Strona głównaGŁÓWNYRosyjska ruletka dla dzieci. Żadne nie może się czuć bezpiecznie

Rosyjska ruletka dla dzieci. Żadne nie może się czuć bezpiecznie

-

- Reklama -

Żadne dziecko, nawet to z chcianej ciąży, nie może się czuć bezpiecznie w obliczu ostatnich poczynań nadwiślańskich aborcjonistek. Całą Polską wstrząsnęła bowiem informacja o tzw. aborcji selektywnej jednego z bliźniąt, którą ujawniły same zaangażowane w „pomoc” w tym procederze. To kolejny poziom barbarzyństwa, na który wspięły się zwolenniczki mordowania dzieci nienarodzonych.

12 maja w sieci pojawiło się nagranie aktywistki Aborcyjnego Dream Teamu i Aborcji Bez Granic Justyny Wydrzyńskiej, na którym ujawniła, że parze spodziewającej się bliźniąt udzielono pomocy w „rozwiązaniu problemu” zbyt dużej liczby dzieci. – Zadzwoniła do nas dzisiaj osoba w dziesiątym tygodniu ciąży bliźniaczej i zaczęła nas pytać na temat dostępności klinik aborcyjnych w Czechach, na Słowacji – powiedziała Wydrzyńska w wideo opublikowanym na Instagramie. Jak dodała, w toku rozmowy okazało się, że „ta osoba jest w chcianej, planowanej ciąży, ale ponieważ jest to ciąża bliźniacza, to ich to trochę zaskoczyło jako parę”. – Oni nie planowali, nigdy nie myśleli o tym, żeby mieć dwójkę dzieci zamiast jednego, więc tak naprawdę ich pierwszym pomysłem była aborcja selektywna – zdradziła. Tzw. aborcja selektywna to kolejny stopień okrucieństwa i budzi ona kontrowersje nawet w środowiskach popierających zabijanie dzieci nienarodzonych. Tymczasem aborcjonistki chwalą się pomocnictwem przy takim „zabiegu”, czyli zabiciu jednego z nienarodzonych bliźniąt, a drugiego – pozostawieniu przy życiu.

- Reklama -

W dalszej części nagrania Wydrzyńska mówiła, że „aborcja selektywna jest możliwa w Europie, są ośrodki, które to robią na różnych etapach ciąży”. Przyznała też, że takie „rozwiązanie” zostało zaproponowane wspomnianej kobiecie. Słowa, które padają później, są nawet bardziej przerażające. – Uzyskała komplet informacji, który pozwoli, że jej życie będzie spełnione, szczęśliwe i będzie się toczyło tak, jak ona sobie to zaplanowała – stwierdziła. Z kolei Natalia Broniarczyk z Aborcyjnego Dream Teamu w Kanale Zero przedstawiła jeden z możliwych sposobów uśmiercania wybranych dzieci nienarodzonych, opowiadając o tym, iż „najnowsza medycyna umożliwia nam wykonanie już takiego zabiegu również laserowo, czyli bez konieczności ingerencji wewnątrzmacicznej”, wskazując przy tym, że organizacja dzieciobójstwa tą metodą jest niezwykle trudna. Dodała także, że kobieta „jest informowana, że największym ryzykiem takiego zabiegu jest to, że dojdzie do przerwania całej ciąży”. Jak jednak wskazują pro-liferzy z Fundacji Życie i Rodzina zazwyczaj wybrane dziecko zabija się poprzez zastrzyk chlorku potasu podawany w serce.

W przytaczanym już nagraniu Wydrzyńska przedstawiła też dość osobliwą interpretację, jakoby działalność organizacji pomagających w tzw. aborcji stanowiła uzupełnienie katalogu świadczeń medycznych. Według niej opisywana rozmowa to „kolejny dowód na to, dlaczego ich praca jest istotna, dlaczego uzupełniają lukę w systemie ochrony zdrowia, która jest, ponieważ tych informacji, które dziś (12 maja – przyp. red.) udzieliły tej konkretnej osobie, ona nie dowiedziałaby się od lekarza”. Problem w tym, że tzw. aborcja nie ma nic wspólnego z „ochroną zdrowia”, ale jest jej najbardziej jaskrawym zaprzeczeniem. Według aborcjonistki poszukująca „pomocy” kobieta „nigdy nie dowiedziałaby się tych informacji od żadnego lekarza, ginekologa, położnika czy lekarki, ponieważ ci lekarze najprawdopodobniej nie posiadają tych informacji, a nawet jeżeli posiadają, to one są niedokładne i nadal ta osoba musi samodzielnie wyszukiwać, a one dają je na tacy”.

