Policja twierdzi, że to już „masowe zjawisko”, z którym trudno sobie poradzić. W ten sposób tysiące pojazdów i ich kierowcy unikają mandatów. To naturalna reakcja na tysiące radarów i czasami absurdalne ograniczenia szybkości, które szybko pozbawiają kierowców nie tylko pieniędzy, ale i punktów.
Raport francuskiej policji mówi, że już „setki tysięcy pojazdów jest zarejestrowanych na nieistniejące podmioty”, a taki „proceder pozwala właścicielom tych pojazdów uniknąć mandatów drogowych”. „Straty” skarby państwa ocenia się na miliony euro.
Chodzi też o podrabianie tablic „prawowitych właścicieli” samochodów, którzy otrzymują mandaty za wykroczenia, których nie popełnili. Policja widzi problem w zmianie przepisów z 2017 roku i uproszczeniu procedur administracyjnych poprzez ich digitalizację online.
Miało to otworzyć drzwi oszustwom. Chodzi o podszywanie się pod „specjalistów motoryzacyjnych” (przedstawicieli salonów samochodowych, zawodowych sprzedawców) upoważnionych do dostępu do systemy rejestracji. Państwo przyznało zezwolenia dostępu do systemu dla około 34 000 „zaufanych podmiotów zewnętrznych”, ale bez żadnej poważnej ich weryfikacji. Teraz około 4000 z nich jest zawieszanych lub wykluczanych z systemu każdego roku za nadużycia, co stanowi ponad 10% całości.
Oszuści w taki sposób uzyskują dostęp do rejestracji pojazdów i wykorzystują sfałszowane dokumenty rejestracyjne. Później mandaty za uchwycenie samochodu na fotoradarze docierają nie do sprawcy, ale do zarejestrowanego oficjalnie właściciela lub salonu-widma. Mandaty są odrzucane, a sprawca wykroczenia pozostaje bezkarny.
Podobno jest to metoda już „preferowana przez zorganizowaną przestępczość”. Policja uważa, że w tle może być pranie pieniędzy, sprzedaż kradzionych samochodów, czy nawet handel narkotykami. Są już wykryte przypadki, jak sprawa „Las Vegas Auto”. Za 600 euro można było zarejestrować pojazd na taką nieistniejącą firmę, a pojazdy takie odnaleziono nawet na Majotcie i w garaąch… Pałacu Prezydenckiego.
Pośrednicy otwarcie oferują swoje usługi w mediach społecznościowych, na Snapchacie i Facebooku. Standardowe stawki to 40 euro za anulowanie dowodu rejestracyjnego poprzedniego właściciela, 80 euro za aktualizację ubezpieczenia, 100 euro za wydanie nowego dowodu rejestracyjnego.
Według szacunków Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z 2025 r., „średnio każdego roku identyfikowanych jest 250 000 pojazdów zarejestrowanych w sposób nieuczciwy”. Tylko w stołecznym regionie Île-de-France zidentyfikowano 138 salonów-widm, które rzekomo sprzedały i zarejestrowały ponad 1000 pojazdów.
Źródło: Le Parsisien