Strona głównaWiadomościŚwiatCzy wschodni chrześcijanie znikną?

Czy wschodni chrześcijanie znikną?

-

- Reklama -

Od Jordanii po Etiopię ataki na chrześcijan wschodnich zagrażają trwaniu tych społeczności. Nowy raport organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie ostrzega przed ich nasileniem. Zagrożona jest przyszłość społeczności zakorzenionych na swoich ziemiach od wieków i zmuszanych obecnie do exodusu.

Ataki na chrześcijan wschodnich w Jordanii i Etiopii

W ciągu zaledwie kilku dni w Jordanii doszło do ataków na kościoły, a w Etiopii zginęło co najmniej sześćdziesięciu prawosławnych chrześcijan. Nowy raport organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie potwierdza nasilenie takich prześladowań. Poza ofiarami śmiertelnymi zagrożona jest bowiem sama obecność wspólnot chrześcijańskich na Bliskim Wschodzie.

- Reklama -

23 października w Karak, w południowej Jordanii, napastnicy otworzyli ogień do konduktu pogrzebowego w greckoprawosławnym kościele św. Jerzego. Zginęło dziewięć osób. Król Abdullah II potępił atak terrorystyczny i przypomniał, że w jego kraju chrześcijanie i muzułmanie mają wspólną i długą historię.

- Reklama -

W Etiopii Święty Synod Kościoła Prawosławnego ogłosił kilka dni później śmierć co najmniej sześćdziesięciu wiernych w dwóch atakach, które miały miejsce 20 i 24 października w regionie Oromia. Spalono ich domy, są też ranni, a kościoły były atakowane. Narastająca przemoc wobec prawosławnych chrześcijan w tym regionie trwa od 2023 roku.

- Reklama -

Raport Pomocy Kościołowi w Potrzebie: 220 mln zagrożonych

Raport organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie został opublikowany 27 października pod tytułem „Prześladowani i zapomniani?”. Przypomina się w nim, że około 220 milionów chrześcijan jest bezpośrednio narażonych na prześladowania. W dziesięciu z osiemnastu badanych krajów sytuacja pogorszyła się między 2024 a 2026 rokiem, a w żadnym z tych krajów nie zaobserwowano poprawy. Raport podnosi kwestie ochrony wolności religijnej i stopniowego zanikania całych wspólnot chrześcijańskich.

Islamscy terroryści celowo atakują kościoły i wiernych zgromadzonych na nabożeństwie lub mieszkańców uznanych za chrześcijan. Religia nie jest więc tu drugorzędnym szczegółem. To ona identyfikuje ich cele. Jest to strategia terroru, chęć destabilizacji rządu, narzucenia dominacji lub sprowokowania masowego exodusu.

Władze często nie wywiązują się z obowiązku ochrony mniejszości, w tym chrześcijan wschodnich. Arabowie-chrześcijanie mogą mieć wspólny język, kulturę, obywatelstwo i tradycje ze swoimi muzułmańskimi sąsiadami. Jednak to właśnie ich wiara i różnice religijne są powodem ataków.

Formy tych prześladowań są różne. Organizacja Pomoc Kościołowi w Potrzebie zebrała np. zeznania nigeryjskiego chrześcijanina, którego porwali bojownicy i pobili za odmowę przejścia na islam. W Iranie liczba aresztowanych chrześcijan wzrosła prawie dwukrotnie w ciągu roku; w niektórych częściach Afryki prześladowania przybierają formę napadów, porwań i niszczenia kościołów.

Wspólnoty obecne na tych ziemiach od wieków

Prześladowania takie często wymierzone są w społeczności, które przyczyniły się do zbudowania historii krajów, w których żyją. Chrześcijaństwo w Etiopii sięga IV wieku, kiedy Królestwo Aksum przyjęło wiarę chrześcijańską. Klasztory, liturgie i rękopisy w Etiopii są częścią pamięci narodowej kraju, jeszcze sprzed misji europejskich.

Na Bliskim Wschodzie chrześcijanie nie są „importem” zachodnim. Kościoły syryjski, chaldejski, asyryjski, koptyjski, greckoprawosławny i maronicki są spadkobiercami starożytnych tradycji, niekiedy bezpośrednio związanych z pierwszymi wiekami chrześcijaństwa. Ukształtowały języki, miasta, szkoły, sposoby myślenia i kultury. W Jordanii, podobnie jak w Libanie, wielu z tych chrześcijan to Arabowie. Nie są obcy, ale domagają się prawa do pozostawania u siebie.

Obecnie istnieje ryzyko wymazania chrześcijan wschodnich z historii. Konsekwencje prześladowań wykraczają poza samą liczbę ofiar. Pojawia się strach, wysiedlenia, zamykanie szkół, przymusowe wyprzedaże domów. Rodziny się przeprowadzają, parafie pustoszeją, a młodsze pokolenia dorastają z dala od języka i miejsc, z których pochodzili ich przodkowie. Żywa obecność chrześcijan zanika. Skutków ataku na wioskę nie mierzy się zatem jedynie grobami, które po nim pozostały. Mierzy się je także rodzinami, które nigdy nie odważą się do tych miejsc powrócić.

Europa w ramach „dekolonizacji” odwróciła się od tych społeczności. Jednak postulaty ich ochrony powinny być uwzględnione w polityce współpracy i dialogu dyplomatycznym z zainteresowanymi państwami Bliskiego Wschodu.

Źródło: Valeurs actuelles

Najnowsze