Takie są konsekwencje

Informacja o szokującej postawie aborcjonistek wywołała falę komentarzy zwykłych internautów, ale także prawicowych polityków, konserwatystów i środowisk katolickich. Przewodniczący Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych biskup Józef Wróbel w rozmowie z Katolicką Agencją Informacyjną zadał retoryczne pytanie, „czy można powiedzieć w przypadku ciąży bliźniaczej, że »jedno dziecko wystarczy«? Że drugie można usunąć, żeby za bardzo nie utrudniać rodzinie życia?”. Biskup w swoim komentarzu podkreślił, iż nauczanie Kościoła o aborcji jest znane i wskazał na niemożność moralnej obrony tzw. aborcji selektywnej jednego z bliźniąt. Przewodniczący Zespołu ds. Bioetycznych KEP zaznaczył także, że „można mówić o pomaganiu, zachęcając do aborcji, pomagając matce podjąć decyzję o zabiciu dziecka”, a „można też jej pomóc naprawdę, w sensie pozytywnym”, wskazując przy tym na ośrodki, które pomagają matkom w trakcie ciąży oraz już po porodzie. Wydaje się jednak, że fanatycznym aborcjonistkom rozwiązanie inne, niż zabicie nienarodzonego dziecka, nie mieści się w głowie.

Z kolei unioposeł Konfederacji Wolność i Niepodległość Ewa Zajączkowska-Hernik napisała w swoich mediach społecznościowych, że „mamy do czynienia z najczystszym złem, które trzeba piętnować”. Polityk podkreśliła, że „od lat z lewej strony reprezentowanej dziś przez koalicję rządzącą trwa dehumanizacja nienarodzonych dzieci, odzieranie ich z godności i podstawowego prawa człowieka – prawa do życia”, co doprowadziło „do takich momentów jak ten – działań na rzecz obrzydliwego, antyludzkiego barbarzyństwa, dążenia do chłodnego i wykalkulowanego zabicia jednego z bliźniąt”. „I takie bestialstwo z zimną krwią środowiska lewicowe od lat nazywają »postępem«, »prawem kobiet«, czy »europejskimi standardami«” – podkreśliła Zajączkowska-Hernik, pytając „gdzie jest prawo do życia TEGO człowieka?”. Podsumowując swój wpis, europarlamentarzystka stwierdziła, że „podstawowym prawem człowieka jest prawo do życia” i „dlatego zawsze będzie promować życie, a zwalczać antyludzką lewicową agendę, która prowadzi wprost do dzieciobójstwa”, choć jeszcze w kampanii parlamentarnej w 2023 roku opowiadała się przeciwko zakazowi aborcji w przypadku gwałtu i twierdziła, że jest za tzw. kompromisem aborcyjnym.

W podobnym tonie głos zabrał także lider Nowej Nadziei Sławomir Mentzen, który przywołując opisaną sytuację, ocenił, że tak kończy się „mówienie, że zabicie dziecka jest prawem kobiety, możliwością wyboru” oraz „zbrodnicza propaganda, wmawiająca ludziom, że dziecko wcale nie jest człowiekiem i można je zabić z byle powodu”. „Każdy, kto domagał się prawa do zabijania dzieci, może teraz zobaczyć, do czego to w praktyce prowadzi” – napisał. Natomiast wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak odniósł się do słów Broniarczyk z Kanału Zero, gdzie aborcyjna aktywistka utrzymywała, że większość kobiet, które decydują się na „redukcję” liczby dzieci przed ich narodzeniem, robi to z powodów ekonomicznych, ponieważ „nie stać ich na drugie dziecko, nie stać ich na dwójkę dzieci, nie stać ich na trójkę dzieci, a często już mają dzieci”. W ocenie polityka „jeśli ktoś twierdzi, że go nie stać na dziecko to dał się strasznie zmanipulować lub nie mówi prawdy”. Bosak podkreślił, że „normalne zdrowe dziecko potrzebuje głównie czasu i troski, a nie pieniędzy”, a w ostateczności lepszym wyjściem, niż zabicie go, jest oddanie do adopcji. Prezes Ruchu Narodowego skwitował swój wpis słowami: „Nigdy w historii nie żyliśmy w lepszych warunkach i teraz nagle nas nie stać? Litości”. Wniosek, że to nie warunki ekonomiczne są decydujące przy podejmowaniu decyzji o posiadaniu potomstwa płynie także z analizy liczby urodzeń w Polsce, która po wprowadzeniu programu „500 plus” przez krótki czas rosła, by potem spadać w jeszcze szybszym tempie, niż wcześniej. I to pomimo waloryzacji świadczenia socjalnego do 800 złotych.

