Strona głównaWiadomościŚwiatPobłażliwość wymiaru sprawiedliwości doprowadziła do głośnej tragedii

Pobłażliwość wymiaru sprawiedliwości doprowadziła do głośnej tragedii

-

- Reklama -

We Francji wielkie oburzenie spowodowała śmierć 11-letniej Lyhanny. Została zaatakowana przez seksualnego zwyrodnialca, który był znany wymiarowi sprawiedliwości z popełnionych wcześniej przestępstw wobec nieletnich, ale przebywał na wolności. W tym przypadku miarka się przebrała. Za śmierć dziewczynki obwiniana jest m.in. pobłażliwość prokuratury.

Sprawa wywołała też polityczne trzęsienie ziemi. Przez francuskie miasta przeszły „białe marsze”, ministrowie wyznaczyli terminy do rozpatrywania spraw przestępców seksualnych, grzmią „kolektywy feministyczne”, lewica domaga się nowych przepisów ochrony kobiet i dzieci i mówi o zdegenerowanym systemie sprawiedliwości.

- Reklama -

Padł postulat ustanowienia „sądu na sędziami”, wymiar sprawiedliwości tłumaczy się „brakiem środków”. Padają znane i u nas postulaty „kastracji chemicznej” seksualnych drapieżników” . „Gwałciciele są na wolności, bo system sprawiedliwości nie spełnia już swojej roli” – mówił Gilbert Collard z prawicowej partii „Rekonkwista”, który wezwał do powołania komisji śledczej. Lewica chce wykorzystać sprawę do swoich celów. Fundacja Kobiet, potępiając „systemową niewydolność instytucji”, zaapelowała np. o „kompleksowe prawo przeciwko przemocy seksualnej wobec kobiet i dzieci” .

Po odnalezieniu ciała 11-letniej Lyhanny minister sprawiedliwości Gerald Darmanin ogłosił pilne zmiany, w tm m.in. przegląd ok. 70 tys. skarg dotyczących napaści seksualnych na dzieci do 14 lipca i rozliczenie zaniedbań w śledztwie prokuratury w Auch. Podejrzany w tej sprawie 41-letni Jerome B., był wcześniej wielokrotnie zgłaszany za przestępstwa wobec nieletnich.

Zaginiecie Lyhanny z miasteczka Fleurance (południe Francji) zgłoszono 29 maja, kiedy nie wróciła ze szkoły. Po sześciu dniach poszukiwań odnaleziono ciało 11-latki. Zatrzymano ojca jednego z jej kolegów z klasy, wcześniej wielokrotnie oskarżanego o przestępstwa seksualne.

W całej Francji odbyło się około 200 demonstracji. Centroprawicowy polityk Bruno Retailleau słusznie uważa, że sprawa Lyhanny uwypukliła „problem systemowy i pewną formę pobłażliwości w bardzo uzwiązkowionym i upolitycznionym systemie sprawiedliwości”. Teoretycznie podlegający postępowaniu dyscyplinarnemu, sędziowie pokoju rzadko są karani za swoje decyzje. Od lat system sprawiedliwości skręcał też na lewo i dysfunkcje systemu coraz mocniej się pogłębiają.

System sprawiedliwości potrzebuje przebudowy, a świadczyć o tym może i pozornie zupełnie inna sprawa, która dzieje się tym samym czasie. Imigrant objęty nakazem deportacji ranił dwóch policjantów w 17. dzielnicy Paryża i… wyszedł na wolność.

Incydent miał miejsce w nocy z 2 na 3 czerwca i zaczął się od kradzież torebki na Rue Hélène w 17. dzielnicy Paryża. Dwóch policjantów zostało rannych podczas próby zatrzymania podejrzanego, który okazał się migrantem objętym nakazem deportacji. Była to osoba znana już policj iz podobnych przestępstw. Jednak po zatrzymaniu i przesłuchaniu został… zwolniony z aresztu i ma sobie czekać na wezwanie do sądu na wolności. Wymiar sprawiedliwości tego typu decyzjami podkłada sobie kolejne miny. Organy ścigania są przeładowane biurokracją, a u przestępców rodzi to poczucie bezkarności.

Źródło: Le Figaro/ Valeurs: AFP

Najnowsze