Bogdan Święczkowski po raz kolejny pojawił się przed Trybunałem Konstytucyjnym, domagając się umożliwienia mu wejścia do gmachu i podjęcia urzędowania. Po odmowie wstępu ze strony zabezpieczających teren funkcjonariuszy policji, prezes TK wygłosił oświadczenie do przedstawicieli mediów.
W środę (4 listopada) przed południem Święczkowski, konsekwentnie uznający się za prawowitego prezesa TK, stanął twarzą w twarz z funkcjonariuszami policji, żądając natychmiastowego opuszczenia przez nich terenu i wpuszczenia go do gmachu. Spotkał się z odmową.
– Uczestniczycie w zamachu stanu zorganizowanym najprawdopodobniej przez Donalda Tuska, ministra Kierwińskiego i komendanta głównego policji pana Boronia – grzmiał Święczkowski do mundurowych. – Nie bierzcie w tym udziału. Nie miejcie splamionych dłoni i splamionych mundurów – dodał.
Jeden z policjantów odparł, że o dostępie do budynku nie decyduje policja, a jego administrator. Święczkowski od razu miał na to odpowiedź.
– Administratorem obiektu jestem ja jako prezes Trybunału, a wy tutaj jesteście nielegalnie – powiedział.
Potem stanął przed kamerami i wydał krótkie oświadczenie. – Anna Korwin-Piotrowska nie kieruje pracami Trybunału Konstytucyjnego. Urządziła sobie z budynku Trybunału Konstytucyjnego teatr – skwitował.
– Nie ma żadnego innego administratora niż ja. Pani Korwin-Piotrowska sobie uzurpuje prawo urzędowania w tym gmachu i pewnie wydaje polecenia albo pan Berek – mówił dalej.
– Nie udało się znowu wejść. Zamach na konstytucyjny organ trwa. Boją się jak szczury na tonącym okręcie wpuścić legalnego prezesa, legalnego wiceprezesa oraz legalnych sędziów Trybunału Konstytucyjnego – podkreślił Święczkowski.


