Strona głównaGŁÓWNYLIVE: STOP CENZURZE. PIKIETA "NAJWYŻSZEGO CZASU!" POD SEJMEM

LIVE: STOP CENZURZE. PIKIETA „NAJWYŻSZEGO CZASU!” POD SEJMEM

-

- Reklama -

Przed Sejmem odbywa się pikieta „Najwyższego Czasu!” przeciwko rządowemu projektowi ustawy o środkach ograniczających (druk nr 3003). Śledź relację na żywo!

 

- Reklama -

16:50 | Na scenę wszedł Janusz Korwin-Mikke.

- Reklama -

- Reklama -

16:48 | Mec. Jerzy Kwśniewski, prezes Ordo Iuris: Zastanawiam się, dlaczego nie mamy tutaj kamer TVN-u, dlaczego nie mamy tutaj kamer Republiki albo Telewizji Trwam? To oni lada moment, decyzją Marcina Kierwińskiego, mogą zostać znacjonalizowani, poddani pod zarząd przymusowy, wprowadzony do nich do zakładów pracy, wprowadzony do nich do studia, z wyłączeniem wszelkiej odpowiedzialności.

To jest wielki skandal. Zabranie całego mienia, zabranie całego majątku, poddanie tego pod zarząd z wyłączeniem jakiejkolwiek odpowiedzialności odszkodowawczej. Dlaczego nie ma tutaj tych mediów? Dlaczego im może zależeć na tym, by ta ustawa przeszła? Dlaczego nie jest ta sprawa nagłaśniana? Przecież mamy do czynienia z najdalej idącym instrumentem cenzorskim, jaki w ogóle ktokolwiek mógł na tej ziemi sobie wymyślić!

Nie tylko te wielkie stacje, nie tylko „Najwyższy Czas!”, ale każdy YouTuber, każdy podcaster powinien czuć się zagrożony. Dlaczego? Bo też ma mienie, które można zająć i wywłaszczyć, które służyło do „manipulacji informacyjnej”. Ponieważ jedyną przesłanką – niech to zapadnie głęboko – jedyną przesłanką dostateczną do tego, żeby odebrać mienie albo do zakładu pracy, do przedsiębiorcy wprowadzić zarząd przymusowy bez prawa do odszkodowania, jest zagrożenie „manipulacją informacją”.

Co to znaczy? Donald Tusk w ostatnich dniach powiedział jasno: ci, którzy gromadzą się pod Trybunałem Konstytucyjnym, działają pod inspiracją rosyjskich służb. Czy to znaczy, że wszystkie przedsiębiorstwa, wszystkich przedsiębiorców, którzy umożliwiają odbycie wielkiego zgromadzenia pod Trybunałem Konstytucyjnym, powinni dziś, zaraz – decyzją Marcina Kierwińskiego – zostać objęci zarządem przymusowym i wywłaszczeni? Dostawcy scen, dostawcy nagłośnienia, studia telewizyjne – wszyscy, co do jednego, bo przecież wszyscy „służą manipulacji informacją”!

Mamy do czynienia z ustawą, która wykracza ponad wszystko, co zostało przewidziane w dyrektywie, którą miałaby pozornie wdrażać w Polsce. To jest europejski eksperyment – ja nie mam cienia wątpliwości.

16:41 | Wpisali do tej ustawy niemieckie prawo z czasów okupacyjnych. Sommer ostrzega, że to, co spotkało NCZAS.COM, może spotkać wszystkich, ale już w świetle prawa.

Jeżeli coś im się nie spodoba, to z dnia na dzień wszystko zamkną. Mało tego: nie tylko zamkną, ale odbiorą przedsiębiorstwo, odbiorą cały majątek! Odbiorą cały majątek, i to nie jako decyzję sędziego, tylko jako decyzję administracyjną.

