„Onet” przedstawił najnowszą prognozę wyborczą w dwóch wariantach. W jednym z nich uwzględniono samodzielny start partii Mateusza Morawieckiego, której założenie zapowiedział już były premier. Kto zyskuje, a kto traci na rozłamie w Prawie i Sprawiedliwości?
Podczas poniedziałkowej rozmowy na kanale „Rymanowski Live” na YouTube Morawiecki zapowiedział założenie własnej partii. – Teraz, kiedy nasze członkostwo jest martwe, czyli zostaliśmy usunięci całkowicie z Prawa i Sprawiedliwości, to mogę powiedzieć, że rzeczywiście taką partię założymy najpóźniej 15 października – powiedział.
Prognoza wyborcza
W najnowszej prognozie wyborczej „Onetu” przedstawiono, jak kształtowałyby się wyniki wyborów do Sejmu w dwóch wariantach. W pierwszym wariancie uwzględniono samodzielny start ugrupowania Rozwój Plus, w drugim zaś przyjęto, że partia Morawieckiego wystartuje wspólnie z PiS.
W przypadku samodzielnego startu ugrupowania Rozwój Plus, mogłoby ono liczyć na wejście do Sejmu z wynikiem 6,2 proc. Formacja Morawieckiego znalazłaby się jednak dopiero na szóstym miejscu.
Wybory wygrałaby Koalicja Obywatelska z wynikiem 31,1 proc., co oznacza stratę blisko trzech punktów procentowych w porównaniu do poprzedniej prognozy. Gdyby Morawiecki wystartował wspólnie z PiS, KO również zajęłoby pierwsze miejsce, ale z nieco wyższym wynikiem – 32 proc.
Drugie miejsce zajmuje PiS, które traci jednak najwięcej, bo ponad 5 pkt proc. Na partię Jarosława Kaczyńskiego miałoby zagłosować jedynie 20,6 proc. wyborców. W przypadku wystawienia jednej listy z Rozwojem Plus wynik wyniósłby 25,1 proc.
Na samodzielnym starcie Morawieckiego traci Konfederacja Wolność i Niepodległość, a zyskuje Konfederacja Korony Polskiej, choć różnice są minimalne.
Na sojusz Nowej Nadziei i Ruchu Narodowego miałoby zagłosować 13,1 proc. wyborców w przypadku oddzielnego startu Rozwój Plus oraz 13,4 proc., gdyby PiS poszło do wyborów zjednoczone. Poparcie dla Korony wyniosłoby odpowiednio 8,7 proc. oraz 8,5 proc. Każdy z tych wyników oznacza wzrost poparcia dla obu Konfederacji w porównaniu do poprzedniej prognozy.
Do Sejmu weszłaby jeszcze Lewica, na którą miałoby zagłosować 7,7 proc. w wariancie z samodzielnym startem partii Morawieckiego oraz 7,5 proc., gdyby PiS wystartowało wspólnie z Rozwojem Plus.
W obu przypadkach pod progiem wyborczym znalazły się partia Razem, Polskie Stronnictwo Ludowe oraz Polska 2050. Poparcie dla nich w przypadku startu Rozwoju Plus wyniosłoby: 3,9 proc., 3,3 proc. oraz 1,7 proc., a w wariancie ze wspólnym startem PiS i Rozwoju Plus: 4 proc., 3,3 proc., 1,7 proc.
Podział mandatów
Jak takie wyniki w dniu wyborów przełożyłyby się na podział mandatów w Sejmie? W przypadku samodzielnego startu Rozwoju Plus liczba wprowadzonych do parlamentu posłów wyglądałaby następująco:
- Koalicja Obywatelska – 183,
- Prawo i Sprawiedliwość – 119,
- Konfederacja Wolność i Niepodległość – 68,
- Konfederacja Korony Polskiej – 43,
- Lewica – 28,
- Rozwój Plus – 19.
Natomiast przypadku jednej listy PiS-u oraz Rozwoju Plus partie uzyskałyby następującą liczbę mandatów:
- Koalicja Obywatelska – 182,
- Prawo i Sprawiedliwość – 146,
- Konfederacja Wolność i Niepodległość – 65,
- Konfederacja Korony Polskiej – 40,
- Lewica – 27.
Widać zatem, że w wariancie „zjednoczeniowym” PiS zdecydowanie zyskuje, jeżeli chodzi o liczbę miejsc w przyszłym parlamencie, choć poparcie dla tej formacji jest niższe, niż sumaryczny wynik PiS-u oraz Rozwoju Plus w przypadku samodzielnego startu.
Obecnie rządzące partie rzecz jasna nie mają w żadnym przypadku zdolności koalicyjnej. W obu wariantach większość sejmową mogą utworzyć partie aktualnej opozycji. Okazuje się jednak, że w przypadku samodzielnego startu formacji Morawieckiego powołanie rządu bez niej przez PiS i dwie Konfederacje nie byłoby możliwe, gdyż zabrakłoby do tego kilku parlamentarzystów.
