Wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski grzmiał, że Grzegorz Braun „króluje w ukraińskich mediach”. Stwierdził, że to „wieki wstyd dla naszego kraju”.
W piątek szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski przybył z wizytą do Kijowa, gdzie odbył m.in. rozmowy z przedstawicielami administracji prezydenta Wołodymyra Zełeńskiego, czy wziął udział w organizowanej przez fundację ukraińskiego miliardera Wiktora Pinczuka konferencji Yalta European Strategy.
Burza po słowach Sikorskiego w Kijowie. „Chodzący dramat w wymiętym garniaku”
Wśród kontrowersyjnych wypowiedzi, jakie padły z ust Sikorskiego w Kijowie, pojawiły się także słowa dotyczące lidera Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna.
– Bardzo nieprzyjemnym zaskoczeniem dla mnie tu, w Kijowie, jest – proszę sobie wyobrazić – że osobą, która jest najlepiej kojarzona ze sfer politycznych w Polsce w tej chwili, króluje w ukraińskich mediach, jest Braun. To jest wielki wstyd dla naszego kraju – grzmiał w sobotę na antenie TVN24 Sikorski.
– Braun dopuszcza się kolejnych aktów przemocy. Przypominam, że niszczył menorę czy świecę chanukową w Sejmie, niszczył w czasie wykładów jakieś sprzęty nagłaśniające, ma już zarzuty za zaprzeczanie komorom gazowym – dodał.
– Tego typu człowiek, który powinien już siedzieć, nie powinien być nigdzie na świecie postrzegany jako głos Polski. A niestety są też tacy przedsiębiorcy polityczni i na naszej prawicy, którzy z nim się ścigają na antyukraińskość, próbują uciułać jakiś procencik głosów, szczując na mieszkających w Polsce Ukraińców, co, jak wiemy, prowadzi już do aktów przemocy – utyskiwał dalej.
Pytany natomiast, czy w rozmowach z ukraińskimi politykami pojawiał się wątek Brauna, Konfederacji Korony Polskiej oraz ewentualnego ich udziału w rządzie po wyborach w 2027 r. Sikorski odparł: „Jeszcze nie, chwała Bogu”. – Mam nadzieję, że nigdy do tego nie dojdzie, że nikt na taką kreaturę nie będzie głosował – grzmiał Sikorski.


