała.
Portal przypomina, że „za spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym policjanci karzą kierowców 10 punktami karnymi i odpowiednią grzywną”. Podkreślono również, że „nierzadko takie kary wręczają nawet za niegroźne obcierki parkingowe”.
Natomiast w „państwie prawa”, jakim jest III RP, policjantowi wolno więcej.
