Strona głównaWiadomościPolitykaAkta Epsteina. Tusk stawia na Rosję. Bosak kontruje i zwraca uwagę na...

Akta Epsteina. Tusk stawia na Rosję. Bosak kontruje i zwraca uwagę na Izrael

-

- Reklama -

Premier Donald Tusk poinformował we wtorek, że powstanie zespół analityczny w związku z tzw. aferą Epsteina w USA. Zbadane zostaną polskie wątki, w tym ewentualne przypadki wykorzystania dzieci, a także podnoszona przez ekspertów kwestia zaangażowania rosyjskich służb. Nie wykluczył, że Polska będzie namawiać na śledztwo o międzynarodowym charakterze.

W ubiegłym tygodniu amerykańskie ministerstwo sprawiedliwości opublikowało około 3 mln stron dokumentów z akt spraw dotyczących amerykańskiego finansisty i przestępcy seksualnego Jeffreya Epsteina. Akta zawierają m.in. korespondencję Epsteina z prominentnymi osobami z niemal całego zachodniego świata albo wzmianki o nich.

- Reklama -

– Zdecydowaliśmy wspólnie z ministrem sprawiedliwości, prokuratorem generalnym i ministrem koordynatorem do spraw służb specjalnych o powołaniu zespołu analitycznego i być może także w rozpoczęciu śledztwa, jeśli analizy potwierdzą nasze obawy w związku ze skandalem związanym z pedofilią w Stanach Zjednoczonych – powiedział premier przed rozpoczęciem posiedzenia rządu.

Podkreślił, że to „sprawa zupełnie bez precedensu”, która zajmuje uwagę polskiej opinii publicznej oraz ministrów „ze względu na tzw. wątki czy ślady polskie w całej tej sprawie”.

Szef rządu przekonywał, że jeśli miał miejsce jakikolwiek przypadek wykorzystania polskich dzieci przez siatkę pedofilów i przez „organizatora tego szatańskiego kręgu, pana Epsteina”, to rząd zrobi wszystko, żeby ci, którzy są za to odpowiedzialni, i ci ewentualnie pokrzywdzeni, żeby „nie tylko widzieli aktywność państwa polskiego, ale żeby też zadośćuczynić, jeśli będzie taka potrzeba i przede wszystkim, żeby skutecznie ścigać tych, którzy dopuszczają się tak koszmarnych zbrodni”.

Tusk podkreślił, że pedofilia to zbrodnia przeciw dzieciom i nie ma miejsca na żadne jej relatywizowanie, także z politycznych powodów.

Premier przekazał, że w sprawie skandalu pojawiły się „pierwsze informacje dotyczące osobników, którzy na przykład informowali z Krakowa pana Epsteina, że mają już grupę polskich kobiet lub dziewcząt”. Dodał, że takich śladów jest w sprawie więcej.

– Dlatego będę prosił zarówno prokuratorów, jak i służby specjalne o bardzo szczegółową, szybką i rzetelną analizę, plik po pliku, każdego dokumentu w tej chwili dostępnego w domenie publicznej – zapowiedział Tusk.

Podkreślił też, że jeśli zaistnieje taka potrzeba, strona polska będzie prosiła amerykańską o udostępnienie tych plików, które nie zostały ujawnione, a „mogą dotyczyć ewentualnych polskich pokrzywdzonych albo polskich śladów” w sprawie.

Szef rządu twierdził, że jest i drugi, polityczny powód, by w sposób szczególny zająć się sprawą, bo w światowej prasie pojawia się coraz więcej komentarzy dotyczących podejrzenia, iż ta „bezprecedensowa afera pedofilska była współorganizowana przez rosyjskie służby specjalne”.

– Coraz więcej komentatorów i ekspertów zakłada, że jest bardzo prawdopodobne, że była to operacja rosyjskiego KGB – tzw. „honey trap”, słodka pułapka zastawiona na elity świata zachodniego, głównie Stanów Zjednoczonych – powiedział premier.

Zauważył, że Epstein miał dostęp do wielkich pieniędzy, których pochodzenie, jak podkreślił, ciągle nie jest wyjaśnione. Nawiązał też do tego, że jak podał „Telegraph”, wśród opublikowanych akt znajduje się 1056 dokumentów, w których wymieniono nazwisko Władimira Putina, i ponad 9 tys. wzmianek dotyczących Rosji. Według gazety dokumenty te „sugerują”, że Epstein mógł mieć kontakty z samym rosyjskim prezydentem, nawet już po tym, jak został skazany w 2008 r. za nakłanianie dzieci do prostytucji.

– Nie muszę państwu mówić, jak poważne znaczenie dla bezpieczeństwa państwa polskiego ma ta ewentualność, coraz bardziej prawdopodobna, że rosyjskie służby współorganizowały ten proceder, co może oznaczać tylko jedną rzecz – że dysponują także materiałami kompromitującymi wielu aktywnych do dzisiaj przywódców – twierdził premier.

Nie wykluczył, że Polska będzie namawiać innych partnerów, aby śledztwo w sprawie miało charakter międzynarodowy. Podkreślił, że sprawa musi być wyjaśniona również ze względu na bezpieczeństwo kraju.