Innymi słowy, jakiś pan w jakimś gabinecie powie: „Dobra, jest taka telewizja TVN, okej, dzisiaj ją zamykamy i wysyłamy gościa”. Gość tam wywala tych wszystkich, co niby posiadają tę telewizję, i to on już w tym momencie jest zarządcą administracyjnym tej telewizji i on będzie nią kierował – aż do, nie wiem, sprzedaży, likwidacji czy czegokolwiek.

To jest technika, którą stosowali Niemcy wobec Żydów. Przypominam, że istniała taka funkcja – Treuhander (powiernik). To była taka postać, która wchodziła do konfiskowanego przedsiębiorstwa żydowskiego – czy to w Holandii, czy to w Belgii, czy to we Francji, czy to w Polsce – i ona po prostu cały ten majątek z dnia na dzień przejmowała i robiła sobie z nim już tam, co jej się żywnie chciało. No, w większości przypadków to się oczywiście kończyło bankructwem.

I oni autentycznie coś takiego – takie to niemieckie prawo z okresu okupacji – wpisali do tej ustawy! Innymi słowy, nagle okazuje się, że żadne medium nie może być pewne dnia ani godziny, bo jedną decyzją administracyjną nie wiadomo kogo… wobec której oczywiście można potem pójść do sądu i po trzech latach może sąd podejmie jakąś decyzję w tej sprawie. Niemniej jednak co z tego, że ktoś pójdzie i uzyska jakąś decyzję po trzech latach, skoro nie tylko będziesz miał zablokowane medium, ale tego medium już w ogóle nie będzie, bo ktoś inny je przejmie? Tego typu możliwości są wpisane do tej ustawy.

No, szczerze powiedziawszy, ta ustawa oczywiście jest sprzeczna z wszelkimi możliwymi tam gwarancjami wolności, własności. I jestem generalnie w szoku, że te środowiska medialne przeciwko temu nie protestują – no, chyba że mają jakieś specjalne gwarancje te największe media, są w jakiś sposób tam podogadywane i wiedzą, że im nic nie grozi.

Ale ja te media od razu ostrzegam: to nie jest tak, że wam nic nie grozi! Bo jak przyjdzie odpowiednia osoba do gabinetu i będzie umocowana tak, żeby was zlikwidować, to ona to zrobi bez zawahania. Takže naprawdę ta sytuacja, która w tej chwili się stworzyła, jest po prostu jakimś czymś horrendalnym, czymś w ogóle niewyobrażalnym.

Jak ja czytałem te przepisy dotyczące możliwości tych konfiskacji, sposobu ustanawiania zarządu powierniczego itd., no to przecież to jest coś zupełnie niebywałego! To jest powtórzenie prawa z nazistowskich, hitlerowskich Niemiec. I to prawo z nazistowskich, hitlerowskich Niemiec jest w tej chwili w Polsce przedstawiane i procedowane w Sejmie.

Panie prezydencie, to prawo musi być zawetowane! Tutaj się nie ma nad czym zastanawiać, nad czym wahać – zaapelował na koniec Sommer.

16:30 | Tomasz Sommer na początku przypomniał, jak nielegalnie zablokowano portal NCZAS.COM

Jadąc sobie na nartach wyciągiem na Kasprowy Wierch, trzy lata temu, spojrzałem w portal „Najwyższego Czasu”, nczas.com, i ku swojemu zdziwieniu zauważyłem, że nie ma tego portalu.

Dzwonię w panice po ludziach, którzy zajmują się kwestiami technicznymi, kwestiami redakcyjnymi – oni też nie wiedzą, co się stało. Po paru godzinach doszliśmy do wniosku, że ktoś nas skasował! Nie powiedział nam o tym ani słowa wcześniej, nie ostrzegł nas w żaden sposób, nic nie zrobił, tylko po prostu skasował.

Dopiero po paru dniach mieliśmy już pewność, że to jest akcja ABW. Mieliśmy pewność, że zostały użyte przeciwko nam siły tajnych służb i potwierdzenie tego faktu uzyskaliśmy poprzez informację od jednego z dystrybutorów internetu, od Netii, która to wprost powiedziała: „Tak, tak, dostaliśmy prikaz z ABW i po prostu musieliśmy was wyłączyć, więc was wyłączyliśmy”.

