Strona głównaGŁÓWNYKolejne sondaże potwierdzają mijankę. Będzie premier z Konfederacji?!

Kolejne sondaże potwierdzają mijankę. Będzie premier z Konfederacji?!

-

- Reklama -

Na początku 2026 roku kolejne sondaże potwierdzają, że Prawo i Sprawiedliwość traci wyborców, a obie Konfederacje zwiększają swoje poparcie. W kilku badaniach dwie Konfederacje liczone łącznie zanotowały lepszy wynik niż partia Jarosława Kaczyńskiego. Jeżeli ten trend się utrzyma, to właśnie dawni sojusznicy mogą mieć dominującą pozycję i wskazać kandydata na premiera w przypadku potencjalnej koalicji po wyborach parlamentarnych 2027 roku.

W numerze 07-08 / 2026 „Najwyższego Czas-u” omawialiśmy wielką zmianę, w wyniku której prezes Kaczyński traci dominującą pozycję na „prawicy”. Niektórzy czytelnicy mogą się obruszyć, że lider PiS nie jest żadnym „prawicowcem”, ale kieruje partią o poglądach – w najlepszym wypadku – centrolewicowych i będą mieli oni oczywiście rację. Nie należy jednak zapominać, iż były premier od lat utożsamiany jest przez większość społeczeństwa właśnie z „prawicą”. Kaczyński bowiem przez kilkadziesiąt wiosen swej politycznej aktywności starał się nie dopuścić do tego, by „na prawo” od PiS powstała jakakolwiek partia. Stąd też dużą zmianą na scenie politycznej naszego umęczonego kraju było powstanie w 2019 r. Konfederacji Wolność i Niepodległość, która dość niespodziewanie – nawet dla samych działaczy – przekroczyła wówczas próg wyborczy i wprowadziła kilkunastoosobową reprezentację do Sejmu.

- Reklama -

Prawdziwy przełom nastąpił jednak po kolejnych sześciu latach, kiedy w wyniku rozłamu w Konfederacji jako samodzielny byt wyodrębniła się Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna. Po niewątpliwym sukcesie lidera w wyborach prezydenckich formacja zaczęła być uwzględniana w sondażach i w ciągu kilku miesięcy zanotowała duży wzrost poparcia. W konsekwencji na początku 2026 r. pojawiło się już kilka badań, w których dwie Konfederacje zdobywają w sumie większe poparcie niż grupa rekonstrukcji historycznej sanacji.

Potwierdza to sondaż United Surveys przeprowadzony na zlecenie „Wirtualnej Polski”, w którym PiS gubi punkt procentowy poparcia i notuje 22,7 proc., a obie Konfederacje zyskują średnio po dwa pkt proc. i zdobywają łącznie 22,9 proc. Jak na razie ich przewaga jest zatem raczej symboliczna, ale trendy są jasne: PiS traci, a koalicja Nowej Nadziei i Ruchu Narodowego oraz Korona zyskują. To sprawia, że w przypadku tworzenia potencjalnej powyborczej koalicji, może zaistnieć kilka dziś jeszcze nieoczywistych scenariuszy.

- Prośba o wsparcie -

Dwa scenariusze

Scenariusz 1: PiS odżywa i dominuje

Pierwszy z nich zakłada, że PiS-owi, który ciągle przecież posiada rozbudowane struktury, znane twarze oraz twardy elektorat, udaje się odbudować pozycję i zdobyć w wyborach parlamentarnych 2027 r. ponad połowę głosów oddanych na partie współtworzące koalicję. Naturalnym kandydatem do objęcia funkcji szefa rządu byłby wówczas lider ugrupowania mającego dominującą pozycję w sejmowej większości, ale zdaje się, iż Kaczyński porzucił już premierowskie ambicje, a ponadto żadna z dwóch Konfederacji nie zgodziłaby się na powierzenie byłemu „naczelnikowi państwa” tak ważnej funkcji. Drugą oczywistą propozycją jest były doradca Donalda Tuska Mateusz Morawiecki. Były premier jest jednak obciążony kompromitującymi i błędnymi decyzjami poprzednich rządów i w jego przypadku również trudno wyobrazić sobie poparcie ze strony dwóch Konfederacji.

W gronie kandydatów do objęcia teki premiera z ramienia PiS, którzy mieliby być bardziej akceptowalni dla koalicjantów, wymieniani są Przemysław Czarnek oraz Tobiasz Bocheński. Były minister edukacji i nauki uważany jest za polityka w większym stopniu konserwatywnego niż większość jego obozu, przez co przychylnym okiem mieliby na niego spojrzeć narodowcy oraz tradycjonaliści z obu Konfederacji. Sam Czarnek w Kanale Zero podkreślił jednak, że współrządzić z Koroną będzie PiS-owi „bardzo trudno” ze względu na „negacjonizm punktowy Brauna, który jest nie do zaakceptowania”. Z kolei Bocheński w przeszłości odwoływał się do poglądów Miltona Friedmana, co mogłoby spodobać się wolnorynkowcom. Były kandydat na prezydenta Warszawy powiedział natomiast, również w Kanale Zero, że nie wyobraża sobie, żeby „mógł zasiadać w jednej ławie rządowej z Grzegorzem Braunem, który opowiada takie historie, jak opowiada”. Krótka ławka ekipy z Nowogrodzkiej oraz obciążenia związane z ośmioma latami nieudolnego rządzenia sprawiają, że wybór akceptowalnego premiera z ramienia PiS-u mógłby być misją niemożliwą do wykonania.

