Były premier Leszek Miller oraz jego wnuczka Monika w rozmowie z Hubertem Biskupskim odnieśli się m.in. do kwestii ukraińskiej, tym razem jednak w nieco innej odsłonie. Monika Miller jest bowiem w związku z Ukraińcem Pavlo Moskalenko.
Miller został zapytany o ukraińskiego partnera wnuczki. – Nie no, lubię go. Chociaż trochę mnie niepokoi, że to już tak długo trwa, bo to zaczyna wyglądać niebezpiecznie – odparł po chwili ciszy.
– Spytam o ten element bycia obcokrajowcem, w tym przypadku konkretnie Ukraińcem, gdyż dziadek Pani ma, mówiąc najdelikatniej, dość chłodny stosunek do Ukrainy i Ukraińców – powiedział Biskupski.
– To mnie właśnie zawsze dziwi i ciężko mi sobie wyobrazić, żeby np. dziadek mówił takie rzeczy na żywo, przy mnie, bo przecież jego połowa rodziny pochodzi z Ukrainy, ja jestem z Ukrainy, więc to tak dziwnie trochę słyszeć to wszystko – powiedziała Monika Miller.
Przyznała też, że nie pyta dziadka o takie rzeczy, bo „nie chce tego usłyszeć na żywo, bo to by wiele zmieniło”.
– Pavlo ma bardzo duży szacunek do mojego dziadka i zawsze mówi o nim w superlatywach, tylko jest trochę zawiedziony, bo chciałby jednak większej akceptacji ze strony mojego dziadka i mojej babci – zaznaczyła.
– Czyli też akceptacji ze strony babci nie ma? – dopytywał dziennikarz.
– No… I bardzo się stara, żeby jednak jakoś to wszystko poukładać, załagodzić. Ale jest zawiedziony, bo wyobrażał sobie bliższe stosunki jednak z moją rodziną – dodała.
– Czyli dziadek nie pije wódki z Pavlo? – pytał Biskupski.
– Pije. Nawet właśnie chciałem powiedzieć, że kiedyś u nas w domu usiedliśmy przy butelce i zaczęliśmy rozmawiać o Banderze, banderyźmie – przyznał Leszek Miller.
– Matko jedyna… – zatrwożył się dziennikarz.
– Ależ musiało być przyjemnie – dodał.
– Było przyjemnie, bo konkluzja była taka, że Pavlo mi powiedział: Proszę pana, gdyby ta rozmowa była jakiś czas temu, to miałbym problem ze zrozumieniem pana punktu widzenia i akceptacją tego poglądu, ale to, co ja widzę na Ukrainie i to, przez co przeszedłem, to nie mam żadnego problemu. Uważam, że pan ma rację – wskazał Miller.
– Myślę, że to nie ma znaczenia, z której części Ukrainy, dlatego że ten proces, który tam na Ukrainie postępuje, takiej banderyzacji, której ja nie akceptuję i ja zawsze proszę, żeby odróżnić Ukrainę od władzy Ukrainy, banderowskiej. Teraz mamy przecież kolejne apogeum tego wszystkiego – podkreślił.
– Ja do Ukrainy, do Ukraińców nic nie mam, natomiast mam wiele zastrzeżeń do ideowego trzonu tej władzy, czyli do akceptacji banderyzmu – powiedział Leszek Miller.
