Wojna irańska weszła w swoją fazę walki na wyniszczenie. Jest ona jednostronna, jeśli rozważamy straty infrastruktury. Ogromny ubytek ponosi w tym zakresie Iran, którego majątek narodowy jest dewastowany. Pozostali uczestnicy tej wojny ponoszą albo minimalne straty w infrastrukturze, jak Izrael, lub żadne, jak USA. Jednak wojnę na wyniszczenie można rozumieć też jak utratę swojego uzbrojenia w wyniku wystrzelania swojej amunicji. Już obecnie pojawiają się rozważania na temat zapasów rakietowych uczestników tej wojny. Mimo że po stronie koalicji uważa się, że Iranowi prędzej czy później skończą się rakiety balistyczne, to nieoficjalnie się mówi, że podobny problem dotyczy także Izraela. Trzeba przy tym konieczne zaznaczyć, że wszelkie podawane liczby należy traktować jako bardzo orientacyjne lub jako propagandę wojenną, zgodnie z powiedzeniem, że na wojnie pierwszą ofiarą jest prawda.
Obecny stan tej wojny skłania do postawienia tezy, że przypomina ona wojnę wietnamską, gdzie Amerykanie bombardowali nieustannie Wietnam Północny i militarnie nie przegrali żadnej bitwy z Wietkongiem (komunistyczna partyzantka w Wietnamie Południowym), a przegrali wojnę. Czy tak też będzie z Iranem? Za wcześnie jest na takie kategoryczne stwierdzenie. Wojna trwa, a przeciwnik się nie poddaje i niewątpliwie konflikt nie idzie po myśli USA. Świadczy o tym odłożona na nieznany termin wizyta prezydenta Donalda Trumpa w Chinach. Miała się ona zacząć w ostatni dzień marca. Trump miał tam pojechać jako pogromca Wenezueli, zwycięzca Iranu i być może jako dominator Kuby. Miało to dać mu mocne atuty w rozmowie z Chińczykami, głównie jako osoby decydującej o kierunkach eksportu ropy z tych dwóch pierwszych krajów oraz, co ważniejsze, jako zwycięzca w wojnie o obronę petrodolarów. Spacyfikowanie lub nawet obalenie reżimu ajatollahów i Korpusu Gwardii Rewolucyjnej miało też znacznie zdewaluować wartość Grupy BRICS i stać się ruchem Zachodu w walce o globalne południe.
Kwestia braku rozstrzygnięcia wyniku wojny na obecnym etapie stawia pod znakiem zapytania przyszłość Iranu i jego reżimu. Daje to możliwość różnych rozważań i formułowania potencjalnych wariantów. Powinny one uwzględniać analizy obecnego systemu władzy w tym kraju.
Islamska Republika Iranu
Zaczynała swój żywot jako nadzieja na wolną i demokratyczną republikę, a stała się zbrodniczą, wręcz ludobójczą dyktaturą. Rewolucja, która obaliła szacha w 1979 r., stworzyła nie tylko nową klasę polityczną, ale i społeczną, a także gospodarczą. Wielu biednych albo bardzo biednych ludzi, głównie z prowincji bez żadnych szans na awans w cesarskim Iranie otrzymało teraz możliwość, całkowitej zmiany statusu życiowego, aktywnie popierając nowe władze. Z nich w większości składał się Korpus Strażników Rewolucji, paramilitarna, a wkrótce militarna organizacja mająca chronić zdobycze rewolucji, głównie jako gwardia bezpieczeństwa.
Korpus początkowo liczący kilka tysięcy bojowników przekształcił się w prawdziwą armię, której liczebność jest szacowana na 150 tys. żołnierzy. Składa się ona z sił lądowych, powietrznych, morskich, specjalnych i kosmicznych. Rezerwą Korpusu jest organizacja Basij, której liczebność jest szacowana na kilkaset tysięcy osób. Basij spełnia funkcje peerelowskiego ZOMO i ORMO.