Okazało się, że ABW ma już od dłuższego czasu we wszystkich większych telekomach specjalne komórki i te komórki mogą wyłączyć wszystko z dnia na dzień, bez żadnych podstaw prawnych, dlatego, bo ABW to zrobiło.

My potem wygraliśmy proces w sądzie administracyjnym. Wszystko zostało włączone. Wszystko zostało włączone… ale nie do końca. Do dziś się borykamy z tym problemem, że niektórzy dostawcy Internetu blokują na tym adresie DNS nczas.com.

Oni to zrobili trzy lata temu. Łatwo zniszczyć, bardzo ciężko naprawić! Bardzo ciężko naprawić. Będziemy się tam w sądach oczywiście dalej z nimi borykać. Zobaczymy, jak to się skończy, pewnie to będą długie lata.

A powiedzmy jeszcze raz: ABW zrobiło to wbrew prawu, łamiąc wszelkie możliwe gwarancje wolności słowa – typu zakaz cenzury prewencyjnej, zakaz blokowania tego typu mediów. Złożyliśmy doniesienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Poseł Fritz w naszym imieniu złożył takie doniesienie razem z posłem Skalikiem. Dwa lata temu to już złożyliśmy! Proszę sobie wyobrazić, że nie ma żadnej odpowiedzi – nie ma ani, że to trafiło do śmieci, ani że ktoś zwinął w kulkę i wyrzucił przez okno. Po prostu zniknęło gdzieś tam w tej prokuraturze.

16:28 | „Polacy mówią dziś jasno pod Sejmem – NIE MA NASZEJ ZGODY na stalinowski projekt ustawy Tuska (druk 3003)! Nie ma naszej zgody na wywłaszczanie Polaków i powrót do stalinizmu” – pisze w mediach społecznościowych warszawski oddział Konfederacji Korony Polskiej.

16:14 | Marek Skalski: Przyczyną pikiety jest haniebny, bezprawny projekt ustawy o środkach ograniczających, kryptonim „druk 3003”. 

Zwykle na takich spotkaniach, na takich wiecach słowa, które badają często są przesadzone. Ale dzisiaj naprawdę nie jestem w stanie znaleźć słów, które byłyby po prostu przesadzone. Cokolwiek powiem, to będzie zbyt mało w stosunku do tego, co planują nasi rządzący, co planuje pan Tusk, co planują jego ministrowie: Pan Kierwiński, pan Gawkowski i cała reszta tej bandy. No bo tak trzeba powiedzieć wprost, proszę państwa.

Po co jest to ustawa? To jest oczywiste. Chcą nas po prostu uciszyć. W Europie budowane jest współczesne, współczesna neokomuna. Eurokomuna powstaje na naszych oczach, eurokomuna powstaje po prostu dzień po dniu, krok po kroku, cegła po cegle. A ta ustawa, ten druk, ten projekt będzie jednym z najważniejszych kamieni, fundamentów do tego, żeby zniewolić Polaków, polskich obywateli, wszystkich ludzi, którzy po prostu myślą niezależnie, myślą samodzielnie.

Oni tak naprawdę między sobą rozmawiając mówią wprost: Chodzi o to, żeby uciszyć tak zwanych faszystów. Tak nas nazywają. Ale proszę Państwa, nie pozwolimy na to.

Panie premierze Tusk, nie pozwolimy. Próbował nas uciszyć premier Morawiecki i próbował zamknąć portal nczas.com. Nie udało mu się to. Nie uda się to również premierowi Tuskowi. Jestem o tym przekonany.

Mam nadzieję, że państwo nas w tej walce poprzecie. Widzę tutaj osoby, które widzę bardzo często również widzę ich przed budynkiem sądu warszawskiego, gdzie odbywa się proces, gdzie odbywają się spotkania związane z procesem Grzegorza Brauna. Także jesteście państwo już przyzwyczajeni.