Prawo wyboru

Mentzen na koniec wpisu w swych mediach społecznościowych przytomnie wskazał, że aborcja „nie jest wolnością, nie jest prawem, nie jest zdobyczą cywilizacji”, ale „jest morderstwem i nigdy nie powinna być inaczej traktowana”. Z biologicznego punktu widzenia nie budzi wątpliwości fakt, że życie człowieka rozpoczyna się w momencie poczęcia, jednak dla wielu osób pełna lub częściowa legalizacja aborcji jest realizacją mylnie traktowanej wolnościowości. Z takiego punktu widzenia wychodził chociażby amerykański libertarianin Murray N. Rothbard, który był zwolennikiem dopuszczalności dzieciobójstwa aż do dziewiątego miesiąca ciąży. Według niego, chociaż w większości przypadków dziecko znajduje się w łonie matki w wyniku jej dobrowolnej decyzji, to jednak „gdy matka zdecyduje, że nie chce już dłużej posiadać płodu, wtedy płód staje się pasożytniczym »wyzyskiwaczem« jej osoby i matka ma pełne prawo, by wydalić go poza jej zakres władania”. Przyjmując – dla celów dyskusji – że dziecko nienarodzone jest istotą ludzką, pytał „jacy ludzie (…) mają prawo do pasożytowania w obrębie ciała osoby niechętnej takiej sytuacji?”.

Wolność musi jednak wiązać się z odpowiedzialnością. Z tego wynika, że wyrażając w sposób wolny i świadomy zgodę na stosunek, para zgadza się także na poniesienie ewentualnych konsekwencji, jakie niosłoby ze sobą zajście w ciążę. Podejmując współżycie, kobieta akceptuje, że być może będzie zobowiązana do zapewnienia schronienia dziecku we własnym ciele przez kolejnych dziewięć miesięcy i kontraktu tego nie może przedwcześnie zerwać, gdyż skazałaby je na śmierć. Pozbycie się dziecka jest dla niej dopuszczalne dopiero po porodzie, kiedy może przekazać je pod opiekę innej osobie. Jest to zatem specyficzny typ umowy, w której potencjalna matka w przypadku zaistnienia określonych warunków zrzeka się prawa do jej zerwania przez dziewięć miesięcy. Jedynym wyjątkiem jest sytuacja, kiedy dalsza obecność dziecka w łonie matki realnie zagraża jej prawu do życia i jedynym ratunkiem dla niej jest jego zabójstwo. Wówczas na szali stawiane są dwa równorzędne dobra, czyli życie matki i dziecka, które w takim przypadku nie mogą współistnieć. Aborcja nie jest realizacją niczyjej wolności, ale pozbawieniem fundamentalnego prawa drugiej, bezbronnej osoby. Czas na podjęcie decyzji o dziecku jest przed współżyciem, a nie kiedy już doszło do zapłodnienia, co w brutalnych słowach ujął prof. Robert Gwiazdowski, stwierdzając niegdyś, że kobieta „wolność miała wtedy, jak zdejmowała majtki”.

Okrucieństwo bez granic

Zabójstwo dziecka nienarodzonego, nawet za zgodą matki, penalizowane jest przez polskie prawo, szczególnie w przypadku, jeśli osiągnęło ono już zdolność do samodzielnego życia poza organizmem kobiety. Zagrożone karą jest także pomocnictwo w tym procederze. W związku z tym, po upublicznieniu informacji na temat „pomocy” przy tzw. aborcji selektywnej, adwokat Magdalena Majkowska z Ordo Iuris przekazała, że Instytut złoży zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa określonego w art. 152 par. 2 Kodeksu karnego. Zgodnie z nim „kto udziela kobiecie ciężarnej pomocy w przerwaniu ciąży z naruszeniem przepisów ustawy lub ją do tego nakłania”, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Powołując się na wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z dnia 9 lutego 2017 r. Majkowska podkreśliła, że w rozumieniu tego przepisu pomocnictwo obejmuje „każde zachowanie ułatwiające przerwanie ciąży, w tym dostarczenie narzędzia lub środka transportu, a także udzielenie rady bądź informacji”. Zastrzegła, że odpowiedzialność karna grozi pomocnikowi niezależnie od tego, czy do zabicia dziecka nienarodzonego doszło w Polsce czy też za granicą. Jak wskazał Instytut, problem leży jednak w tym, że organy ścigania „wykazują się całkowitą biernością” i ignorują przestępstwo pomocnictwa w tzw. aborcji.

Trudno się zatem dziwić, że aborcjoniści są coraz bardziej zuchwali i otwarcie mówią o swoich poczynaniach w mediach społecznościowych. Tym razem aktywistki posunęły się za daleko i ich działanie okazało się nieakceptowalne nawet dla zwolenników rzekomego prawa do zabijania dzieci nienarodzonych. Stało się jasne, że okrucieństwo radykalnych aborcjonistów nie zna granic i według niektórych proceder zabijania dzieci nienarodzonych może mieć miejsce także w przypadku „chcianych i planowanych ciąż”, np. kiedy nagle rodzice dowiedzą się, że zamiast jednego dziecka są bliźniaki.

Najnowsze