Strona głównaGŁÓWNYLIVE: STOP CENZURZE. PIKIETA "NAJWYŻSZEGO CZASU!" POD SEJMEM

LIVE: STOP CENZURZE. PIKIETA „NAJWYŻSZEGO CZASU!” POD SEJMEM

-

- Reklama -

Przed Sejmem odbywa się pikieta „Najwyższego Czasu!” przeciwko rządowemu projektowi ustawy o środkach ograniczających (druk nr 3003). Śledź relację na żywo!

16:30 | Tomasz Sommer na początku przypomniał, jak nielegalnie zablokowano portal NCZAS.COM

- Reklama -

Jadąc sobie na nartach wyciągiem na Kasprowy Wierch, trzy lata temu, spojrzałem w portal „Najwyższego Czasu”, nczas.com, i ku swojemu zdziwieniu zauważyłem, że nie ma tego portalu.

- Reklama -

Dzwonię w panice po ludziach, którzy zajmują się kwestiami technicznymi, kwestiami redakcyjnymi – oni też nie wiedzą, co się stało. Po paru godzinach doszliśmy do wniosku, że ktoś nas skasował! Nie powiedział nam o tym ani słowa wcześniej, nie ostrzegł nas w żaden sposób, nic nie zrobił, tylko po prostu skasował.

- Reklama -

Dopiero po paru dniach mieliśmy już pewność, że to jest akcja ABW. Mieliśmy pewność, że zostały użyte przeciwko nam siły tajnych służb i potwierdzenie tego faktu uzyskaliśmy poprzez informację od jednego z dystrybutorów internetu, od Netii, która to wprost powiedziała: „Tak, tak, dostaliśmy prikaz z ABW i po prostu musieliśmy was wyłączyć, więc was wyłączyliśmy”.

Okazało się, że ABW ma już od dłuższego czasu we wszystkich większych telekomach specjalne komórki i te komórki mogą wyłączyć wszystko z dnia na dzień, bez żadnych podstaw prawnych, dlatego, bo ABW to zrobiło.

My potem wygraliśmy proces w sądzie administracyjnym. Wszystko zostało włączone. Wszystko zostało włączone… ale nie do końca. Do dziś się borykamy z tym problemem, że niektórzy dostawcy Internetu blokują na tym adresie DNS nczas.com.

Oni to zrobili trzy lata temu. Łatwo zniszczyć, bardzo ciężko naprawić! Bardzo ciężko naprawić. Będziemy się tam w sądach oczywiście dalej z nimi borykać. Zobaczymy, jak to się skończy, pewnie to będą długie lata.

A powiedzmy jeszcze raz: ABW zrobiło to wbrew prawu, łamiąc wszelkie możliwe gwarancje wolności słowa – typu zakaz cenzury prewencyjnej, zakaz blokowania tego typu mediów. Złożyliśmy doniesienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Poseł Fritz w naszym imieniu złożył takie doniesienie razem z posłem Skalikiem. Dwa lata temu to już złożyliśmy! Proszę sobie wyobrazić, że nie ma żadnej odpowiedzi – nie ma ani, że to trafiło do śmieci, ani że ktoś zwinął w kulkę i wyrzucił przez okno. Po prostu zniknęło gdzieś tam w tej prokuraturze.

16:28 | „Polacy mówią dziś jasno pod Sejmem – NIE MA NASZEJ ZGODY na stalinowski projekt ustawy Tuska (druk 3003)! Nie ma naszej zgody na wywłaszczanie Polaków i powrót do stalinizmu” – pisze w mediach społecznościowych warszawski oddział Konfederacji Korony Polskiej.

16:14 | Marek Skalski: Przyczyną pikiety jest haniebny, bezprawny projekt ustawy o środkach ograniczających, kryptonim „druk 3003”. 

Zwykle na takich spotkaniach, na takich wiecach słowa, które badają często są przesadzone. Ale dzisiaj naprawdę nie jestem w stanie znaleźć słów, które byłyby po prostu przesadzone. Cokolwiek powiem, to będzie zbyt mało w stosunku do tego, co planują nasi rządzący, co planuje pan Tusk, co planują jego ministrowie: Pan Kierwiński, pan Gawkowski i cała reszta tej bandy. No bo tak trzeba powiedzieć wprost, proszę państwa.

Po co jest to ustawa? To jest oczywiste. Chcą nas po prostu uciszyć. W Europie budowane jest współczesne, współczesna neokomuna. Eurokomuna powstaje na naszych oczach, eurokomuna powstaje po prostu dzień po dniu, krok po kroku, cegła po cegle. A ta ustawa, ten druk, ten projekt będzie jednym z najważniejszych kamieni, fundamentów do tego, żeby zniewolić Polaków, polskich obywateli, wszystkich ludzi, którzy po prostu myślą niezależnie, myślą samodzielnie.

