Portal „Zero” ujawnił, że prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski już w ubiegłym roku wiedział o kontrowersyjnych praktykach w Szpitalu Południowym. Informację o tym otrzymał od byłego ordynatora tego szpitala. Lekarz został dwa miesiące później zwolniony. Tymczasem Trzaskowski odpowiedział na publikację, że „prywatna wiadomość nie jest kanałem zgłaszania nieprawidłowości w miejskiej instytucji”.
Dziennikarze serwisu podali w piątek, że według informacji, które posiadają, ordynator oddziału chirurgii Warszawskiego Szpitala Południowego o nieprawidłowościach w działaniach Dawida Kacprzyka, ówczesnego koordynatora SOR tej placówki, poinformował w czerwcu 2025 r. zarząd szpitala i radę nadzorczą. A w lipcu prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego.
Lekarz miał alarmować Trzaskowskiego za pomocą komunikatora internetowego. Prezydent Warszawy miał go poprosić o informację na piśmie, co lekarz zrobił. Przekazane prezydentowi stolicy informacje miały mówić m.in. o tym, że Dawid Kacprzyk mimo braku specjalizacji zarządza SOR-em, a także „wykonuje procedury, do których nie ma uprawnień, często bez nadzoru osób z odpowiednią specjalizacją”.
Już we wrześniu ordynator został zwolniony. Portal zero.pl podał, że powodem zwolnienia medyka miały być zaległości w przekazywaniu sprawozdań do Narodowego Funduszu Zdrowia, skargi pacjentów na to, że oddział chirurgii nie wyznaczał niezwłocznie terminów zabiegu oraz zagubiony depozyt zostawiony przez jednego z pacjentów.
Do materiału odniósł się w piątek po południu prezydent Warszawy we wpisach w serwisach społecznościowych. Jego komentarz nie wskazuje na poważne odniesienie się do zarzutu, który wynika z artykułu zero.pl.
„Codziennie dostaję setki wiadomości. Z przeróżnych źródeł. Nie z każdą wiadomością jestem w stanie się zapoznać. A prywatna wiadomość nie jest kanałem zgłaszania nieprawidłowości w miejskiej instytucji” – napisał Trzaskowski.
Twierdził, że jeżeli ktoś ma wiedzę o możliwym naruszeniu prawa albo poważnych nieprawidłowościach, powinien skorzystać z formalnych ścieżek: Pisemnego zawiadomienia właściwych organów, w tym prokuratury, albo procedury zgłoszeń dla sygnalistów.
„Wtedy sprawa jest rejestrowana, trafia do właściwej instytucji, ma osobę odpowiedzialną i termin dalszych działań” – dodał Trzaskowski.
Jak przekonywał, szpital ma być w poważnym sporze prawnym z byłym ordynatorem.
Wcześniej, na konferencji zorganizowanej w piątek w ratuszu, Trzaskowski kilkukrotnie twierdził, że nie miał żadnych informacji o nieprawidłowościach na szpitalnym oddziale ratunkowym.
– Do mnie nie dochodziły informacje o nieprawidłowościach na SOR-ze w Szpitalu Południowym – deklarował.
Według ustaleń portalu zero.pl, Dawid Kacprzyk jako koordynator SOR-u w Szpitalu Południowym, a także radny KO warszawskiej dzielnicy Ursus, miał w trakcie robienia specjalizacji z anestezjologii zarobić w ubiegłym roku 1,6 mln zł. Na prowadzonym przez Kacprzyka oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji.
W piątek Trzaskowski poinformował o odwołaniu rady nadzorczej Szpitala Południowego, a dzień wcześniej odwołany został zarząd placówki.
Kacprzyk zaś zaczął „korygować faktury” za ubiegły rok. Oddał około pół miliona złotych. Więcej o tym przeczytacie w artykule poniżej.
