Strona głównaWiadomościPolskaKacprzyk "ma w d***ie" aferę. Karczewski: "Jestem porażony butą, bezwzględnością tego młodego...

Kacprzyk „ma w d***ie” aferę. Karczewski: „Jestem porażony butą, bezwzględnością tego młodego aroganta”

-

- Reklama -

– Jestem porażony butą, bezwzględnością tego młodego aroganta (Dawida Kacprzyka). Naczelna Izba Lekarska zapowiadała, że będzie zawieszone prawo wykonywania zawodu, a po jakimś czasie prezes zmienił zdanie. To jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe – powiedział lekarz, senator PiS i były marszałek oraz wicemarszałek Senatu Stanisław Karczewski. W RMF24 komentował on najnowsze doniesienia o Dawidzie Kacprzyku, który znalazł pracę w przychodni niedaleko Warszawy.

W ubiegłym roku Kacprzyk miał zarobić 1,6 mln zł jako koordynator SOR w Szpitalu Południowym. W toku afery wyszły też absurdalne ilości rzekomo przepracowanych godzin, a także istnienie tzw. saloniku VIP dla polityków KO. Pisaliśmy o tym wielokrotnie.

- Reklama -

Ostatnio też Kanał Zero przeprowadził prowokację w najnowszym miejscu pracy Kacprzyka. Wynika z niej, że lekarz całą aferę ma „w d***e” i nie spodziewa się wyciągnięcia wobec niego żadnych konsekwencji. Więcej o tym przeczytacie w artykule poniżej.

Prowokacja Kanału Zero. Z ukrytą kamerą na wizycie u Kacprzyka. Wszystko się nagrało. „Mam to w d***e”

- Reklama -

- Reklama -

O sprawie Dawida Kacprzyka dyskutowano w RMF FM. Stanisław Karczewski w ostrych słowach odniósł się do ostatnich wydarzeń.

– Jestem porażony butą, bezwzględnością tego młodego aroganta. Naczelna Izba Lekarska zapowiadała, że będzie zawieszone prawo wykonywania zawodu, a po jakimś czasie prezes zmienił zdanie. To jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe – stwierdził Karczewski.

Dodał, że jest to „absolutnie karygodne”, że „afera została zamieciona pod dywan”.

– Jestem zniesmaczony i zbulwersowany jako stary lekarz z 45-letnim stażem zachowaniem tego młodego aroganta i tym, że Naczelna Izba Lekarska nie interweniuje. Czy wczoraj jakiekolwiek stanowisko Naczelnej Izby Lekarskiej się ukazało? Nie. Cisza – podkreślił Karczewski.

Senator został też zapytany o zmiany w Ministerstwie Zdrowia. Chodzi m.in. o maksymalną stawkę godzinową 240 zł brutto dla lekarzy i maksymalnej miesięcznej pensji w wysokości 76,8 tys. zł brutto. Karczewski nie zamierza protestować w związku z planowanymi zmianami.

– Ja na pewno nie przyłączę się do protestu, bo nie tu tkwią problemy służby zdrowia. Natomiast sam mam pewne doświadczenie. Byłem niedawno w dużym szpitalu powiatowym i rozmawiałem z dyrekcją – wszyscy byli zbulwersowani tą sytuacją, dlatego że u nich takich stawek nie ma. Obawiają się też, że wszyscy lekarze, którzy tam pracują, będą chcieli uzyskać te 240 złotych. To nie jest droga do rozwiązania problemu służby zdrowia. Tych problemów jest cała masa, ale one nie znajdują się w wynagrodzeniach lekarzy – przekonywał Karczewski.

Ocenił, że „wielkim problemem” jest to, że lekarze nieraz pracują ponad swoje siły.

– Jak miałem dwa dyżury z rzędu, to chodziłem jak automat – twierdził Karczewski.

Poparł natomiast kontrole NFZ.

– Jako dyrektor szpitala zawsze byłem zły, jak przyjeżdżała jakaś kontrola. Ale po niej z ręką na sercu dziękowałem za ich przyjazd. Człowiek nie jest idealny, zawsze jakieś błędy popełnia. Kontrole powinny być, ale nie po to, żeby kogoś złapać za rękę, ale żeby takich cwaniaczków wyłapywać – ocenił Karczewski.

Poparł też pomysł zwiększenia haraczu zwanego składką zdrowotną dla osób niewykonujących badań profilaktycznych.

– Chyba tak. To nie jest jakiś zły pomysł. […] Swoje samochody odstawiamy do kontroli, a nie dbamy o swoje zdrowie – twierdził Stanisław Karczewski z PiS.

Najnowsze