Korpus nie różni się niczym w swoim uzbrojeniu od irańskiej armii, tzn. posiada czołgi, samoloty, okręty, rakiety… itd. Co więcej, korpus przekształcił się bardzo w ciągu tych dekad. Jego działalność rozszerzyła się z sektora bezpieczeństwa państwa na sektor gospodarki. Uważa się, że ludzie korpusu kontrolują lub są właścicielami połowy gospodarki irańskiej. Stali się oni klasą rządząca nie tylko w sensie politycznym, ale gospodarczym i społecznym. Przypomina to ewolucję sowieckiej bezpieki, tzw. czekistów, którzy po rozpadzie Związku Sowieckiego objęli władzę za prezydentury Władimira Putina. Różnica polega na tym, że czekiści dokonali tego dopiero po kilku pokoleniach, a islamiści irańscy już w pierwszym lub drugim pokoleniu. Używając tytułu słynnej książki Milovana Dżilasa (polskie tłumaczenie), jest to nowa klasa wyzyskiwaczy mogąca istnieć tylko w systemie twardej dyktatury, która w dodatku doprowadziła swój kraj do katastrofy gospodarczej. Broniąc swojej władzy oraz majątku zagrabionego społeczeństwu, ucieka się do masowych zbrodni i przeto wie, że nie ma odwrotu. Utrata władzy oznacza możliwość utraty nie tylko majątku, ale i życia, biorąc pod uwagę ogrom determinacji i nienawiści ludności.
W związku z tym należy postawić pytanie, jakie reżim ma obecnie poparcie? Odpowiedź na to będzie pomocna w budowaniu scenariuszy odnośnie do przyszłości Iranu. Ze względu na bardzo nikłe narzędzia służące do sformułowania tego rodzaju odpowiedzi należy posłużyć się metodą porównawczą.
Za punkt porównawczy należy uznać pierwsze wolne wybory parlamentarne w Polsce w 1991 r. w państwie, w którym ludność była zdecydowanie przeciwna poprzednio panującym komunistom. Otrzymali oni wtedy 13 proc. głosów. Choć takie porównanie jest daleko niedoskonałe, to założenie, że zwolennicy obecnej władzy w Iranie otrzymaliby podobny procent głosów w wolnych wyborach, wydaje się całkiem możliwy. W optymistycznej wersji należy się liczyć z wynikiem do 20 proc.
Scenariusz 1: pełnego zwycięstwa USA i Izraela
USA prowadzą wojnę non stop, wprowadzając na pole bitwy coraz bardziej zaawansowane środki bojowe, w tym jeszcze nieznane. Infrastruktura wojskowa i gospodarcza Iranu jest niszczona krok po kroku. Kiedy pojawią się wyraźne oznaki wyczerpywania się militarnego potencjału Teheranu, przede wszystkim będą się kończyć zapasy rakiet balistycznych, Amerykanie uderzą oddziałami specjalnymi na wybrane cele, które jeszcze przetrwały. Jednocześnie będą sponsorowały bunt Kurdów, Azerów i Beludżów dozbrajanych z zagranicy. W tym czasie amerykańskie siły lądowe zajmą wybrzeże Iranu w celu ograniczenia ataków na Zatokę Perską i szczególnie na cieśninę Ormuz. W miastach, gdzie uzbrojone grupy zaatakują siły bezpieczeństwa, reżim będzie stopniowo tracił kontrolę, a bunt zacznie nabierać cech powstania. Ostatecznie powstanie przemieni się w wojnę domową, a część żołnierzy przejdzie na stronę powstańców. W efekcie nastąpi upadek reżimu ajatollahów i wielu jego przedstawicieli ucieknie z kraju. Zniknie całkowicie zagrożenie Iranu jako ewentualnego posiadacza broni jądrowej. Nowy rząd nawiąże stosunki dyplomatyczne z Izraelem i uzgodni politykę sprzedaży ropy naftowej i gazu z USA. To jest jednak scenariusz mało prawdopodobny…
Scenariusz 2: prawie pełnego zwycięstwa USA i Izraela
Sytuacja podobna jak poprzednio z tą różnicą, że w obliczu nadciągającej klęski następuje zmiana rządu w Teheranie, gdzie władze obejmują szyiccy liberałowie o poglądach zbliżonych do tych, które miał były prezydent Mohammad Chatami. Nowy rząd zgadza się na daleko idące ustępstwa za cenę zachowania władzy. Iran przystaje na wydanie 400 kg wzbogaconego uranu i rezygnuje z badań jądrowych dla celów poza cywilnych, aprobuje pełną kontrolę swojego programu jądrowego, rezygnuje z udzielania pomocy finansowej dla organizacji terrorystycznych. Teheran zgadza się również na nadzór USA nad eksportem irańskiej ropy. Nowe władze, które nie są obciążone bezpośrednio zbrodniami reżimu, rozpoczynają proces powolnych reform. Jednakże w Iranie zaczyna działać już partyzantka miejska. Uzbrojone grupy, które otrzymały broń z zagranicy, nie chcą już żadnego rządu powiązanego z reżimem ajatollahów. Amerykanie zastrzegają sobie prawo do interwencji w przypadku ponownego masakrowania demonstracji, a Izrael będzie naciskał na USA w celu wykorzystania sytuacji do uzyskania maksymalnych korzyści. Iran stanie na progu wojny domowej, a rząd umiarkowanych islamistów szyickich staje przed dylematem: walczyć czy dogadywać się za cenę dalszych ustępstw. Trzeba przy tym pamiętać, że w systemie dyktatury teokratycznej każde ustępstwa mogą powodować zawalenie się systemu. To jest scenariusz również mało prawdopodobny.
