Wicemarszałek Sejmu i jeden z liderów Konfederacji Wolność i Niepodległość Krzysztof Bosak został zapytany o Przemysława Wiplera w kontekście afery Zondacrypto. Z ust polityka padła zaskakująca deklaracja.
Prowadzący rozmowę w Kanale Zero Jacek Prusinowski zacytował wpis Bosaka, który w mediach społecznościowych pisał m.in.:
„Jestem dumny że mogłem być wśród osób które ostrzegały tych, którzy chcieli słuchać, na długo nim całe to gówno rozlało się medialnie”.
„Na marginesie, trzeba przyznać, że tragikomiczne są tłumaczenia polityków (!!!), którzy uwierzyli że wszystko jest OK z prawnikiem, który zastąpił na funkcji swojego szefa, który zaginął, a prawdopodobnie został zamordowany. A była to wiedza gazetowa. Jeśli niektórzy politycy uważają, że to nie jest dyskwalifikujące to co jest?” – dodał polityk.
Jestem dumny że mogłem być wśród osób które ostrzegały tych, którzy chcieli słuchać, na długo nim całe to gówno rozlało się medialnie.
Na marginesie, trzeba przyznać, że tragikomiczne są tłumaczenia polityków (!!!), którzy uwierzyli że wszystko jest OK z prawnikiem, który… https://t.co/yp5SAAUBQi
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) August 26, 2026
Dziennikarz ocenił, że jest to wpis „dość tajemniczy”. – Przed czym dokładnie Pan ostrzegał i kogo? – pytał Prusinowski.
– Nie jest tak w polityce, że zawsze jak się powie „A”, to trzeba naruszyć dyskrecję wszelkiego rodzaju rozmów i kontaktów. Mogę tylko powiedzieć, że jeżeli ktoś chciał dotrzeć do informacji o tym, że firma Zonda (Zondacrypto – przyp. red.) ma podejrzane powiązania, to na podstawie nawet analizy źródeł prasowych naprawdę miał taką możliwość. Moim zdaniem mój wpis jest zarzutem wobec polityków, którzy teraz udają zaskoczonych – stwierdził Bosak.
– Ktoś tam ze służb ich zapewnił, że Zonda jest czysta, że z p. Kralem to wszystko ok. Dla mnie to jest śmieszne, szczególnie jeżeli takie rzeczy mówią ludzie, którzy pełnili funkcje prokuratorów generalnych, ministrów sprawiedliwości, którzy mieli pod sobą służby – wskazał.
Bosak przyznał, że mówi o Zbigniewie Ziobrze, ale nie tylko. – Jeżeli robią to posłowie z partii Prawo i Sprawiedliwość, którzy jeździli – nie wiem czy jako posłańcy, czy we własnym imieniu – na jakieś wyspy do tych polityków… Mnie to wszystko po prostu śmieszy, dlatego że wystarczyło przeanalizować archiwa prasowe, nie mając jakichś bardzo szczególny informacji. A jeżeli ktoś miał informacje ze świata służb specjalnych, z raportów wywiadowczych albo np. jeżeli ktoś zadał sobie trud, porozmawiania z ludźmi z sektora krypto, to nie mógł nie wiedzieć, że są różnego rodzaju zarzuty, podejrzenia itd. – powiedział.
Odpowiedzialność polityków
– Ja jestem przeciwny po prostu stosowaniu taryfy ulgowej wobec tych, którzy w tej chwili odpychają od siebie odpowiedzialność, notabene mam na myśli także rząd Donalda Tuska i samego premiera, który z jednej strony przyszedł do Sejmu, ostrzegał Sejm, ujawniał informacje pochodzące ze źródeł, jak się domyślam, wywiadowczych, bardzo alarmistycznych – a w tym samym czasie prokuratura umarzała śledztwa, które dopiero później były wznawiane – wyjaśnił.
