Strona głównaMotoryzacjaWarzecha grzmi o "idiotach" na drodze i publikuje nagranie. Korwin-Mikke broni kierowcy...

Warzecha grzmi o „idiotach” na drodze i publikuje nagranie. Korwin-Mikke broni kierowcy [VIDEO]

-

- Reklama -

Niebezpieczny manewr czy „precyzyjne wyliczenie” na drodze? Łukasz Warzecha uważa, że padł ofiarą ryzykownego zachowania innego kierowcy i niewiele brakowało, by zdarzenie zakończyło się tragicznie. W polemikę z nim wdał się Janusz Korwin-Mikke, który w zachowaniu kierowcy nie dopatrzył się zagrożenia.

Do zdarzenia doszło na jednym z ruchliwych warszawskich węzłów drogowych. Warzecha uważa, że manewr wykonany przez kierującego mercedesem o mało nie doprowadził do tragicznego w skutkach wypadku. „Brakowało kilkunastu centymetrów, żebym pożegnał się z Państwem być może na zawsze” – pisze.

Jak wynika z nagrania, Warzecha znajdował się na pasie zjazdowym. Wtedy inny uczestnik ruchu ni stąd, ni zowąd próbował „na chama i bez sensu wepchnąć (się) między mnie a pojazd na pasie z lewej”.

Znany publicysta przekonuje, że nie miał szans na jakąkolwiek reakcję, a gdyby mercedes o niego zahaczył, to kolizja byłaby fatalna w skutkach przede wszystkim dla niego. „Fizyka takiego zderzenia byłaby prawdopodobnie taka, że jemu nic by się nie stało, a ja mógłbym z tego nie wyjść. A jeszcze ktoś inny mógł oberwać” – pisze.

- Prośba o wsparcie -

Warzecha przyznał, że sytuacja była na tyle stresująca, iż przez kilkanaście minut odczuwał tzw. „miękkie nogi”, a z jego ust padło wiele niecenzuralnych słów. Z relacji dziennikarza wynika również, że za kierownicą mercedesa siedział młody, „dwudziestokilkuletni” mężczyzna.

Sytuacja skłoniła Warzechę do szerszej refleksji na temat bezpieczeństwa na polskich drogach i metod działania służb. Publicysta postuluje, by policja skupiała wszystkie siły i środki na eliminowaniu z ruchu kierowców stanowiących realne zagrożenie, których ogólnie nazwał „naśladowcami Froga”.

Zamiast tego, jak zauważa Warzecha, państwo idzie po linii najmniejszego oporu. „Mój dumny dorobek to 2 punkty karne za jazdę z prędkością 62 km/h w Rypinie, w pogodny, wrześniowy, sobotni poranek tuż po 7, na pustej kompletnie ulicy, gdzie jak wzrokiem sięgnąć jedynymi pieszymi byli zaczajeni przy radiowozie milicjanci. Naśladowców 'Froga’ można z ruchu eliminować bez wprowadzanych wciąż kolejnych zaostrzeń. To tylko kwestia priorytetów i woli. Tyle że to wymagałoby całkowicie innego myślenia, kompletnej rewizji paradygmatu. A na to nikt nie ma chęci. Łatwiej wygenerować kolejną podwyżkę mandatów albo punktacji zamiast stworzyć policję autostradową z prawdziwego zdarzenia, polującą na prawdziwych potencjalnych zabójców” – podsumował Warzecha.

Do nagrania zamieszczonego przez Warzechę odniósł się Korwin-Mikke. Wolnościowy polityk zaznaczył, że zazwyczaj z publicystą się zgadza, ale w tym przypadku przedstawił odmienną interpretację zdarzenia.

„Panie Łukaszu! Prawie zawsze Pana popieram – ale tu: nie. Facet precyzyjnie wyliczył odstęp, nie było żadnego zagrożenia, Pan nie musiał nic robić, on jechał znacznie szybciej od Pana. Najlepszym dowodem, że dobrze wyliczył, jest to, że nie zahaczył. Na moje oko było 5 m rezerwy” – skwitował Korwin-Mikke.

Najnowsze