Prowokacja Kanału Zero. Jeden z pracowników redakcji udał się na wizytę do Dawida Kacprzyka, przy okazji wypytując lekarza o aferę w Szpitalu Południowym. Dowiedział się, że 28-latek sprawę ma „w d***e”. Później jednak miał czuć się zaszczuty przez czekającą na niego przed przychodnią – już jawnie – dziennikarkę Kanału Zero z mikrofonem.
Materiał z ukrytej kamery opublikowano na Kanale Zero na YouTube.
– A ja w ogóle mam wrażenie, że pana skądś kojarzę? – mówił do Kacprzyka pacjent.
– Z telewizji – odparł lekarz.
– A co się działo? – dopytywał dziennikarz.
– Ze Szpitala Południowego – mówił Kacprzyk.
– I co tam? O co chodziło? – pytał pacjent.
– Afera polityczna – odparł krótko lekarz.
– I pan był w aferę polityczną zaangażowany? – dociekał dziennikarz.
– No niestety (śmiech). Dobra, chyba że pan telewizji nie ogląda – mówił lekarz.
– Nie wiem. Telewizji to chyba za bardzo nie. Raczej w internecie myślę, że coś – twierdził pacjent.
– No to też. Idą wybory, nie? – mówił Kacprzyk.
– A myśli pan, że to przez wybory? – dopytywał dziennikarz.
– Tak – odparł bez wahania Kacprzyk.
– A kto za tym, że tak powiem, może stać? – drążył przedstawiciel Kanału Zero.
– PiS – mówił lekarz.
– Ale też większa afera była? – dopytywał pacjent.
– (śmiech) A co to znaczy? Jaka jest większa, a jaka mniejsza? – pytał Kacprzyk.
– Nie wiem. Ciekawy jestem, bo kojarzę twarz i jest to dla mnie ciekawe, jak pan mówi, że z afery jeszcze. Brzmi poważnie – powiedział pacjent.
– Wszyscy są (niezrozumiałe), że młody doktor sobie Porsche jeździ, no – twierdził Kacprzyk.
– OK. A bo tam coś z zarobkami? – dociekał dziennikarz.
– No, ale tak zarabiają dzisiaj lekarze, no – twierdził Kacprzyk.
– Jak się pan czuje z tą aferą? – pytał nagrywający rozmowę.
– Mam to w d***e. O, proszę zobaczyć – powiedział Kacprzyk, pokazując pacjentowi na ekranie służbowego komputera stronę inetrnetową z artykułem na swój temat. – No nie? I to ja w Porschaczku – dodał. – I wielka afera tam – powiedział.
– No i fajna furka – stwierdził pacjent.
– No, ale nie mogę tu przyjeżdżać, bo wszystkie telewizje… – ubolewał Kacprzyk.
– A czemu Panamera, a nie 911? – pytał dziennikarz.
– No jakoś tak chciałem. Trochę większą chciałem. I tak nią teraz nie pojeżdżę – utyskiwał lekarz. – Bo będzie tu takie poruszenie na wsi, że się nie da funkcjonować. Znaczy nie, mi to, mówię, mi to nie przeszkadza, no niech to się wszystko powyjaśnia i ok, nie? – dodał.
Kanał Zero
– I tak w Kanale Zero jest ciekawie – stwierdził w dalszej części rozmowy Kacprzyk. – No i po co takie robicie? Hmm? – dodał.
– Gdzie w Kanale Zero? Zrobiłem dla nich zlecenie, ale nie ten… – twierdził pacjent.
– Bez sensu, ale okej. Ja panu i tak pomogę. Myśli pan, że ja jestem głupi. Ale napiszę panu zwolnienie, że pan jest chory – mówił lekarz.
– A co to z nimi miał pan jakąś niesnaskę? – dopytywał w dalszej części o Kanał Zero dziennikarz.
– Dlaczego? Nie, wszystko się powyjaśnia – twierdził Kacprzyk.
– To znaczy? – pytał pacjent.
– Myślę, że byśmy się skupili na pana chorobie dzisiaj – odparł Kacprzyk.
– Rozumiem, że to zlecenie sprawia, że coś jest nie tak – mówił pacjent, odnosząc się do ujawnionej wcześniej w rozmowie z Kacprzykiem współpracy z Kanałem Zero.
– Nie, dlaczego? Jest pan chory, wypiszę panu leki. Zgłosi się pan na kontrolę. Wystawimy zwolnienie z pracy. Jeśli pan nosi ciężary, no to wskazane jest zwolnienie, nie? – twierdził lekarz.
