Z ustaleń TVN24+ wynika, że funkcjonariusze Służby Ochrony Państwa mają problemy z powodu pomysłu prezydenta Karola Nawrockiego, by ten wszedł głównym wejściem i do tego jako pierwszy do Trybunału Konstytucyjnego. Mają też istnieć plany zastąpienia SOP „gwardią prezydencką”.
W noc awantury o TK samolot z prezydentem zawrócił na jego polecenie do Polski. Karol Nawrocki zamierzał pojawić się pod TK, gdzie trwała ostra awantura.
TVN24+ przekazało, że SOP nie próbowała odwodzić prezydenta od przyjazdu pod TK. Jednak zalecano zupełnie inne podejście, niż ostatecznie się odbyło.
SOP rekomendowało wejście od strony Kancelarii Premiera. Pozwoliłoby to uniknąć bezpośredniego kontaktu z tłumem. Prezydent Nawrocki miał jednak odmówić.
– Prezydent chciał wejść w tłum. Zlekceważył rekomendację SOP. Nie wyraził zgody, żeby podjechać od tamtej strony, chciał wejść w tłum ludzi. Jeszcze w drodze oczekiwał, że kolumna podjedzie od strony głównego wejścia. Pewnie chciał mieć obrazki do rolki – powiedział TVN24+ informator.
Relacja szefa Kancelarii Prezydenta Zbigniewa Boguckiego potwierdziła te słowa. W Telewizji Republika przyznał, że prezydent Nawrocki, gdy wchodził na teren TK, powiedział do funkcjonariuszy SOP „ja wchodzę pierwszy, wy idziecie za mną”. Bogucki zaznaczył, że prezydent wziął odpowiedzialność za sposób wejścia, zdejmując ewentualne zarzuty z ochrony. Potem doszło do przepychanek w gmachu TK z udziałem Anny Korwin-Piotrowskiej i prezydenta.
Jak się jednak okazuje, funkcjonariusze mogą mieć problemy. Były szef Biura Ochrony Rządu gen. Marian Janicki w rozmowie z TVN24+ powiedział, że rekomendacja SOP była w pełni uzasadniona, zaś wydarzenia z tamtej nocy są szczegółowo wyjaśniane.
– Trudno mi sobie wyobrazić sytuację, że prezydent mówi, w jaki sposób ma być chroniony i wskazuje oficerom, że on pójdzie pierwszy. Są określone procedury, jak powinno to wyglądać – powiedział Janicki.
Dodał, że najistotniejsze jest ustalenie, kto wydawał polecenia i dlaczego zignorowano bezpieczniejszą trasę. Ważne jest też ustalenie, czy SOP koordynowała działania z obecną na miejscu policją.
Zaznaczył, że gdy osoba ochraniana kategorycznie odrzuca zalecenia, oficerowie ochrony muszą dostosowywać się do narzuconej dynamiki.
Co istotne, Zbigniew Bogucki mówił, iż prezydent Nawrocki zabiegał w rządzie o powołanie odrębnej „gwardii prezydenckiej”, która byłaby podległa wyłącznie prezydentowi, a nie MSWiA, czyli de facto rządowi, przed którym prezydent winien chronić społeczeństwo. Tymczasem – jak łatwo się domyślić – rządowe źródła odrzucają pomysł przekonując, że SOP jest apolityczne i profesjonalnie chroni najważniejszych urzędników, niezależnie od barw partyjnych.
Rządowej narracji przytakiwał gen. Janicki, który ocenił, że prezydencka gwardia byłaby „zbędna” i wprowadzałaby chaos.


