Strona głównaWiadomościPolskaKolejny cios w portfele Polaków. Horrendalne podwyżki za wywóz śmieci

Kolejny cios w portfele Polaków. Horrendalne podwyżki za wywóz śmieci

-

- Reklama -

Polskie miasta masowo podwyższają opłaty za wywóz śmieci. Tłumaczą to rosnącymi kosztami energii, paliw czy płacy minimalnej. W niektórych miejscowościach będzie drożej nawet o jedną czwartą, co w skali roku oznacza magiczne wyparowanie kilkuset złotych z kieszeni. 

Nowy rok to zazwyczaj nowe podwyżki. Nie inaczej jest tym razem. Od stycznia 2026 roku wiele samorządów podniosło opłaty za śmieci.

W Warszawie opłaty dla osób mieszkających w blokach wzrosły do 85 złotych miesięcznie, choć jeszcze niedawno stawka ta wynosiła 60 złotych. Właściciele domów jednorodzinnych zapłacą teraz 107 złotych. To jednak nie koniec złych wieści dla mieszkańców stolicy, ponieważ już w kwietniu planowana jest kolejna korekta stawek. Nastąpi ona w momencie, gdy wyczerpią się zgromadzone w poprzednich latach nadpłaty, które do tej pory łagodziły skutki wzrostu kosztów.

Podobny scenariusz czeka mieszkańców Gdańska, gdzie od kwietnia opłaty wzrosną średnio o jedną czwartą. Miasto tłumaczy, że przez sześć lat stawki nie były podnoszone, więc dlatego teraz trzeba przyłożyć z grubej rury. Stawka za metr kwadratowy powierzchni lokalu skoczy tam z 88 groszy do 1,10 złotego.

Jeszcze silniej podwyżki odczują mieszkańcy mniejszych miejscowości, gdzie stawki często przelicza się od liczby domowników. W gminie Szczawa opłaty wzrosły do 29 złotych za osobę (z 21 zł), a w Bralinie do 30 złotych (z 25 zł). Rekordową podwyżką może natomiast „pochwalić się” Nowe Miasto nad Wartą – tam stawka za wywóz śmieci wzrosła o 31 proc. do 42 zł za osobę.

Samorządowcy zgodnie tłumaczą, że nie mają wyjścia, ponieważ gwałtownie rosną koszty operacyjne całego systemu.

Drożeje przede wszystkim paliwo niezbędne do napędzania śmieciarek oraz energia potrzebna do obsługi nowoczesnych instalacji przetwarzania odpadów. Ogromne znaczenie ma również systematyczne podnoszenie płacy minimalnej, co bezpośrednio przekłada się na koszty zatrudnienia kierowców i pracowników fizycznych. Na ostateczny rachunek wpływ ma także skumulowana inflacja oraz rygorystyczne wymogi środowiskowe, których spełnienie wymaga od gmin coraz większych nakładów finansowych.

Dodatkowym problemem jest stale rosnąca masa produkowanych przez nas śmieci oraz tak zwana opłata marszałkowska za ich składowanie. Im więcej odpadów generujemy, tym więcej gmina musi zapłacić za ich unieszkodliwienie. Burmistrzowie i wójtowie wskazują również na nowe wyzwania, takie jak system kaucyjny, które zmieniają strukturę rynku surowców.

Systemu nikt zmieniać nie chce, za to przerzucić koszty bezpośrednio na barki podatników – jak najbardziej.

Najnowsze