Strona głównaWiadomościŚwiatNiemcy szykują się na maksymalne ceny paliw i obniżkę podatków. Klimatyści i...

Niemcy szykują się na maksymalne ceny paliw i obniżkę podatków. Klimatyści i socjaliści oburzeni

-

- Reklama -

W Niemczech wprowadzone zostaną ceny maksymalne paliw i zmniejszony zostanie haracz na paliwo. Według polskojęzycznej edycji „Deutsche Welle” powodem są „wysokie ceny paliwa”, choć biorąc pod uwagę fakt, że to sytuacja trwająca od miesięcy, powodem działania rządu jest raczej strach przed zniszczeniem układu i utratą władzy z powodu kolejnego zwycięstwa AfD i rosnącej popularności ugrupowania.

„W związku z wysokimi cenami paliw rząd Niemiec i kraje związkowe uzgodniły w piątek 19 września obniżenie podatku energetycznego o 14 centów. Wraz z należnym podatkiem VAT daje to zniżkę na paliwo w wysokości prawie 17 centów za litr oleju napędowego lub benzyny. Koszty ulgi wynoszące łącznie 2,5 miliarda euro zostaną podzielone między rząd federalny a kraje związkowe. Najpóźniej 1 stycznia ma zostać wprowadzony limit cen paliwa wzorowany na rozwiązaniach obowiązujących w Luksemburgu i Belgii” – czytamy na stronie DW.

- Reklama -

Warto podkreślić, że takie rozwiązania wprowadziła też Polska, choć jej niemieckie medium nie raczyło tutaj wspomnieć.

- Reklama -

– Każdy, kto codziennie jest uzależniony od samochodu, dochodzi do granicy wytrzymałości. Pokazujemy, że jesteśmy odporni na kryzys i pomagamy obywatelom – przekonywał kanclerz Friedrich Merz.

- Reklama -

Jak zaznaczył, 2,5 mld euro „w czasach napiętych budżetów nie jest drobną kwotą”. My z kolei podkreślamy, że kryzys paliwowy wywołali m.in. Niemcy i UE, podwyższając drastycznie haracze na paliwa w imię „obrony klimatu”, choć rzecz jasna głównym powodem jest napaść Żydów i Amerykanów na Iran.

W okresie maj-czerwiec w Niemczech obowiązywała zniżka na benzynę i diesel. Zapewniała ona ulgę podobnej wysokości.

Rząd federalny zamierza spotkać się z branżą paliwową w celu wprowadzenia limitu cen paliw.

„Rząd rozpocznie regularne rozmowy z branżą paliwową i wprowadzi tymczasowe, związane z kryzysem ograniczenie cen paliw na wzór Luksemburga lub Belgii najwcześniej jak to możliwe, najpóźniej jednak 1 stycznia 2027 roku” – napisano w dokumencie decyzyjnym na temat ograniczenia cen paliw.

Rządząca koalicja prowadziła wewnętrzne rozmowy na temat haraczu od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Szczególnie mocne postulaty w tej kwestii wysuwa SPD.

„Rząd Niemiec z zadowoleniem przyjmuje rozmowy w Unii Europejskiej dotyczące rozważenia środków wobec branży paliwowej, analogicznych do unijnej składki kryzysowej z 2022 roku” – napisano w oświadczeniu rządu.

Co szczególnie zabawne, na stole ma być też opcja bezpośrednich wypłat dla obywateli w celu zrekompensowania wysokich cen energii. Rząd więc zabierałby pieniądze ludziom, a potem część z nich wypłacał, by „rekompensować” straty wynikające z wysokich podatków. Wysokość wpłat byłaby uzależniona od dochodów.

„Rząd będzie nadal uważnie obserwował zmiany cen i ewentualne konsekwencje gospodarcze, aby w razie potrzeby zapewnić ukierunkowaną pomoc osobom i przedsiębiorstwom szczególnie dotkniętym kryzysem” – napisano w oświadczeniu rządu.

– Należy wreszcie położyć kres grabieżom wielkich koncernów naftowych przy krajowych stacjach benzynowych – zaapelowała szefowa Lewicy Heidi Reichinnek i dodała, że rząd nie ma innego pomysłu, tylko „subsydiowanie tych podłych praktyk poprzez obniżki podatków”, a jedynym rozwiązaniem problemu ma być haracz od „nadzwyczajnych zysków”.

Pomysł ulgi paliwowej zaatakowała klimatystyczna organizacja BUND. Jak oświadczył kierownik ds. polityki transportowej tej organizacji Jens Hilgenberg, obniżenie haraczu będzie „kosztowne, antyspołeczne i nieekologiczne”, a zamiast tego popiera „dodatek mobilnościowy lub klimatycznym, wypłacany na głowę”.

– Zniżka na paliwo to kolejny kosztowny prezent dla koncernów naftowych – przekonywała współprzewodnicząca Zielonych Katharina Dröge, która popiera wypłacanie ludziom pieniędzy po tym, jak się im je najpierw zabierze.

Najnowsze