Mówił też, że „kwestie których dzisiaj jesteśmy świadkami, nie mieszczą się w głowie i być może dlatego tak wielu ludzi to wypiera”. Premier zapewnił, że w Polsce „nie będziemy udawali, że nic się nie stało”.

Do słów premiera o rosyjskim wątku odniósł się Krzysztof Bosak. Zacytował artykuł z „Interii”.

„Donald Tusk, mówiąc o aferze Epsteina, stwierdził także, że „coraz więcej komentatorów i ekspertów zakłada, że jest bardzo prawdopodobne, że była to operacja rosyjskiego KGB – tzw. 'honey trap’, słodka pułapka, zastawiona na elity świata zachodniego, głównie USA” – podała redakcja.

„KGB to jest na Białorusi, a nie w Rosji, co podważa jakąkolwiek powagę tego kłamstwa na temat 'ekspertów’. Eksperci nie wiążą Epsteina obecnie z żadną agencją wywiadowczą bo nie ma na to ani dowodów ani jednoznacznych przesłanek. Jest jedynie mnóstwo domysłów i plotek” – ocenił Bosak.

„FBI zaczęło zajmować się Epsteinem 20 lat temu, ale jako przestępcą seksualnym, a nie zagrożeniem wywiadowczym. Te dwa kierunki pracy w FBI są wyraźnie rozgraniczone od lat osiemdziesiątych. Powszechnie znane poszlaki wskazują, że najwięcej powiązań poza USA Epstein miał w Izraelu, stąd powszechne domysły o jego współpracy z izraelskimi agencjami wywiadowczymi, które jak dotychczas nie zostały publicznie potwierdzone dowodami” – podkreślił.

„To co na razie wynika z jego maili w kontekście powiązań wywiadowczych to że dysponował samolotem, który w przeszłości należał do CIA, co oczywiście może o czymś świadczyć, ale nie musi” – podsumował.

W piątek amerykańskie ministerstwo sprawiedliwości opublikowało dokumenty z akt spraw dotyczących Epsteina. Politycy obecnie tłumaczą się z kontaktów z miliarderem.

Nazwisko Donalda Trumpa pada w ok. 3,2 tys. z ujawnionych akt. Część z nich stanowią dokumenty przedstawiające niepotwierdzone i w większości uznane za niewiarygodne donosy na Trumpa o różne przestępstwa seksualne dokonywane na nieletnich wraz z Epsteinem.

Znajdują się tam też zeznania kobiety, która twierdziła, że Trump zgwałcił ją, kiedy miała 13 lat. Zarzuty te zostały jednak ostatecznie wycofane przez kobietę.

Trump ocenił, że dokumenty „uniewinniają” go i dowodzą, że Epstein spiskował przeciwko niemu z dziennikarzem Michaelem Wolffem. Prezydent, który w latach 90. był znajomym Epsteina, zerwał z nim kontakty przed pierwszymi zarzutami o przestępstwa seksualne dla finansisty. W poniedziałek Trump powiedział, że resort sprawiedliwości po publikacji dokumentów powinien już zająć się innymi sprawami.

Duże media skupiają się przede wszystkim na wątku Trumpa i Elona Muska. Pomijają innych miliarderów, w szczególności powiązanych z lewicową agendą oraz szefów największych korporacji zaangażowanych w tzw. woke’izm.

Na tle publikacji akt Epsteina w poniedziałek były brytyjski minister, komisarz UE i ambasador w USA Peter Mandelson zrezygnował z członkostwa w Partii Pracy. W opublikowanej transzy plików znajdują się dokumenty sugerujące, że w latach 2003-2004 Epstein dokonał trzech płatności na rzecz Mandelsona i jego partnera w wysokości 25 tys. dolarów każda oraz że w 2009 r. Mandelson jako minister biznesu próbował na prośbę Epsteina zmienić decyzję rządu w sprawie podwyższonego opodatkowania bonusów dla pracowników sektora bankowego.

Mandelson przekazywał też Epsteinowi poufne dokumenty na temat polityki gospodarczej rządu, a także z wyprzedzeniem informował go o decyzji w sprawie planu ratunkowego dla strefy euro w 2010 r.

W weekend ze stanowiska doradcy premiera Roberta Ficy do spraw bezpieczeństwa zrezygnował były szef MSZ Słowacji Miroslav Lajczak. Według opublikowanych dokumentów Epstein miał oferować Lajczakowi młode kobiety, a ten w zamian próbował zorganizować spotkanie Ficy z ideologiem amerykańskiej prawicy Steve’em Bannonem.

W poniedziałek Lajczak powiedział, że z perspektywy czasu uważa kontakty z Epsteinem za błąd. Stanowczo zaprzeczył, że chodziło o coś więcej niż wymiana zdań.

MSZ Norwegii zawiesiło w wykonywaniu obowiązków Monę Juul, ambasador Norwegii w Jordanii i Iraku, a wcześniej jedną z głównych negocjatorek Porozumień z Oslo. Ujawnione dokumenty mają wskazywać, że amerykański biznesmen przekazał organizacji jej męża około 6 mln dolarów.

Najnowsze