Oni tak naprawdę między sobą rozmawiając mówią wprost: Chodzi o to, żeby uciszyć tak zwanych faszystów. Tak nas nazywają. Ale proszę Państwa, nie pozwolimy na to.

Panie premierze Tusk, nie pozwolimy. Próbował nas uciszyć premier Morawiecki i próbował zamknąć portal nczas.com. Nie udało mu się to. Nie uda się to również premierowi Tuskowi. Jestem o tym przekonany.

Mam nadzieję, że państwo nas w tej walce poprzecie. Widzę tutaj osoby, które widzę bardzo często również widzę ich przed budynkiem sądu warszawskiego, gdzie odbywa się proces, gdzie odbywają się spotkania związane z procesem Grzegorza Brauna. Także jesteście państwo już przyzwyczajeni.

Mój apel, bo nie mam specjalnych złudzeń, żeby posłowie tej rządzącej koalicji się, że tak powiem, ogarnęli i żeby przejrzeli i żeby rzeczywiście zrozumieli, w co tak naprawdę oni się pakują. A pakują się de facto, po prostu to, co oni robią, jest de facto zbrodnią. To są działania przestępcze, działania kryminalne. Druk 3003 jest w tylu punktach niezgodny wprost z zapisami konstytucyjnymi, że to po prostu woła o pomstę do nieba, proszę państwa.

Także mój apel dzisiaj nie do posłów, bo wiem, że to są tchórze, mówię o posłach koalicji, oni zrobią to, co każą im ich dysponenci. Nie ludzie, którzy siedzą w Kancelarii Premiera, czy w jakimkolwiek ministerstwie w Polsce, tylko siedzą gdzieś tam w przestronnych gabinetach Brukseli, Berlina, czy gdziekolwiek indziej. Natomiast apeluję przede wszystkim do posłów opozycji, do ludzi dobrej woli. Wielu z nich w rozmowach prywatnych mówi mi, że są z nami, są przeciwko temu, ale nie zawsze mają odwagę po prostu zabrać głos i głośno zaprotestować. Także miejcie odwagę.

A do prezydenta Karola Nawrockiego mój apel, bo wiem, mówił on o tym publicznie, że zna „Najwyższy Czas!”, ceni sobie nasze wydawnictwo. Panie prezydencie, mam nadzieję, że pan się nie zawaha, jeśli ta ustawa – czego nie daj Boże, ale jeśli ona rzeczywiście trafi do pana podpisu – mam nadzieję, że podejmie pan jedyną możliwą decyzję w takiej sytuacji, czyli po prostu wyrzuci tę ustawę do kosza.

Druk 3003 – co nam grozi?

Rządowy projekt ustawy o środkach ograniczających (druk 3003) wpłynął do Sejmu z zamiarem wdrożenia unijnych regulacji dotyczących sankcji gospodarczych i personalnych. Polska wersja projektu idzie jednak znacznie dalej niż wymogi Brukseli.

W projekcie przewidziano utworzenie jednolitej, krajowej listy sankcyjnej prowadzonej przez Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. Wpis na listę ma skutkować:

  • natychmiastowym zamrożeniem środków finansowych, kont bankowych i zasobów gospodarczych (w tym blokadami wpisów w księgach wieczystych nieruchomości),
  • zakazem udostępniania podmiotowi jakichkolwiek funduszy przez kontrahentów i banki,
    wykluczeniem z rynku zamówień publicznych,
  • karami administracyjnymi nakładanymi przez organy skarbowe – sięgającymi nawet 20 milionów złotych.

Największy sprzeciw środowisk wolnościowych budzi art. 4 projektu, wprowadzający do katalogu przesłanek sankcyjnych pojęcie wspierania „zagranicznej ingerencji i manipulacji informacyjnej” (tzw. FIMI).

Pojęcie „manipulacji w środowisku informacyjnym” jest bardzo szerokie i może stać się narzędziem cenzury prewencyjnej wobec niezależnych wydawców, dziennikarzy i komentatorów internetowych.

Procedura ma odbywać się w całości na gruncie prawa administracyjnego, a nie karnego:

  • Brak wyroku sądu: Wpis na listę i zamrożenie majątku następuje na podstawie jednoosobowej decyzji szefa MSWiA (często w oparciu o niejawne materiały służb, takich jak ABW).
  • Rygor natychmiastowej wykonalności: Sankcje zaczynają obowiązywać z chwilą publikacji w Biuletynie Informacji Publicznej.
  • Odwrócona ochrona prawna: Przedsiębiorca lub obywatel może złożyć skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, lecz rozpatrzenie sprawy trwa miesiącami lub latami. Do tego momentu rachunki pozostają zablokowane, co w praktyce oznacza bankructwo podmiotu gospodarczego lub likwidację redakcji.

Najnowsze