Kilkanaście tysięcy złotych kary z mandatów oraz 163 punkty karne – to „rezultat”, jaki uzyskał poseł PiS Łukasz Mejza, przekraczając prędkość na polskich drogach. Polityk chce zrzec się immunitetu. Wydał też oświadczenie, w którym… nawiązał do premiera Donalda Tuska.
RMF FM ujawniło, że na konto polityka mają wpaść 163 punkty karne, a suma uzyskanych przez niego mandatów wyniesie 17 800 zł. Z ustaleń reportera stacji Krzysztofa Zasady wynika, że w systemie widnieje 16 przypadków złamania zasad ruchu drogowego przez Mejzę. Większość z nich dotyczy przekroczenia prędkości, co zarejestrowały fotoradary. Za to poseł PiS ma otrzymać 148 punktów karnych i mandaty na sumę ponad 15 tys. zł. Do tego dochodzą także wykroczenia wykryte przez policję.
Inspekcja Transportu Drogowego domaga się, by – za notoryczne łamanie przepisów – poseł PiS stanął przed sądem. Mejza ma też stracić prawo jazdy i być skierowany na ponowny egzamin.
„Proszę grillować najważniejszego Niemca w Polsce”
Po ujawnieniu tych informacji przez RMF FM polityk wydał oświadczenie dla tej stacji.
„Ale to się porobiło! Paliwo zamiast 5.19 zaraz kosztować będzie 9.15, bezrobocie za Tuska bije kolejne rekordy, a newsem dnia jest to, że Łukasz Mejza ma punkty karne za przekroczenie prędkości na trasie szybkiego ruchu!” – czytamy w nim.
„Gdyby to nie było tak straszne, to nawet ten fakt mógłby mi schlebiać, że jestem tak popularny i ważny, że przykrywam medialnie wszystkie porażki najsłabszego rządu w historii” – dodał polityk PiS.
„To są jakieś stare, skumulowane sprawy jeszcze z 2024 roku. Gdyby nie to, że korespondencja przychodziła na stary adres, to już 2 lata temu poprzyjmowałbym te mandaty i nie miałbym żadnych punktów karnych. Aha! I jeszcze jedno! Ja przekroczyłem prędkość, za co oczywiście przepraszam, na trasie szybkiego ruchu, a Tusk w terenie zabudowanym. Tak że najpierw proszę grillować najważniejszego Niemca w Polsce, a dopiero potem wrzucać mnie (oczywiście w pełni zasłużenie) na ruszt! Czołem wielkiej Polsce!” – skwitował polityk.
Mejza na polskich drogach
Przypomnijmy, że pod koniec ubiegłego tygodnia do Sejmu wpłynęły dwa pisma od posła PiS Łukasza Mejzy, w których zrzeka się immunitetu w związku z wielokrotnym przekroczeniem dopuszczalnej prędkości na drogach publicznych. Sejmowa komisja regulaminowa zajmie się oświadczeniami Mejzy w środę.
Pisma Mejzy wpłynęły do Sejmu w czwartek, a w piątek znalazły się już w sejmowej komisji regulaminowej, spraw poselskich i immunitetowych. Zgodnie z informacją na stronie Sejmu komisja ta zbierze się w środę, by zaopiniować dla marszałka Sejmu formalną poprawność oświadczenia Mejzy o wyrażeniu zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności za wykroczenia drogowe.
13 października ub. roku Mejza został zatrzymany na trasie ekspresowej S3 koło Polkowic na Dolnym Śląsku za prawie dwukrotne przekroczenie dozwolonej prędkości – jechał z prędkością 200 km/h przy dozwolonej prędkości 120 km/h. Policja chciała go ukarać mandatem w wysokości 2,5 tys. zł i 15 punktami karnymi, jednak poseł zasłonił się immunitetem i nie przyjął mandatu. W związku z tym policja zawnioskowała o uchylenie posłowi immunitetu – wniosek z dolnośląskiej komendy trafił do KGP. Następnie Biuro Prewencji KGP przekazało wniosek do marszałka Sejmu za pośrednictwem Prokuratora Generalnego.
W połowie października ub. roku Mejza zapowiedział, że zrzeknie się immunitetu w sprawie dotyczącej przekroczenia dozwolonej prędkości na S3. Poseł oprócz opłacenia wynoszącego 2,5 tys. zł mandatu zobowiązał się także do wpłaty jego równowartości na cel związany z pomocą ofiarom wypadków drogowych.
„Tak, jak obiecałem, natychmiast zrzekam się immunitetu w sprawie przekroczenia prędkości na S3. Żałuję tego, co zrobiłem, i taka sytuacja nie powtórzy się więcej. Jeszcze raz przepraszam” – przekazał wówczas Mejza.
Kancelaria Sejmu wyjaśniła wówczas, że poseł „nie może w sposób skuteczny samodzielnie powiadomić marszałka Sejmu o zrzeczeniu się immunitetu”, tj. zanim wniosek w tej sprawie formalnie nie wpłynie do marszałka Sejmu.
W swoim pierwszym oświadczeniu – z października ub.r. – Mejza tłumaczył, że mandatu policji nie przyjął tylko dlatego, że spieszył się na lotnisko i czas potrzebny na jego wypisanie sprawiłby, że na pewno spóźniłby się na samolot.
Z wolnościowego punktu widzenia czyny, przez które nikt nie ucierpiał, nie powinny być karane. Sztandarowym przykładem takiej sytuacji jest właśnie przekraczanie prędkości, które samo w sobie nie prowadzi do żadnych negatywnych konsekwencji. Zatem w wolnościowym ujęciu kara dla posła Mejzy jest niezasadna.