Scenariusz 2: Dominacja dwóch Konfederacji

Jeżeli utrzyma się aktualny trend sondażowy i odpływ wyborców od PiS-u będzie postępował, a Konfederacje umocnią swoją pozycję, to możliwe są kolejne trzy opcje. W pierwszym z nich, to rosnąca w siłę Korona wyprzedza Konfederację 2.0. W drugim obie partie notują zbliżony wynik w wyborach parlamentarnych. W trzecim natomiast Konfederacji Bosaka i Mentzena udaje się zawojować centrum i to ona jest podmiotem dominującym.

Podobnie jak w przypadku dominacji PiS-u, rozważyć należy możliwość objęcia urzędu premiera przez jednego z liderów. Od koalicji i współpracy nie tylko z Braunem, ale też jego ludźmi, politycy z Nowogrodzkiej odcinają się bardzo zdecydowanie, a co więcej jasny głos płynie w tej sprawie z amerykańskiej ambasady. Z kolei Mentzen, również krytykowany przez Kaczyńskiego, sam mówił, że jego aspiracje sięgają raczej resortu finansów. Na placu boju pozostał zatem tylko wicemarszałek Bosak, który z całej czwórki liderów wydaje się jedyną osobą możliwą do zaakceptowania przez każdą ze stron. Lider narodowców chwalony jest nawet w nieprzychylnych mu mediach za merytoryczne podejście oraz postęp, jakiego dokonał w polityce w ciągu ostatnich lat, a pozytywnie o nim wypowiadał się także prezes PiS, który scharakteryzował Bosaka jako „młodego, dobrze bardzo zapowiadającego się polityka”. Ostatecznie jednak premierem nie musi być żaden z liderów, czego dobitnie dowiodła polityka kadrowa byłego „naczelnika państwa”.

Wydaje się, że w przypadku koalicji trzech partii, w której żadna nie ma przeważającej pozycji, rozsądną drogą, celem uniknięcia konfliktów, mógłby być wybór kandydata na premiera spośród osób niezajmujących się na co dzień polityką. O propozycje takich osób, które dwie Konfederacje mogłyby zaproponować i które byłyby akceptowalne dla PiS-u, zapytałem Groka (model AI).

Ten w odpowiedzi podał trzy nazwiska. Jako pierwszego wymienił prof. Roberta Gwiazdowskiego, który był na kongresach programowych zarówno PiS-u, jak i Korony. Według Groka prawnik i ekonomista „mógłby być »technicznym« premierem skupionym na gospodarce”. Jako drugiego wskazał publicystę Rafała Ziemkiewicza, który w czasie kampanii przed wyborami prezydenckimi pojawił się na konwencji Karola Nawrockiego. Zdaniem Groka „jego poglądy na suwerenność, patriotyzm i krytykę »eurokratów« mogłyby zjednoczyć »dwie Konfederacje« wokół hasła »Polska dla Polaków«”. Jako trzecią osobę zaproponował dziennikarza Witolda Gadowskiego, który od lat komentuje bieżące wydarzenia polityczne na swoim kanale na YouTube. Przez długi czas można było go zaliczać do grona osób, których poglądy bywają skwitowane hasłem „mimo wszystko PiS”, lecz ostatnio zaczął pojawiać się w otoczeniu Brauna. Grok uważa, że „mógłby być kandydatem »ludowym«, podobnym do Nawrockiego”. O ile wśród potencjalnych kandydatów dwóch Konfederacji można byłoby wymienić jeszcze kilka nazwisk, o tyle wybór wśród osób, które mógłby zaakceptować również PiS, jest dość mizerny.

Pozostaje zatem poszukanie kandydata w drugim szeregu Korony i Konfederacji. W przypadku partii Brauna najbardziej kompetentną osobą wydaje się adwokat Jacek Wilk, wywodzący się ze środowiska wolnościowego i przez lata działający w Konfederacji WiN. W tejże z kolei w oczy rzuca się nazwisko Łukasza Rzepeckiego, byłego posła Kukiz’15 i doradcy Andrzeja Dudy, który z pewnością byłby do zaakceptowania dla PiS-u. Oba te nazwiska na stanowisku szefa rządu wydają się jednak dość mało prawdopodobne. Przegląd kadr dwóch Konfederacji pokazuje, że o ile są tam eksperci w poszczególnych dziedzinach, o tyle ze świecą szukać osób o premierowskim sznycie.

Premier z Konfederacji

Wobec powyższego, najciekawszą możliwą opcją wydaje się wybór na premiera Ewy Zajączkowskiej-Hernik. Europoseł wywodzi się ze środowiska wolnościowego, ale twardo wypowiada się w kwestiach migracyjnych, co mogłoby podobać się narodowcom. Do tego nie tak dawno temu Zajączkowska-Hernik nagrała wywiad z Braunem, po którym pojawiły się w mediach społecznościowych spekulacje o ich możliwej współpracy. Konfederacka dama z Radomia nie wypowiada się też szczególnie ostro w kwestii likwidacji programów socjalnych, co mogłoby być ukłonem w stronę PiS. Ponadto dzięki sukcesowi w wyborach do Parlamentu Europejskiego Zajączkowska-Hernik zdobyła obycie na arenie międzynarodowej.

Dwie Konfederacje powinny być przygotowane na przedstawienie wspólnego kandydata na premiera po wyborczym sukcesie, jednak zanim do tego dojdzie, czeka nas długa kampania, w której trakcie wszystko się może zmienić. W tym czasie największe partie zapewne przedstawią własnych kandydatów, do czego szykuje się też Konfederacja WiN. Z wypowiedzi przedstawicieli ugrupowania wynika, że nazwisko zostanie ujawnione na początku przyszłego roku.

Najnowsze