Szokująca sprawa znęcania się nad niespełna dwuletnim chłopcem w żłobku „Autobusik” w Opolu ma swój finał w prokuraturze. Opiekunka z Ukrainy nie przyznaje się do winy, choć wszystko zarejestrowały kamery.
W Prokuraturze Okręgowej w Opolu odbyło się przesłuchanie Oksany K., byłej już opiekunki opolskiego żłobka „Autobusik”. To właśnie ona jest główną „bohaterką” wstrząsającego nagrania z monitoringu, na którym widać, jak szarpie, ciągnie po podłodze, a ostatecznie brutalnie wrzuca niespełna dwuletniego podopiecznego na pufę.
Stanisław Bar, rzecznik opolskiej prokuratury, przekazał na łamach „Nowej Trybuny Opolskiej”, że śledczy przedstawili jej zarzut spowodowania tak zwanego średniego uszczerbku na zdrowiu. Chodzi o doprowadzenie u małoletniego dziecka do rozstroju zdrowia trwającego dłużej niż siedem dni.
Podejrzana Ukrainka po usłyszeniu zarzutu nie przyznała się do winy i skorzystała z prawa do odmowy składania wyjaśnień.
Oksana K. została objęta policyjnym dozorem, a także wydano wobec niej zakaz opuszczania kraju, który połączono z zatrzymaniem paszportu. Śledczy nałożyli na nią też bezwzględny zakaz wykonywania jakiejkolwiek działalności zawodowej związanej z edukacją, wychowaniem oraz opieką nad osobami małoletnimi.
Za spowodowanie u dziecka rozstroju zdrowia trwającego powyżej siedmiu dni grozi jej kara do pięciu lat pozbawienia wolności.
Cały dramat ujrzał światło dzienne dzięki czujności rodziców chłopca, który po jednym z dni spędzonych w placówce wrócił do domu z niepokojącymi obrażeniami. Na ciele malucha widoczne były siniaki i krwiaki.
Reakcja dyrekcji prywatnej placówki na zgłoszenie była natychmiastowa. Po zabezpieczeniu i obejrzeniu nagrań z wewnętrznego systemu monitoringu, władze żłobka w trybie dyscyplinarnym rozwiązały z kobietą umowę o pracę oraz niezwłocznie zawiadomiły policję.
Skala agresji opiekunki była porażająca. Jak relacjonował w rozmowie z telewizją Polsat News ojciec poszkodowanego chłopca, zabezpieczony film był na tyle drastyczny, że matka dziecka nie była w stanie obejrzeć go do końca. Wyszła na korytarz i zwymiotowała. U chłopca powrócił lęk separacyjny, a także nawyk ssania kciuka, który wcześniej ustąpił.
