Strona głównaMagazynNiemcy toną w długach. Rząd podnosi podatki, wiek emerytalny i opłaty za...

Niemcy toną w długach. Rząd podnosi podatki, wiek emerytalny i opłaty za lekarza

-

- Reklama -

W obliczu trwającej od ponad 4 lat gospodarczej stagnacji, a niekiedy recesji, a także ciągle rosnących kosztów „transferów socjalnych” i innych, rząd CDU-CSU i SPD zapowiedział wprowadzenie „pakietu reform” mających „zwiększyć konkurencyjność gospodarki” i poprawić stan publicznych finansów. Te „reformy” mają objąć m.in. systemy ubezpieczeń społecznych i emerytalnych, świadczeń socjalnych, system podatkowy i opieki medycznej.

Dopiero 2 lipca rządowa koalicja w końcu uzgodniła zapowiadany od ponad roku plan reform – pod nazwą „Program na rzecz gospodarczego ożywienia i zatrudnienia”. Ten plan rządu RFN obejmuje 34 projektowane zmiany ustawowe i inne. Mają one ustabilizować system emerytalny i socjalny, odciążyć część podatników, w tym część firm, zwiększyć konkurencyjność najważniejszych branż przemysłu i transportu i ograniczyć biurokrację. Polityczne porozumienie trzech rządzących partii zapewne przesądza o jego przyszłej i stopniowej realizacji.

- Reklama -

Jednym z najważniejszych elementów tego planu reform jest powiązanie wieku emerytalnego ze wzrostem oczekiwanej długości życia i wprowadzenie do systemu emerytur obowiązkowego „filaru kapitałowego”. Według przypuszczeń i wyliczeń mediów, oznaczałoby to między innymi stopniowe podwyższanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn z obecnych 67 do 67,5 lat w ciągu pierwszych 6 lat „reformy”, a docelowo do 70 lat (!). Ale ten emerytalny próg 70 lat miałby zacząć obowiązywać dopiero za około 60 lat. Drugim ważnym elementem planu zmian ma być „reforma” podatku dochodowego, z której miałyby skorzystać przede wszystkim rodziny z dziećmi. Np. dla statystycznej rodziny z dwojgiem dzieci i łącznym dochodem pracujących rodziców – podlegającym opodatkowaniu – w wysokości około 60 tys. euro brutto rocznie, planowana podatkowa ulga ma odciążyć taką rodzinę o trochę ponad 600 euro rocznie – w porównaniu ze stanem obecnym. Ale dopiero od roku 2028. A finansowanie tych ulg dla rodzin z dziećmi mają zapewnić wyższe podatki ściągane od tych najlepiej zarabiających i bogatych. Wunderbar!

Te i inne projekty „reform” są spowodowane przede wszystkim pogłębiającym się kryzysem gospodarki i finansów Niemiec. A także ogromnym wzrostem wydatków na cele wojskowe i zbrojeniowe: z poziomu 66,9 mld euro w roku 2024 do prawie 110 mld w 2027. A np. już uchwalony przez parlament RFN program oszczędności w niemieckiej służbie zdrowia, przewidujący znaczne ograniczenia wydatków „kas chorych” i budżetu w gabinetach lekarskich, klinikach i aptekach, a także między innymi cięcia niektórych świadczeń dla ubezpieczonych, redukcję dopłat do części leków i do usług dentystycznych i różne ograniczenia wynagrodzeń lekarzy, mają w przyszłym roku odciążyć publiczne „kasy chorych” o kilkanaście miliardów euro. Mają też zapobiec kolejnym podwyżkom składek. A opłaty za wizyty u lekarza mają być zwiększone z obecnych 5 euro do 10–15 euro. Z kolei comiesięczna przymusowa „składka” najlepiej zarabiających na publiczną służbę zdrowia ma być zwiększona aż o 300 euro, co rodzi sprzeciw paru milionów Niemców. Ponoć bez tej „reformy” ministerstwo przewidywało bowiem na sam przyszły rok ogromny deficyt w „kasach chorych” – sięgający nawet 19 miliardów euro. Do planu reform przyczyniły się też przewidywane przez rząd dalsze ogromne wydatki na konieczne remonty infrastruktury, na dalsze „zielone” i „klimatyczne” inwestycje i dotacje, na ogromne militarne i finansowe wspieranie kijowskiej Ukrainy (w tym roku ma ono kosztować budżet RFN co najmniej 11,5 mld euro na samą pomoc wojskową), na ciągle rosnące i w tym roku już na pewno ponad 40-miliardowe koszty obsługi długu Niemiec itd. Po wakacyjnej przerwie te planowane „reformy” mają być stopniowo procedowane w parlamencie RFN.

