W raporcie przedstawionym w unijnym parlamencie na temat „nienawiści” atakowano i wyzywano obrońców życia. Wobec przeciwników mordowania nienarodzonych dzieci używano zwrotów takich, jak „skażenie”, „obciążenie wirusowe” czy „przewlekła infekcja” i postulowano „dekontaminację Europy”.
Raport „The Hate Review” (ang. „Przegląd Nienawiści”) przygotowała organizacja Forbidden Colours. To brukselska organizacja pozarządowa działająca na rzecz tzw. praw człowieka, demokracji i praw osób LGBTIQ+.
Prezentacja była przyjęta w PE przez luksemburskiego unioposła Marca Angela z grupy Socjalistów i Demokratów (S&D). Raport uderzał w „ruch antygenderowy” rozumiany bardzo szeroko, do którego zaliczono także obrońców życia.
W raporcie około 150 razy użyli wobec obrońców życia określenia „skażenie” (ang. contamination) jak podstawowego wskaźnika obecności ruchu. Porównywane było do „obciążenia wirusowego”, a trwałość ruchu do „przewlekłej infekcji” (viral load i chronic infection).
Na stronie wydawcy można przeczytać, że cała Europa jest już „skażona” ruchem antygenderowym. Autorzy na końcu raportu piszą o „dekontaminacji Europy” oraz stopniowym „demontażu aktorów” ruchu, mobilizacji i narracji jako długoterminowy cel.
Prezes Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia i Fundacji JEDEN Z NAS Jakub Bałtroszewicz stwierdził, że jest to „język skandaliczny”.
– Nie jesteśmy żadną infekcją ani skażeniem Europy. Jesteśmy jej obywatelami. Obrona życia dziecka przed narodzeniem nie jest chorobą, którą trzeba usunąć ze społeczeństwa – podkreślił.
„Gość Niedzielny” wskazuje, że taki język był charakterystyczny dla XX-wiecznych totalitaryzmów.
– Nie utożsamiam autorów dzisiejszego raportu ze sprawcami zbrodni XX wieku. Przypominam jednak ostrzeżenie, którego Europa nigdy nie powinna zapomnieć: język infekcji, skażenia i oczyszczania społeczeństwa nie jest niewinny. Nie ma zgody na odczłowieczanie przeciwnika – mówił Bałtroszewicz.
W raporcie w rozdziale na temat Polski przedstawiono wyrok TK z 2020 roku jako jeden z najważniejszych skutków działalności środowisk prolife. Wyrażono też ubolewanie z powodu braku zmian w prawie dotyczącym mordowania nienarodzonych dzieci po zmianie władzy w 2023 roku. Wskazano też na prezydenckie weto oraz „siłę organizacji konserwatywnych” jako czynnik utrudniający wprowadzanie lewackiej agendy.
Federacja Życia wskazana została jako podmiot koordynujący polskie środowiska prolife. Europejska ONE OF US pojawia się jako sieć organizacji sprzeciwiających się mordowaniu nienarodzonych dzieci oraz badaniom nad ludzkimi embrionami.
„W opisach obu federacji nie wskazano czynów przemocy ani nawoływania do nienawiści. Polska nazwa organizacji została zapisana prawidłowo, ale jej angielskie tłumaczenie jest błędne. Właściwa nazwa brzmi Polish Federation of Pro-Life Movements” – podkreśla GN.
– Raport nie wskazuje, by nasza Federacja kogokolwiek prześladowała czy nawoływała do przemocy. Wystarczy, że bronimy życia, aby znaleźć się w katalogu organizacji opisywanych językiem „skażenia”. To niedopuszczalne – ocenił Bałtroszewicz.
PFROŻ skierowała do przewodniczącej PE Roberty Metsoli, Marca Angela i do kierownictwa S&D pismo. Organizacja żąda publicznego odcięcia się PE od języka raportu stygmatyzującego obroców życia, wyjaśnienia zasad organizacji wydarzenia, możliwości przedstawienia stanowiska na porównywalnym forum oraz pisemnej odpowiedzi. Podobne działania ogłosiła w poniedziałek czeska Aliance pro rodinu.
– Nie żądamy zakazu publikacji ani immunitetu od krytyki. Żądamy równego szacunku i prawa do odpowiedzi. Parlament Europejski musi usłyszeć także głos tych, których nazwano elementem „skażonej” Europy – stwierdził prezes Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia i Fundacji JEDEN Z NAS Jakub Bałtroszewicz.
„Raport, który deklaruje walkę z nienawiścią, sam sięga po metafory zakażenia i oczyszczania. Demokratyczny spór o aborcję może być ostry. Nie może jednak opierać się na przedstawianiu legalnych organizacji obywatelskich jako biologicznego zagrożenia” – oceniła redakcja GN.