– Jakoś pana zestresował ten Kanał? – pytał dalej pacjent.
– Nie, dlaczego? Media w Polsce mogą mówić, co chcą – odparł lekarz.
– Oni to nagłaśniali, tak? – dopytywał dziennikarz.
– Znaczy… nie wiem. Ja się tym nie martwię, wie pan. Od takich spraw jest prokuratura, izby lekarskie. A możemy się skupić na pana wizycie? Bo pan, widzę, jest bardzo zainteresowany moim życiem – powiedział Kacprzyk.
– I co tam w telefonie ciekawego? – pytał podczas dalszej części rozmowy Kacprzyk.
– No właśnie patrzę, co tam ciekawego. Z pana aferą. No wie pan, mnie to też, powiem szczerze, trochę zaniepokoiło. Jak teraz pan mnie tak… – mówił dziennikarz.
– Co pana zaniepokoiło? – dopytywał lekarz.
– No że mnie tak pan dopytał o tę współpracę – mówił pacjent.
– No sam pan zaczął mówić o „influenserce” itd.– odparł Kacprzyk.
– Nie, o „influenserce” nic nie wspomniałem. W sensie robie freelance – mówił pacjent.
– Troszkę klimę włączymy, co? – powiedział Kacprzyk.
– Zero pisze, że znalazł pan pracę – ciągnął wątek pacjent, dopytując, czy „to o tej?”.
– Nie wiem, niech pan sobie poczyta, przecież to pan tam pracuje – odparł Kacprzyk.
– A pan wie chyba lepiej niż oni – powiedział dziennikarz.
– Przyjdzie czas i na rozmowę z nimi. Myślę, że całkiem niedługo, więc może będą szczęśliwi – twierdził Kacprzyk.
– A że wpadnie pan do Kanału? – dopytywał pacjent.
– Nie wiem. Zobaczymy. Nie wykluczam tego – przyznał Kacprzyk.
– Schowa pan telefon, co, żebyśmy się skupili na wizycie – dodał.
– Proszę bardzo, jeśli to pana stresuje – odparł pacjent.
– Nie stresuje mnie to. Ma pan inne mikrofony przecież – powiedział Kacprzyk.
– Dziwnie się trochę zrobiło, powiem – stwierdził dziennikarz.
– Dlaczego? Totalnie nie – twierdził Kacprzyk.
Dalej zaproponował, w związku z problemem zdrowotnym, z którym dziennikarz do niego przyszedł, zrobi mu dwa zastrzyki przeciwbólowe. Pacjent jednak odmawiał.
– No tak do 12 się chciałem wyrobić z tą wizytą – powiedział dziennikarz.
– No ja się domyślam, ale musimy pana dokładnie zbadać, jak pan przyszedł – stwierdził Kacprzyk.
– Powiem szczerze, że mi się trochę dziwnie zrobiło, odkąd Pan zobaczył… (współpracę z Kanałem Zero – przyp. red.) – mówił pacjent.
– To nie ma żadnego znaczenia, jest pan chory, przyszedł pan do lekarza – twierdził Kacprzyk.
– Tak, ale nie wiem, nigdy mnie tak nikt wnikliwie nie badał – powiedział pacjent.
– Dlaczego? Może pan na złych lekarzy trafiał? – twierdził lekarz.
W dalszej części materiału dziennikarz pytał, czy afera ze Szpitalem Południowym „to jakiś drażliwy temat jednak trochę”.
– Dlaczego? (…) Proszę pana, każda afera się wyjaśnia, tak? I ta też się wyjaśni, tylko trzeba troszkę poczekać – twierdził Kacprzyk.
– Na co? Nie lepiej wyjść do ludzi i powiedzieć? (…) wyjaśnić jakoś aferę, skoro jest pan zaangażowany – pytał pacjent.
– Niech pan się nie martwi, ja naprawdę przyjdę i powiem, tylko jeszcze nie teraz – zapowiedział Kacprzyk.
Z relacji Kanału Zero wynika, że przed przychodnią, po zakończonym dyżurze, czekała na Kacprzyka dziennikarka Monika Krześniak z mikrofonem. Miała jednak zostać przepędzona z parkingu prywatnej przychodni, a później ktoś z władz placówki poinformował ją, że Kacprzyk czuje się „zaszczuty przez media” i nie wyjdzie, dopóki ona nie odjedzie. W międzyczasie sam zainteresowany miał do niej z uśmiechem machać przez szybę, ze swojego gabinetu, i przesyłać „całusy”.


