Francuska prokuratura finansowa, która zajmuje się ściganiem oszustw podatkowych, poinformowała w sobotę o wstępnym postępowaniu dotyczącym byłego ministra kultury Jacka Langa i jego córki Caroline. Jest to związane z dokumentami dotyczącymi amerykańskiego przestępcy seksualnego Jeffreya Epsteina.
Wstępne dochodzenie dotyczy domniemanych oszustw podatkowych i prania pieniędzy. Nie podano dalszych szczegółów.
Lang napisał na portalach społecznościowych, że informację o wszczęciu dochodzenia przyjął ze spokojem i ulgą. Zapewnił, że oskarżenia wobec niego są bezpodstawne. Prawnik byłego ministra Laurent Merlet powiedział telewizji BFMTV, że udowodni, iż jego klient nie jest zamieszany w żadne nadużycia. Podkreślił, że jest rzeczą normalną, że organy nadzoru żądają wyjaśnień, nie ograniczając się do doniesień mediów.
Merlet przekonywał też, że nie można powiedzieć, by dokumenty Epsteina świadczyły o silnych, przyjacielskich więziach między Amerykaninem i Langiem.
Nazwisko byłego ministra pojawia się w ujawnionych przed tygodniem dokumentach w sprawie Epsteina ponad 600 razy. Nic nie sugeruje, by Lang i jego córka byli zamieszani w przestępczą działalność finansisty. Korespondencja ma ton przyjacielski. Po jej opublikowaniu pojawiły się apele, by 86-letni Lang, który obecnie kieruje paryskim Instytutem Świata Arabskiego, ustąpił z tego stanowiska.
Portal śledczy Mediapart podał, opierając się na ujawnionych dokumentach, że w 2016 roku Caroline Lang wspólnie z Epsteinem założyła w jednym z rajów podatkowych firmę zajmującą się kupnem dzieł sztuki. Córka ministra zapewniła, że nie otrzymywała z tej firmy żadnego wynagrodzenia. Ustąpiła jednak, po publikacji, z kierowania Związkiem Producentów Niezależnych (SPI), podkreślając, że nie chce, by obecna sytuacja szkodziła tej organizacji.
Langowie przekonywali, że wykazali się naiwnością wobec Epsteina i nie mogli podejrzewać, że jest on przestępcą.
Jack Lang ma w niedzielę złożyć wyjaśnienia w MSZ Francji, któremu podlega Instytut Świata Arabskiego. Szef dyplomacji Jean-Noel Barrot powiedział, że zastrzega sobie wszelkie opcje, jeśli chodzi o kadencję byłego ministra na czele tej instytucji.