Projekt budżetu na rok 2027 i zmiany podatkowe

6 lipca rząd kanclerza Fryderyka Merza przedstawił projekt budżetu RFN na rok 2027. Przewiduje on znacznie wyższy poziom wydatków i zadłużenia, niż to planowano jeszcze zimą br. Jako przyczyny federalny minister finansów Lars Klingbeil z SPD podał przede wszystkim negatywne skutki finansowe wojen na Bliskim Wschodzie i Ukrainie oraz „słabą koniunkturę gospodarczą”. Łączne wydatki budżetu Niemiec mają wynieść aż 555,4 mld euro. To znacznie więcej niż w roku bieżącym, w którym mają one wynieść zaplanowane 524,5 mld euro. A nowe zadłużenie RFN ma wynieść aż 118,7 mld euro (!). Do tego mają jeszcze dojść dodatkowe wielomiliardowe pożyczki na rządowe tzw. fundusze specjalne. W budżecie podstawowym na rok 2027 zaplanowano wydatki na cele obronne i wojskowe w łącznej wysokości aż około 109,7 mld euro – to aż około jedną trzecią więcej niż w budżecie tegorocznym (!). We wrześniu ten projekt budżetu ma trafić pod obrady parlamentu i zostać przyjęty do początku grudnia.

Należy przypomnieć, że w całym sektorze publicznych finansów deficyt RFN wyniósł w roku 2025 aż 119,1 mld euro – w sytuacji gdy cały budżet federalny Niemiec w owym roku zamknął się kwotą trochę ponad 502 mld euro. Jaki będzie ten deficyt w tym roku, jeszcze nie wiadomo. Być może to będzie „tylko” 34 mld euro, jak to przewiduje federalne ministerstwo finansów. Jednak, aby zwiększyć dochody budżetu, „demokratyczny” rząd Niemiec chce mocniej opodatkować najwyższe dochody ludzi i firm oraz „produkty szkodliwe dla zdrowia”, tj. przede wszystkim te tytoniowe i co najmniej część mocniejszych napojów alkoholowych, jak wódki, rumy czy wina musujące. Ich dotychczasowe opodatkowanie ma wzrosnąć aż o 20 procent (!). Rząd planuje ponadto wprowadzenie tzw. podatku cukrowego od takich napojów, jak lemoniady i cole. A uzyskane z tego środki planuje przeznaczyć między innymi na finansowe odciążenie osób o dochodach małych i średnich. Rządowa koalicja zamierza podnieść i podzielić na dwa progi stawkę podatku dla obywateli o najwyższych dochodach. Dochód powyżej 250 tys. euro rocznie miałby zostać objęty stawką 45 procent podatkowego haraczu, a ten powyżej 280 tys. euro – stawką 47 proc. (obecnie najwyższa stawka tego podatku wynosi 45 proc. i obowiązuje od dochodu w wysokości 277 826 euro). Rząd planuje przy tym podatkowe ulgi o łącznej wartości około dziesięciu miliardów euro rocznie – mające odciążyć przede wszystkim osoby o dochodach małych i średnich oraz rodziny z dziećmi. A wyższy zasiłek na dzieci (Kindergeld), który obecnie wynosi 259 euro miesięcznie na każde dziecko – niezależnie od dochodów rodziny, ma wzrosnąć w dwóch etapach do 272 euro w roku 2028. Sehr schőn und demokratisch!

