Nad hotelem Washington Hilton wisi jakieś przekleństwo, ale z drugiej strony dokonywane tam zamachy nie powiodły się. W tym samym obiekcie, w którym w sobotę doszło do strzelaniny w obecności prezydenta Donalda Trumpa, został postrzelony w 1981 roku prezydent Ronald Reagan.
Zamach miał miejsce dwa miesiące po jego wyborze. Jedna z kul odbiła się rykoszetem od prezydenckiej limuzyny, gdy Reagan odjeżdżał po wygłoszeniu przemówienia. Został jednak trafiony w klatkę piersiową i miał przebite płuca.
Reagan został natychmiast hospitalizowany i spędził dwa tygodnie w szpitalnym łóżku. Na szczęście wyzdrowiał bez poważnych i trwałych następstw dla zdrowia.
Zamachowcem był 25-letni John Hinckley Jr., który oświadczył, że chciał zaimponować aktorce Jodie Foster, którą widział w filmie „Taksówkarz”. Podczas procesu uniewinniono go od odpowiedzialności karnej. Hinckley spędził jednak następne 35 lat w szpitalu psychiatrycznym, zanim został zwolniony w 2016 roku.
To wydarzenie głęboko wstrząsnęło wówczas Stanami Zjednoczonymi i doprowadziło nawet do przełożenia ceremonii wręczenia Oscarów. Przyczyniło się też do wzrostu popularności Ronalda Reagana, ale i znaczących zmian w systemie zabezpieczania prezydentów.