Scenariusz 3: pęknięcia reżimu
W sytuacji postępującej gospodarczej zapaści kraju, którego infrastruktura jest systematycznie niszczona, dochodzi do podziału w elicie. Po stronie umiarkowanych przywódców szyickich opowiada się część armii. Pozostała część armii oraz Korpus Strażników Rewolucji popiera dotychczasowe władze. W Iranie dochodzi do konfrontacji, które przemienia się w wojnę domową. Amerykanie udzielają pomocy logistycznej i satelitarnej umiarkowanym, ale nie włączają się w walkę z wyjątkiem ataku na te siły, które blokują cieśninę Ormuz. Jednak gdy siły zachowawcze zaczynają przeważać, to wtedy Amerykanie i Izrael wznawiają bombardowanie ich pozycję. Zwycięstwo sił umiarkowanych doprowadziłoby do upadku Republiki Islamskiej na zasadzie kompromisu między umiarkowanymi islamistami a opozycją, coś w rodzaju naszego okrągłego stołu, a Amerykanie wtedy osiągnęliby swoje cele. Scenariusz bardziej prawdopodobny niż poprzednie, ale o niedużej skali realności.
Scenariusz 4: patowy
Reżim przetrwał za cenę znacznego zniszczenia kraju, ale udało mu się zachować rdzeń swojego potencjału wojskowego, dzięki czemu może prowadzić wojnę na wyniszczenie. Wewnątrz kraju prowadzi politykę zero tolerancji w przypadku najmniejszego niezadowolenia. Iran destabilizuje sytuację polityczno-gospodarczą na Bliskim Wschodzie. Atakuje dronami, których mu nigdy nie brakuje, przede wszystkim infrastrukturę gospodarczą państw Półwyspu Arabskiego, rafinerie i porty, a także amerykańskie lotniskowce. W mniejszym stopniu atakuje amerykańskie bazy i Izrael. Blokuje cieśninę Ormuz, zaminowuje Zatokę Perską i atakuje tankowce, a sojusznicy USA nie chcą się angażować ani w ten konflikt w ogóle, ani nawet w ochronę tankowców. Brak dostaw ropy z tego rejonu powoduje zwyżkę cen i widoczne braki podaży. Następuje gwałtowna presja na USA ze strony sojuszników azjatyckich (Japonia, Korea), bardzo uzależnionych od dostaw ropy z Bliskiego Wschodu, na zakończenie wojny. Prezydent Trump ogłasza osiągnięcie celów i ku niezadowoleniu Izraela przerywa działania wojenne. Mamy więc przerwę w tych działaniach, ale nie mamy ani formalnego zawieszenia broni, ani tym bardziej pokoju. Iran w tej sytuacji przerywa blokowanie cieśniny Ormuz, ogłasza zwycięstwo i żąda zapłaty reparacji wojennych za zniszczenia. Reżim intensyfikuje swoje badania nad bronią jądrową w warunkach znacznej utraty infrastruktury badawczej, a sojusznicy (USA, Izrael) przygotowują się do następnego starcia. To jest scenariusz możliwy z dużymi cechami prawdopodobieństwa.
