Strona głównaGŁÓWNYWakacje w Chorwacji i rachunek na 40 tys. zł. Polacy masowo dostają...

Wakacje w Chorwacji i rachunek na 40 tys. zł. Polacy masowo dostają wezwania

-

- Reklama -

Wielu Polakom z wakacji nad Adriatykiem przychodzi nieoczekiwana „pamiątka”. Kierowcy, którzy odwiedzili Dubrownik, wyciągają ze skrzynek pocztowych wezwania do zapłaty opiewające na gigantyczną sumę. Chorwaci chcą nawet 40 tysięcy złotych od osoby.

Chodzi o wjechanie w strefę ograniczonego ruchu. Władze Dubrownika jakiś czas temu wprowadziły rygorystyczne przepisy. Od marca do listopada wjazd w bezpośrednie sąsiedztwo starówki bez specjalnego zezwolenia jest surowo karany.

- Reklama -

Kierowcy skarżą się natomiast na niejasne oznakowanie, a o popełnionym wykroczeniu dowiadują się nawet ponad rok po powrocie z urlopu.

- Reklama -

Tak było w przypadku pana Jacka, który pismo z chorwackiej kancelarii adwokackiej otrzymał po trzynastu miesiącach od naruszenia przepisów. Jego sprawę opisuje Radio ZET.

- Reklama -

Mandat, który mandatem nie jest

Dokument, który wylądował w skrzynce Polaka, opiewał na kwotę 420 euro (ok. 1850 zł).

„Ja nabrałem wątpliwości, bo tam nigdzie nie było wyjaśnione, z czego te koszty wynikają. Generalnie samo pismo powoduje taki efekt, że człowiek zaczyna kojarzyć, że gdzieś był. Ono dodatkowo się uwiarygadnia, bo załączone są dokumenty, pełnomocnictwa, zdjęcia. To wyglądało jak klasyczny mandat, tylko mandatu nie było” – przyznał otwarcie pan Jacek.

Sama kara za wjazd to 260 euro. Pozostałe 160 euro to koszty obsługi prawnej, z czego lwią część (100 euro) inkasuje kancelaria, a reszta pokrywa podatek i opłaty administracyjne.

Wpiśmie wyznaczono zaledwie ośmiodniowy termin płatności, grożąc, że w przypadku zwłoki dług wzrośnie do 2000 euro. Nie zamieszczono za to żadnej informacji o możliwości odwołania.

Bunt kierowców i interwencja MSZ

Pan Jacek postanowił walczyć z systemem. Zapłacił grzywnę, ale kategorycznie odmówił opłacenia haraczu dla prawników.

„Do mecenasa napisałem, że 160 euro nie zapłacę do momentu, w którym nie przedstawi mi do tego podstawy prawnej” – podkreślił stanowczo.

Sprawa nie dawała mu spokoju i zaczął sprawdzać tu i ówdzie. Zwrócił m.in. uwagę na lokalną uchwałę z 2025 roku, która pozwala na zastosowanie pouczenia wobec kierowców łamiących przepis po raz pierwszy. Żaden ze znanych mu turystów takiej ulgi jednak nie doświadczył.

Skala zjawiska jest bardzo duża. Podobne dokumenty trafiają do tysięcy Polaków. Osoby, które podczas pobytu wielokrotnie przekroczyły niewidzialną granicę strefy, otrzymują pakiety wezwań opiewające łącznie nawet na 40 tysięcy złotych.

Sprawa oparła się o Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Ambasada RP w Zagrzebiu, po fali skarg od polskich obywateli, oficjalnie zwróciła się do chorwackich władz. Dyplomaci żądają pilnego wyjaśnienia podstaw prawnych naliczania tak drastycznych kosztów adwokackich. Strona chorwacka na razie milczy.

Źródło:Radio ZET

Najnowsze