Leszek Miller zabrał głos po ostatnim brutalnym ataku 18-letniego Ukraińca na 30-letnią Polkę we Wrocławiu. Były premier wskazał na niewspółmierną reakcję w przypadku incydentów, których sprawcami są Polacy i znacznie poważniejszych zdarzeń, w którym napastnikami są Ukraińcy.
Przypomnijmy, że do krwawego ataku doszło w sobotę późnym wieczorem przy ulicy Gagarina we Wrocławiu. Ukrainiec szedł za swoją ofiarą od przystanku autobusowego, wszedł za kobietą do klatki schodowej, a tam dźgał ją bez opamiętania nożem.
30-latka trafiła do szpitala w stanie zagrażającym życiu. Na szczęście w kolejnych godzinach jej stan zdrowia się poprawiał. Kobieta opuściła już szpital. Jak podaje Radio Wrocław, „będzie musiała zgłosić się jeszcze na opatrunki, ale nie ma potrzeby hospitalizacji”.
18-letni Ukrainiec usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa. Prokuratura zawnioskowała także o tymczasowy areszt. Mężczyźnie grozi nawet dożywocie.
Czytaj więcej: Najnowsze informacje o stanie zdrowia 30-latki z Wrocławia. 18-letni Ukrainiec usłyszał zarzuty
Pytania o konsekwencję
Do sprawy ataku na Polkę i reakcji na to zdarzenie ze strony m.in. rządu warszawskiego odniósł się w swoich mediach społecznościowych były premier Leszek Miller. Polityk przypomniał, że „gdy ofiarami są ukraińskie dziewczyny obrażane w autobusie, reakcja państwa i wielu przedstawicieli życia publicznego jest szybka i zdecydowana”.
Miller odniósł się także do zapowiedzi premiera Donalda Tuska, który – nawiązując m.in. do ataku na ukraińską parę we Wrocławiu – zapowiedział wojnę z przemocą i nienawiścią. Poświęcony temu komunikat Kancelarii Prezesa Rady Ministrów zatytułowano: „Premier: Bandyci nie mogą dyktować zasad na polskich ulicach”.
Zdaniem Millera to właściwa deklaracja, jednak pojawiają się „pytania o konsekwencję w podobnych sytuacjach”. „Gdy ofiarą brutalnego ataku z użyciem noża pada Polka, a sprawcą jest obywatel Ukrainy, reakcje przedstawicieli władz i części mediów są mniej widoczne i mniej stanowcze” – zauważył były premier.
Miller zupełnie słusznie podkreślił, że „państwo prawa nie może stosować różnych standardów” i zarówno ofiara, jak i sprawca powinni być oceniani tak samo, bez względu na narodowość.
„Narastająca niechęć wobec części ukraińskich migrantów nie wynika wyłącznie ze skali migracji czy pojedynczych przestępstw. Jest także wzmacniana przez przekonanie części opinii publicznej, że przemoc wobec obywateli Ukrainy spotyka się z większym zainteresowaniem władz i mediów niż przemoc popełniana przez obywateli Ukrainy wobec Polaków. Niezależnie od tego, czy takie przekonanie jest w pełni uzasadnione, jego istnienie ma znaczenie społeczne i nie powinno być lekceważone” – podkreślił.
Zdaniem Miller, aby przeciwdziałać wzrostowi napięć i uprzedzeń, państwo „powinno z jednakową stanowczością reagować na każdy akt przemocy – bez względu na narodowość sprawcy i ofiary”.
„Obywatele muszą mieć pewność, że obowiązuje jedno prawo, jedna miara i jednakowa ochrona dla wszystkich. Gdy zaufanie do tej zasady słabnie, słabnie również zaufanie do państwa” – podsumował Miller.
Gdy ofiarami są ukraińskie dziewczyny obrażane w autobusie, reakcja państwa i wielu przedstawicieli życia publicznego jest szybka i zdecydowana. Pojawiają się konferencje prasowe, wpisy w mediach społecznościowych, komentarze oraz apele o przeciwdziałanie mowie nienawiści. Głos… pic.twitter.com/Q0t7wUAAhi
— Leszek Miller (@LeszekMiller) August 3, 2026