Mój apel, bo nie mam specjalnych złudzeń, żeby posłowie tej rządzącej koalicji się, że tak powiem, ogarnęli i żeby przejrzeli i żeby rzeczywiście zrozumieli, w co tak naprawdę oni się pakują. A pakują się de facto, po prostu to, co oni robią, jest de facto zbrodnią. To są działania przestępcze, działania kryminalne. Druk 3003 jest w tylu punktach niezgodny wprost z zapisami konstytucyjnymi, że to po prostu woła o pomstę do nieba, proszę państwa.

Także mój apel dzisiaj nie do posłów, bo wiem, że to są tchórze, mówię o posłach koalicji, oni zrobią to, co każą im ich dysponenci. Nie ludzie, którzy siedzą w Kancelarii Premiera, czy w jakimkolwiek ministerstwie w Polsce, tylko siedzą gdzieś tam w przestronnych gabinetach Brukseli, Berlina, czy gdziekolwiek indziej. Natomiast apeluję przede wszystkim do posłów opozycji, do ludzi dobrej woli. Wielu z nich w rozmowach prywatnych mówi mi, że są z nami, są przeciwko temu, ale nie zawsze mają odwagę po prostu zabrać głos i głośno zaprotestować. Także miejcie odwagę.

A do prezydenta Karola Nawrockiego mój apel, bo wiem, mówił on o tym publicznie, że zna „Najwyższy Czas!”, ceni sobie nasze wydawnictwo. Panie prezydencie, mam nadzieję, że pan się nie zawaha, jeśli ta ustawa – czego nie daj Boże, ale jeśli ona rzeczywiście trafi do pana podpisu – mam nadzieję, że podejmie pan jedyną możliwą decyzję w takiej sytuacji, czyli po prostu wyrzuci tę ustawę do kosza.

Druk 3003 – co nam grozi?

Rządowy projekt ustawy o środkach ograniczających (druk 3003) wpłynął do Sejmu z zamiarem wdrożenia unijnych regulacji dotyczących sankcji gospodarczych i personalnych. Polska wersja projektu idzie jednak znacznie dalej niż wymogi Brukseli.

W projekcie przewidziano utworzenie jednolitej, krajowej listy sankcyjnej prowadzonej przez Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. Wpis na listę ma skutkować:

  • natychmiastowym zamrożeniem środków finansowych, kont bankowych i zasobów gospodarczych (w tym blokadami wpisów w księgach wieczystych nieruchomości),
  • zakazem udostępniania podmiotowi jakichkolwiek funduszy przez kontrahentów i banki,
    wykluczeniem z rynku zamówień publicznych,
  • karami administracyjnymi nakładanymi przez organy skarbowe – sięgającymi nawet 20 milionów złotych.

Największy sprzeciw środowisk wolnościowych budzi art. 4 projektu, wprowadzający do katalogu przesłanek sankcyjnych pojęcie wspierania „zagranicznej ingerencji i manipulacji informacyjnej” (tzw. FIMI).

Pojęcie „manipulacji w środowisku informacyjnym” jest bardzo szerokie i może stać się narzędziem cenzury prewencyjnej wobec niezależnych wydawców, dziennikarzy i komentatorów internetowych.

Procedura ma odbywać się w całości na gruncie prawa administracyjnego, a nie karnego:

  • Brak wyroku sądu: Wpis na listę i zamrożenie majątku następuje na podstawie jednoosobowej decyzji szefa MSWiA (często w oparciu o niejawne materiały służb, takich jak ABW).
  • Rygor natychmiastowej wykonalności: Sankcje zaczynają obowiązywać z chwilą publikacji w Biuletynie Informacji Publicznej.
  • Odwrócona ochrona prawna: Przedsiębiorca lub obywatel może złożyć skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, lecz rozpatrzenie sprawy trwa miesiącami lub latami. Do tego momentu rachunki pozostają zablokowane, co w praktyce oznacza bankructwo podmiotu gospodarczego lub likwidację redakcji.

Najnowsze