Rząd planuje też podniesienie kwoty wolnej od podatku. Obecnie ta kwota wynosi 12 348 euro i ma być podwyższona do 12 900 euro – ale dopiero w roku 2028. Na ww. reformę podatków dochodowych musi się jednak zgodzić nie tylko większość posłów do Bundestagu, ale także izba wyższa – Bundesrat, tj. przedstawicielstwo 16 krajów związkowych (landów). Federacja i kraje związkowe otrzymują bowiem po 42,5 proc. wpływów z podatku dochodowego, a gminy 15 proc. A rządy landów ostrzegały władze federalne już jesienią przed postępującym spadkiem ich wpływów z podatków. Dlatego rząd federalny zobowiązał się na początku lipca, że wyrówna część strat poniesionych przez kraje związkowe i gminy (strat w podatkowych wpływach i tych wynikłych z nieplanowanych wcześniej a ogromnych w sumie wydatkach na utrzymanie przez gminy ponad 3,5 mln „migrantów” i azylantów).

Warto dodać, że ww. planowana podwyżka „podatku od bogatych” spotyka się z wyraźnym poparciem większości mieszkańców Niemiec. Tak wynika m.in. z reprezentatywnego sondażu instytutu YouGov – ww. „reformę” popiera ponoć aż około 67 procent ankietowanych, a przeciwnych jej jest tylko 20 proc. Super! W tym badaniu YouGov, przeprowadzonym 2–3 lipca, wzięło udział aż 6200 dorosłych mieszkańców Niemiec.

Niemiecka prasa komentowała ww. plany reform najczęściej krytycznie. Niektóre gazety, jak np. dziennik „Handelsblatt”, pisały o różnych „trikach” i „księgowych sztuczkach” zastosowanych w ww. projekcie budżetu i planie rządu. Te „sztuczki” federalnego ministerstwa finansów mają polegać m.in. na przesuwaniu wielu miliardów euro z osobnych budżetowych rezerw i funduszy socjalnych, a także z tzw. Funduszu Klimatu i Transformacji, do budżetu właściwego. Np. z tego Funduszu Klimatu (powstałego z ubiegłorocznych wielomiliardowych pożyczek rządu) ponoć aż 3 miliardy euro ma zostać przesunięte na inne wydatki. Gut! O „księgowych sztuczkach” pisał także „Berliner Morgenpost”: „Ten projekt budżetu jest możliwy do realizacji jedynie dzięki dalszemu zadłużaniu się i dzięki wielomiliardowym przesunięciom środków, co ociera się o księgowe sztuczki”. A w związku z tym „jeśli sytuacja rozwinie się niekorzystnie, to już w roku 2030 nawet co piąte euro [z budżetu RFN] może być przeznaczane na obsługę odsetek od długu państwa – takie ostrzeżenia słusznie padają z kręgów gospodarki, która tak pilnie potrzebuje inwestycji wzmacniających przyszłą konkurencyjność przedsiębiorstw”. Komentator berlińskiej gazety ubolewał, że tych 3 miliardów euro „ostatecznie zabraknie na wspieranie ekologicznych systemów grzewczych, co może okazać się kosztowne dla właścicieli nieruchomości i najemców mieszkań”. Donnerwetter!

Widać, że w Niemczech nadal rośnie niepewność co do pomyślnej przyszłości obecnego „państwa socjalnego”, stanu finansów państwa i jego systemu emerytalnego, socjalnego itd. Ale tylko nieduża część obywateli i mediów zdaje się popierać nieuchronną konieczność stopniowej redukcji ogromnych wydatków RFN na liczne zasiłki i inne „świadczenia socjalne”, na „ochronę klimatu” itp. A wyraźna większość chce utrzymania i jedynie ulepszania tego rozrzutnego i marnotrawnego systemu. Ponadto, jak wynika z ostatnich badań, aż 74–75 proc. obywateli nie jest skłonnych do ponoszenia osobistych wyrzeczeń na rzecz faktycznych reform i koniecznych oszczędności. Sehr schlimm!

Najnowsze