Prezydent Wołodymyr Zełenski odwołuje ambasadora Ukrainy w Stanach Zjednoczonych. Ambasador Olga Stefaniczyna napisała o „osobistej decyzji” na Facebooku, ale media ukraińskie donoszą, że agencja antykorupcyjna wszczęła właśnie przeciwko niej śledztwo.
Dekret prezydencki został opublikowany w internecie 3 sierpnia. Wspomniano w nim jedynie o „odwołaniu” Stefaniczyny „ze stanowiska Ambasadora Nadzwyczajnego i Pełnomocnego Ukrainy w Stanach Zjednoczonych”.
Decyzja ta była oczekiwana od czasu rekonstrukcji rządu w lipcu, ale pozostaje kwestią bardzo drażliwą, ponieważ relacje na linii Kijów-Waszyngton są bardzo skomplikowane i trwają zabiegi np. o licencję na rakiety Patriot.
Olga Stefaniczyna zamieściła na Facebooku list z prośbą o zwolnienie z pełnionej funkcji i stwierdziła, że podejmuje taką decyzję ze względów rodzinnych i osobistych. Pochwaliła się przy okazji działaniami na rzecz „zwiększenia dostaw amerykańskiej broni i utrzymania wsparcia w czasie, gdy klimat polityczny w Waszyngtonie zmieniał się na niekorzyść” Ukrainy.
Jednak według ukraińskich mediów, Olga Stefaniczyna jest objęta dochodzeniem ukraińskiej agencji antykorupcyjnej w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa, choć nie postawiono jej jeszcze formalnych zarzutów.
Odwołana ambasador to była wicepremier i minister sprawiedliwości. Olga Stefaniczujna została powołana na to stanowisko przedstawiciela Ukrainy w USA w lipcu 2025 roku. Była zaangażowana w trudne negocjacje ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie umowy o eksploatacji ukraińskich złóż mineralnych.
Wołodymyr Zełenski nie ogłosił jeszcze, kto ją w Waszyngtonie zastąpi. Rola ambasadora w Stanach Zjednoczonych jest kluczowa także dla wysiłków militarnych Ukrainy, która jest uzależniona od dostaw broni i wymiany informacji wywiadowczych z Waszyngtonem.
Ukraina dokonuje obecnie szerszej wymiany swoich dyplomatów. Wymienia się przedstawicieli tego kraju także w Singapurze, Austrii, przy UNESCO, czy w Tunezji. Jednak to roszada dyplomatyczna w USA może mieć największe konsekwencje.
Źródło: Le Figaro
