Strona głównaWiadomościŚwiatSanchez jedzie na wielki finał , Milei zostanie w domu, żeby nie...

Sanchez jedzie na wielki finał , Milei zostanie w domu, żeby nie zapeszyć…

-

- Reklama -

Premier Hiszpanii Pedro Sanchez weźmie udział w niedzielnym finale Mistrzostw Świata jako gość honorowy. Na meczu finałowym nie będzie jednak prezydenta Argentyny Javiera Milei. Argentyński przywódca wyjaśnił, że nie wybierze się w podróż do Nowego Jorku, aby nie zapeszyć…

Pedro Sanchez, premier Hiszpanii zasiądzie u boku Donalda Trumpa, co ze względu na nienajlepsze relacje obydwu polityków nabiera dodatkowego wymiaru rywalizacji. Warto też dodać, że prezydent Argentyny, Milei; jest uważany za poplecznika Trumpa.

- Reklama -

Relacje między oboma przywódcami są, delikatnie mówiąc, napięte. Pogorszyły się na początku roku, po tym jak socjalista Pedro Sanchez sprzeciwił się wojnie prowadzonej przez Stany Zjednoczone i Izrael przeciwko Iranowi, zakazał przelotu samolotów amerykańskich, a dodatkowo Hiszpania, która należy do NATO, nie wykonuje przeznaczania 2% budżetu na zbrojenia.

Tydzień temu, podczas szczytu NATO w Turcji, prezydent USA po raz kolejny skrytykował politykę prowadzoną przez przywódcę socjalistów hiszpańskich, dodając nawet, że Stany Zjednoczone „zaprzestaną wszelkiej wymiany handlowej” z Hiszpanią.

Do Nowego Jorku poleci nie tylko Pedro Sanchez, ale też na trybunach będzie obecny hiszpański Król Felipe. Jednak prezydent Argentyny Javier Milei będzie kibicował Albicelestes w… telewizji. Powiedział o tym dziennikarzowi stacji radiowej El Observador, odpowiadając na pytanie, czy poleci do Stanów Zjednoczonych?

Argentyński przywódca stanowczo odpowiedział: „Nie, pod żadnym pozorem. Będę nadal oglądał mecze w Olivos (rezydencji prezydenckiej), tak jak robię to od pierwszego dnia”. To kwestia przesądu – wyjaśniał i rytualny gest, bowiem jeśli coś się udaje, to należy to kontynuować, zwłaszcza w piłce nożnej, aby nie przerwać cyklu szczęścia i zwycięstw. Skoro prezydent nie pojechał na poprzednie mecze, przyjazd do Nowego Jorku teraz mógłby więc przynieść pecha reprezentacji.

Źródło: France Info

Najnowsze