Scenariusz 5: zakończenie wojny i ustępstwa
To scenariusz podobny do patowego z tą różnicą, że Teheran zdając sobie sprawę z niemożliwości osiągnięcia zwycięstwa, proponuje pokój za zniesienie sankcji. Reżim ajatollahów zgadza się na rezygnację z prac nad programem nuklearnym w celach wojskowych. Nie zgadza się na oddanie 400 kg wzbogaconego uranu, ale zgadza się na pełną kontrolę organizacji Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej. Amerykanie mimo protestów Izraela zgadzają się wstępnie na te warunki. Negocjacje trwają długo, ponieważ dyskutowane są dwa inne punkty: rezygnacja Iranu z produkcji rakiet oraz pomoc finansowa dla organizacji terrorystycznych. Teheran nie zgadza się na punkt pierwszy, ale zgadza się na rezygnację z punktu drugiego. Podstawą decyzji o zakończeniu wojny jest przekonanie Waszyngtonu, że nie uda się pokonać Iranu samymi nalotami, a USA nie stać na wojnę ze stratami tysięcy żołnierzy. Na decyzję ma także wpływ kończąca się cierpliwość arabskich producentów ropy i gazu, których instalacje są atakowane systematycznie przez irańskie drony i rakiety, a szlak przez cieśninę Ormuz jest zablokowany. Ponadto nacisk na odblokowanie dostaw ze strony sojuszników USA jest coraz większy, a siły zbrojne Ameryki nie są w stanie zupełnie wyeliminować dronowej ofensywy Iranu.
To kompromisowy pokój, przy którym największym przegranym jest irańskie społeczeństwo, które musiało znosić bombardowania, biedę gospodarki wojennej, a teraz zostało pozbawione możliwości uwolnienia się od reżimu. Przegranym jest też Izrael, ponieważ Iran nie oddał wzbogaconego uranu, ani nie zrezygnował z budowy rakiet. Przegranym są USA, ponieważ nie zrealizowały swojego głównego celu obalenia rządów ajatollahów. Najmniej przegranym będzie Iran, ponieważ reżimowi uda zachować władzę i znieść sankcję. Scenariusz prawdopodobny.
Scenariusz 6: koreański
Reżim w Teheranie się nie poddaje. Ludność doprowadzona do rozpaczy nędzą wojenną buntuje się, ale reżim bezwzględnie tłumi wszelkie oznaki buntu masowymi krwawymi represjami. Na froncie prowadzi nadal ostrzał infrastruktury państw Zatoki Perskiej, baz amerykańskich w tym regionie, blokuje cieśninę Ormuz i atakuje flotę amerykańską dronami i rakietami. Zmusza to Amerykanów do wycofania się. Reżim przetrwał, a żadne porozumienie nie zostało zawarte. W Iranie zwyciężyła frakcja najbardziej radykalnych islamskich szyitów. Oni mordują albo skazują na długoletnie więzienie członków swojej formacji o umiarkowanych poglądach i zaprowadzają rządy już jawnie terrorystyczne.
Prowadzą nadal badania nad budową bomby jądrowej i w końcu produkują kilka sztuk tej śmiercionośnej broni, która stanowi ich najlepszą polisę ubezpieczeniową. Iran staje się skansenem politycznym i gospodarczym, kompletnie izolowanym. To powoduje, że nad programem budowy broni jądrowej zaczynają pracować państwa, które czują się zagrożone: Turcja i Egipt, a Arabia Saudyjska kupuje takie bomby od Pakistanu. To mało prawdopodobny scenariusz, ale nie należy go wykluczyć.
Konkluzja
Wszystkie te scenariusze mają jeden wspólny mianownik. Ograniczenie siły militarnej USA i Izraela do używania tylko sił powietrznych, morskich i bardzo ograniczonego użycia sił lądowych skutkuje małym prawdopodobieństwem obalenia dyktatury irańskich ajatollahów i Korpusu Strażników Republiki, który jest prawdziwym władcą tego kraju. To czyni, że punkt ciężkości tej wojny jest po stronie Iranu. To od odporności Teheranu zależy, który z powyższych scenariuszy zostanie zrealizowany. A może zostanie zrealizowany jeszcze jakiś inny. Tego nie wiemy.


