Strona głównaWiadomościŚwiatProces apelacyjny Marine Le Pen. Ważą się losy jej startu na prezydenta

Proces apelacyjny Marine Le Pen. Ważą się losy jej startu na prezydenta

-

- Reklama -

Prokurator zażądał w procesie apelacyjnym eurposłów dawnego Frontu Narodowego podobnych kar jak wcześniej. Wobec Marine Le Pen 4 lat więzienia, w tym jeden rok wykonalności, pięcioletni zakaz pełnienia funkcji publicznych i grzywnę w wysokości 100 tys. euro. Żądania prokuratury są tu jednak bardziej umiarkowane niż w pierwotnym wyroku, który wprowadził natychmiastową wykonalność zakazu pełnienia funkcji publicznych, czyli także startu w wyborach prezydenckich.

Jeśli nie będzie natychmiastowej wykonalności, umożliwiłoby to start Le Pen w wyborach w 2027 roku. W przypadku skazania na karę więzienia, Marine Le Pen będzie mogła odbywać karę więzienia nosząc elektroniczną bransoletkę. Po takim wyroku mogłaby wystartować i czekać na wyrok Sądu Kasacyjnego. Ostatecznym arbitrem jej startu byłaby Rada Konstytucyjna, mocno zdominowana przez polityków lewicy.

- Reklama -

Dlatego prawdopodobieństwo, że Marine Le Pen wystartuje w kolejnych wyborach prezydenckich, znacznie zmalało. Trzykrotna kandydatka na prezydenta partii narodowej oświadczyła, że nie będzie czekać na orzeczenie Sądu Kasacyjnego, co może oznaczać wycofanie się m. in. z powodu braku czasu na kampanię wyborczą między terminami wydania wyroku a wyborami. Sąd Najwyższy wydałby ostateczne orzeczenie przed końcem 2026 roku lub nawet początku 2027 roku, zaledwie kilka miesięcy przed wyborami.

Pełnomocnik prokuratury wysunął oskarżenia o „upolitycznienie” procedury prawnej, która obecnie uniemożliwia Marine Le Pen kandydowanie w wyborach prezydenckich w 2027 roku. 31 marca 2025 roku, sąd niższej instancji skazał Marine Le Pen na cztery lata więzienia, w tym dwa w zawieszeniu, grzywnę w wysokości 100 000 euro, a co najważniejsze, na pięcioletni zakaz sprawowania funkcji publicznych ze skutkiem natychmiastowym.

Prokurator bronił poprzedniego wyroku i twierdził, że nie miał on podłoża politycznego. Marine Le Pen (wówczas Front Narodowy) i dziesięciu innych eudeputowanych tej partii zostało oskarżonych o wykorzystywanie funduszy Parlamentu Europejskiego na wypłaty dla asystentów na finansowanie swojej partii. Procedura miała dotyczyć lat 2004–2016.

Ta partia borykała się wówczas z trudnościami finansowymi; odmową udzielenia kredytów przez banki francuskie, a praktyka „podwójnego” zatrudniania asystentów z pE do prac partyjnych była wówczas dość powszechna i dotyczyła także innych partii.

W przypadku niepomyślnych wyroków, Marine Le Pen może zastąpić w wyborach obecny przewodniczący Zjednoczenia Narodowego Jordan Bardella. Rozprawa trwa, a sąd wyda orzeczenie „do lata ”. Na razie każdy scenariusz jest możliwy. Marine Le Pen ma podjąć decyzję o kandydowaniu zaraz po wydaniu orzeczenia przez sąd apelacyjny, czyli pod koniec lata, bez czekania już na kolejną decyzję Sądu Kasacyjnego.

Chce też wykluczyć ryzyko późniejszego unieważnienia jej kandydatury przez Radę Konstytucyjną, Wskazała też, że „nie można rozpoczynać kampanii prezydenckiej w ostatniej chwili”. Decyzję podejmie prawdopodobnie we wrześniu. Nie chce „pozwolić, aby sprawy się przeciągały, bo zależy mi na tym, by nasze idee doszły do ​​władzy” – powiedziała na antenie RTL.

Philippe Ballard, rzecznik Zjednoczenia Narodowego, oświadczył, że Marine Le Pen zdecyduje, czy będzie mogła kandydować w 2027 roku „po werdykcie” wydanym tego lata. „Sędziowie trzymają los wyborów prezydenckich w swoich rękach ” – dodał.

Źródło: Valeurs/ Le Figaro

Najnowsze