Poseł Rafał Komarewicz z klubu Centrum ostro skrytykował działania wokół Trybunału Konstytucyjnego. W rozmowie z Radiem Kraków nie zostawił suchej nitki na „przywracaniu praworządności” za pomocą kordonów policji i kworum, w którym ośmioro sędziów ma równać się dziesięciu.
– Jestem zniesmaczony tą sytuacją. Szliśmy do wyborów z hasłami praworządności. Koalicja demokratyczna nie chowa się za kordonami policji. Ona wtedy się kończy – powiedział Komarewicz.
Krzywda wobec Polaków
Poseł skrytykował obie strony awantury o Trybunał Konstytucyjny. Polityk w mocnych słowach odniósł się do działań obozu, który obiecywał przywrócenie praworządności.
Według niego jedynym trwałym wyjściem jest „wyzerowanie” sporu. Polityk chciałby ponownego wybory sędziów według zasad, które będą zaakceptowane przez wszystkich. Problem w tym, że na ponadpartyjne porozumienie nie ma zgody ani u Tuska, ani u Kaczyńskiego.
Poseł wskazał, że do zażegnania sporu wzywają politycy z różnych stron sceny politycznej, m.in. Władysław Kosiniak-Kamysz, Krzysztof Bosak czy Adrian Zandberg. – Nie zgadzam się z nimi politycznie, ale zgadzam się, że trzeba usiąść. To ważne dla Polaków. Nie interesuje mnie, że liderzy będą się naparzać. Oni robią krzywdę nam, Polakom – stwierdził Komarewicz.
Demokratyczna matematyka
W zwołanym we wtorek przez Annę Korwin-Piotrowską zebraniu, które miało być Zgromadzeniem Ogólnym Sędziów TK uczestniczyło 8 sędziów. Ustalono, że jest kworum i przyjęto m.in. plan budżetowy Trybunału na przyszły rok.
– Jeśli ktoś uważa, że w ramach głosowania można ustalić, że 8 = 10, nie jest to dla mnie demokracja – skomentował poseł Komarewicz.
Wskazał też na wątpliwości co do Macieja Berka. – Są podejrzenia, że pan Berek nie ma 10-letniego stażu pracy. Sejm przegłosuje inaczej. To może zrobić Sejm. Sejm może ustalić, że środa nazywa się czwartek – powiedział polityk.
Zniesmaczenie posła
Komarewicz powiedział również, że jest zniesmaczony zaistniałą sytuacją. – Szliśmy do wyborów z hasłami praworządności. Koalicja demokratyczna nie chowa się za kordonami policji. Ona wtedy się kończy – powiedział polityk Centrum.
– To miał być cykl zmian. Potrzebowaliśmy, żeby prezydent miał naszą wrażliwość. Wystawiono kandydata, który miał mniejsze szanse niż pan Sikorski. Jak my przez 1,5 roku nic z obietnic nie zrobiliśmy, ludzie się odwrócili. Runął cały plan. Teraz trzeba pomyśleć o innym – podkreślił.
Wypowiedź Komarewicza pokazuje rosnące pęknięcia w „uśmiechniętej koalicji”, która obiecywała odwrócenie skutków kryzysu z lat 2015–2023, a sama stosuje metody budzące poważne wątpliwości prawne i polityczne. Kordony pod TK, spór o kworum i status sędziów to nie „przywracanie praworządności” – to kolejna odsłona wojny o instytucje.


