Strona głównaWiadomościŚwiatKoniec Ramadanu. Ubogacenie kulturowe czy terytorialny podbój Europy?

Koniec Ramadanu. Ubogacenie kulturowe czy terytorialny podbój Europy?

-

- Reklama -

W tym roku koniec ramadanu, czyli muzułmańskiego miesiąca postu i święto Eid al-Fitr wypadł w niedzielę 30 marca. Chyba po raz pierwszy na szerszą skalę w internecie pojawiły się filmiki z ulicznych obchodów tego wydarzenia także w Polsce. Wydaje się, że skala zjawiska narasta. Filmiki były więc rozmaicie komentowane.

Padło nawet pytanie o publiczne i dość masowe obchodzenia wydarzenia przez muzułmanów na ulicy Gdańska. Zadał je radny opozycji prezydent miasta. Ta wyzwała jednak radnego od… „rasistów”. Kandydujący na prezydenta Sławomir Mentzen napisał z kolei pod filmem z obchodów Eid al-Fitr, że „trzeba natychmiast zamknąć granicę dla imigrantów z państw muzułmańskich! Zanim będzie za późno, zanim w Polsce będzie jak w Wielkiej Brytanii, Francji czy Szwecji”.

- Reklama -
1,5 proc. dla Fundacji Najwyższy Czas!

Doczekał się jednak riposty zwolenników „wielokulturowości”, którzy np. pisali, że „strach wynika z niewiedzy. Niewiedza z lenistwa. Ludzie są leniwi, nie chcą szukać, czytać książek, spotkać się z drugim człowiekiem. Lepiej zobaczyć filmik, skomentować, to nic nie kosztuje. Bycie idiotą nic nie kosztuje. Sławomir Mentzen chce być idiotą”.

Europa Suwerennych Narodów

Dalej następował opis święta, które „kończy Ramadan”, jak gdyby znajomość jego zasad miała nas oswoić z widokiem ulicznych modłów muzułmańskich. Autor pisał, że to „świetne przeżycie”, a „w tym roku kolega (zapewne muzułmanin – przyp. aut) odwiedzi mnie na Śniadaniu Wielkanocnym”, czyli taka międzyreligijna wymiana doświadczeń.

- XVI Konferencja Prawicy Wolnościowej -

Od autora wpisu można się było dowiedzieć jeszcze, że zakończenie Ramadanu, czyli miesiąca postu, to „czas radości, spotkań z rodziną, składania życzeń i dzielenia się posiłkiem”. Po prostu wspaniałe, wzajemne ubogacenie się… I rzeczywiście tak można traktować islam, ale tylko do czasu, kiedy jego wyznawcy stanowią nikły procent społeczeństwa. Jest to bowiem nie tylko religia, ale cały system społeczno-kulturowy, który przy większej ilości muzułmanów, wcześniej, czy później, wchodzi w różne sfery konfliktów społecznych. Zapewne Sławomir Mentzen, używając pewnego skrótu myślowego, miał to właśnie na myśli przywołując sytuacje dziejące się obecnie w krajach Zachodniej Europy.

W takiej Francji od dana nie ma już zachłystywania się „wielokulturowością”, za to podobnych filmików z ulicznych modłów wyznawców islamu i rozmaitych incydentów związanych z muzułmanami, jest całe krocie. Po latach inwazji migrantów, nawet oficjalne media opisują obraz końca ramadanu jako zmianę społecznego krajobrazu Francji.

Modlitwy uliczne, śpiew muezinów, kobiety w nikabach… „Koniec ramadanu pokazuje terytorialne zdobycze islamu” – analizowała w tym roku sytuację antropolog i pracownik naukowy CNRS, Florence Bergeaud-Blackler dla tygodnika „Valeurs Actuelles”.

We Francji w niedzielę 30 marca, z okazji święta Eid al-Fitr, liczni muzułmanie zbierali się na stadionach, w salach gimnastycznych i na ulicach, by świętować zakończenie Ramadanu. Stało się to powszechne. Na „X” krążyły dziesiątki filmików i postów, w których wyrażano liczne obawy dotyczące rosnącej islamizacji Francji. Na jednym z nich mieszkaniec Roubaix w dżelabie wykrzykuje – „to tak, jakbyśmy wrócili do domu”…

Zapewne Karol Młot przewraca się w grobie, ale nie ma sensu, byśmy sprawili podobny problem królowi Janowi III Sobieskiemu, który ma akurat swój pomnik w Gdańsku, którym rządzi teraz prezydent Dulkiewicz.

Najnowsze