Radio ZET poinformowało, że mimo zapowiedzi Karola Nawrockiego aneks do raportu o likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych (WSI) nie będzie odtajniony, a przynajmniej na razie. Prezydent uznał, że ma inne priorytety. – Zgodnie z obowiązującym prawem tematu już nie ma. Prezydent teraz nic nie może zrobić – przekonywał szef sejmowej komisji ds. służb specjalnych Dariusz Wieczorek.
Tajny aneks do raportu o likwidacji WSI pozostanie utajniony dalej. Będzie tak przez co najmniej kilkanaście miesięcy, choć wcześniej Nawrocki deklarował jego odtajnienie.
Przedstawiciele Kancelarii Prezydenta zapewniają, że Nawrocki nie wycofał się z obietnicy odtajnienia raportu. Jak przekonują, sprawa nie jest obecnie priorytetem, natomiast temat może wrócić przed wyborami parlamentarnymi, co oznacza, że będzie to „nowy-stary” wabik na wyborców.
„Pod koniec maja pisaliśmy na RadioZET.pl, że po spodziewanej decyzji marszałków Sejmu i Senatu o niezaopiniowaniu aneksu piłka ponownie znalazła się po stronie Karola Nawrockiego. Okazało się jednak, że odtajnienie dokumentu nie będzie takie proste. O ile opinia parlamentu nie musi być dla prezydenta wiążąca, o tyle kontrasygnata premiera już tak. A tej nie ma i – zgodnie z zapowiedziami szefa rządu – nie będzie” – podało radiozet.pl.
Kontrasygnata to podpis składany pod niektórymi aktami urzędowymi prezydenta. Odtajnienie aneksu WSI bez niej mogłoby narazić prezydenta na zarzut złamania prawa.
Ustawa o likwidacji WSI nie ma wprost stwierdzonego wymogu kontrasygnaty. Jednak zdaniem przeciwników odtajnienia raportu takowa konieczność ma wynikać z art. 144 ust. 3 konstytucji. Fragment ten mówi o prerogatywach prezydenta, czyli aktach niewymagających kontrasygnaty. Decyzji o odtajnieniu raportu WSI tam rzecz jasna nie ma.
– Po stronie Kancelarii Prezydenta zostały zrealizowane wszystkie niezbędne działania – powiedział zastępca szefa Kancelarii Prezydenta Adam Andruszkiewicz.
Znany z pustych deklaracji polityk zapewnił, że prezydent Nawrocki nadal chce odtajnić raport.
Sprawę rozgrzał szef BBN Bartosz Grodecki. W „Gościu Radia ZET” ogłosił, że odtajnienie aneksu będzie musiało poczekać. Nie sprecyzował, co miał na myśli.
Z nieoficjalnych wypowiedzi polityków bliskich Karolowi Nawrockiemu wynika, że temat nie powróci przed wyborami parlamentarnymi. Pierwszym powodem są przepisy i procedury, a drugim polityka. Wbrew oczekiwaniom, sprawa ma nie budzić tak dużego zainteresowania opinii publicznej.
– Jeżeli raport do ujawnienia wymaga kontrasygnaty premiera, (…) a i marszałek Sejmu, i marszałek Senatu unikają wypowiedzenia się w tym zakresie, to kierowanie tego raportu do pana premiera jest kontrproduktywne, bo po tych przesłankach, które nastąpiły, już wiemy, że takiej kontrasygnaty nie będzie – powiedział szef BBN.
Koalicja rządząca wprost zapowiada, że nie będzie popierać odtajnienia aneksu.
– Niepotrzebne było w ogóle wywoływanie tego tematu, ale pan prezydent ma do tego prawo. Natomiast myślę, że zgodnie z obowiązującym prawem tematu już nie ma. Prezydent teraz nic nie może zrobić – przekonywał w rozmowie z Radiem ZET szef sejmowej komisji ds. służb specjalnych Dariusz Wieczorek z Lewicy.
Dodał, że sprawa nie posunie się do przodu, gdyż – jego zdaniem – byłoby to złamanie prawa.
Nawrocki niedawno wypowiadał się o aneksie WSI. Zwracał uwagę na brak opinii marszałków Sejmu i Senatu oraz spodziewany brak kontrasygnaty premiera.
– Po tak zwanych fikołkach pana marszałka Czarzastego ten temat nie jest na razie procedowany, ale ja uznaję, że ten raport powinien zostać opublikowany – przekonywał.
Dodał, że po ujawnieniu dokumentu opinia publiczna „nieco się zawiedzie”, gdyż „wiele rzeczy już jest powszechnie znanych i było publicznie”. To wskazuje, że nie będzie w nim raczej żadnych sensacji.
– Byli szefowie służb mówią, że w dokumentach mogły pojawiać się różne rzeczy i stwierdzenia niekoniecznie zgodne z prawdą. I dzisiaj, po 20, 30 latach, odnoszenie się do tego nie ma już najmniejszego sensu – twierdził Wieczorek.
Tajny aneks do raportu o likwidacji WSI pozostawał niejawny na mocy decyzji kolejnych prezydentów III RP. Nawet Lech Kaczyński to podtrzymywał, przekonując, iż dokument zawiera słabo udokumentowane tezy i elementy publicystyki i rzekomo nie służy interesowi państwa. Podobnie twierdzili Bronisław Komorowski i Andrzej Duda.
Duda w jednym z wywiadów przyznał, że „miał ku temu powody”, by nie odtajniać raportu.
Odtajnienie raportu WSI byłoby pewnym domknięciem postkomunistycznego okresu i ujawniłoby nieznane powszechnie związki między polityką, służbami specjalnymi, dawnym reżimem, mediami i biznesem. Zapewne część z nich należy w mainstreamie do tzw. teorii spiskowych i zostałyby ujawnione jako fakty.
Aneks ma ponad 900 stron. Jest obszerniejszy od samego raportu.