Wskazał też, że resort finansów i podlegające mu instytucje nie ostrzegały Polaków, że wobec Zondacrypto są „bardzo poważne podejrzenia, że nie powinno się używać jej do operacji finansowych”. – Uważam, że ta polityka, w najlepszym razie, była totalnie nieskoordynowana i propagandowa, a w gorszym wypadku była po prostu na szkodę Polaków – stwierdził.
Pytany, czy było to działanie świadome, Bosak stwierdził, że „to jest trochę pytanie filozoficzne: czym jest świadomość u polityka?”. – Czy np. zaniedbanie, że Tusk np. zajmował się tą sprawą przez jeden dzień tego posiedzenia specjalnego Sejmu, przeczytał, co mu napisali, później się tym nie zajmował – czy to jest świadome zaniedbanie? – mówił, podkreślając, że nie sądzi, by „rząd celowo wprowadził Polaków w straty finansowe”.
– Politycy powinni ponosić odpowiedzialność za to, co zrobili, niezależnie czy zawinili z głupoty, niedbalstwa, niesystematyczności czy celowo – podkreślił.
„Czasem dopytywanie się o tego rodzaju sprawy nie ma większego sensu”
W dalszej części programu pojawił się wątek Przemysława Wiplera. – Jednym z wątków badanych przez prokuraturę jest właśnie jego wątek, powiązania Przemysława Wiplera z Zondacrypto. Czy Pan ostrzegał też swojego kolegę z klubu? – pytał prowadzący.
– Nie rozmawialiśmy o tym, nawet nie wiedziałem, że powołana przez niego fundacja miała jakiekolwiek kontakty biznesowe z jedną ze spółek kontrolowanych przez p. Krala, więc nie mieliśmy okazji o tym rozmawiać – oświadczył Bosak.
– A co teraz, kiedy już Pan wie? – dociekał Prusinowski.
– Wyraziłem swoją skrajnie negatywną opinię wobec tego rodzaju kontaktów. Natomiast przypomnijmy, że te kontakty miały miejsce zanim jeszcze te wszystkie informacje, o których mówimy, trafiły – czy w sposób tajny czy w sposób jawny – do opinii publicznej. Więc ja utrzymuję swoją krytyczną ocenę tego rodzaju kontaktów czy transakcji, natomiast nie twierdzę, że były one zawierane przy obecnym stanie świadomości – odparł Bosak.
– Ale nie rozmawiał Pan teraz o tym z Przemysławem Wiplerem? – pytał dziennikarz.
– Nie no, rozmawialiśmy – przyznał polityk.
– Pytał Pan przy jakim stanie świadomości podejmował te decyzje i nawiązywał te kontakty? – dociekał Prusinowski.
– Między politykami jest tak (…), że czasem dopytywanie się o tego rodzaju sprawy nie ma większego sensu, no bo jaką ja mam gwarancję, że usłyszę 100 proc. prawdy? Niech mi Pan powie – odparł Bosak.
– Niektórym się po prostu ufa. Jak rozumiem Pan nie ufa na tyle Przemysławowi Wiplerowi, żeby wierzyć mu w takiej sprawie – wtrącił Prusinowski.
– Zaufanie w polityce jest niezwykle ważną walutą. Przemysław Wipler nie jest osobą, która mi zwierza się ze swoich biznesowych transakcji i działalności gospodarczej a ja nie jestem osobą, która prowadzi w tym zakresie audyty – stwierdził Bosak.
Wskazał, że Wiplera na listy Konfederacji Wolność i Niepodległość „zaprosił” Sławomir Mentzen. – Uważam, że Sławomir Mentzen jest osobą, która szorstką, męską rozmowę na temat biznesu i polityki, i granic i zasad, powinna z Przemkiem odbyć. Przemek zna moje zdanie, zna je doskonale, znamy się od wielu lat (…) w ogóle w kwestii sposobu uprawiania polityki, więc ja nie będę w tej chwili mówił więcej niż na ten temat wiem – skwitował.


