Partia Likud premiera Benjamina Netanjahu oskarżyła w środę ugrupowania arabskie o sfałszowanie wyborów. Zarzuciła im m.in. kupowanie głosów i zastraszanie wyborców. Dzień wcześniej szef izraelskiej służby bezpieczeństwa wewnętrznego Szin Bet zapewniał, że głosowanie przebiega prawidłowo.
„Po ogromnym sukcesie partii arabskich nasila się kampania Netanjahu mająca na celu podważenie ich legitymacji politycznej” – ocenił największy izraelski portal Ynet.
Według danych po przeliczeniu 85 proc. głosów dwa ugrupowania reprezentujące Palestyńczyków posiadających izraelskie obywatelstwo – Raam i Zjednoczona Lista – mogą zwiększyć łączną liczbę mandatów z 10 do 19 w 120-osobowym Knesecie.
Dobry wynik partii arabskich jest wiązany z mobilizacją Palestyńczyków, obawiających się dalszego zaostrzenie antyarabskiej retoryki skrajnej prawicy.
Wtorkowe wybory nie przyniosły wyraźnego zwycięzcy. Według częściowych wyników ani blok Netanjahu, ani blok jego głównego rywala, byłego szefa sztabu armii Gadiego Ajzenkota, nie zdobył większości 61 mandatów w 120-osobowym Knesecie. Każdy z nich może liczyć na około 50 miejsc.
„Wybory w państwie Izrael zostały skradzione” – oświadczył Likud, oskarżając partie arabskie także o popieranie terroryzmu i dążenie do zniszczenia państwa żydowskiego, mimo że izraelscy Palestyńczycy jako społeczność nie mają związku z organizacjami terrorystycznymi takimi jak Hamas.
Według Likudu w lokalach wyborczych w arabskich miejscowościach dochodziło m.in. do przekupywania wyborców, gróźb i przemocy wobec członków komisji oraz głosowania pod cudzą tożsamością.
Likud nie przedstawił jednak dowodów potwierdzających te oskarżenia.
Szef Szin Bet Dawid Zini zapewniał we wtorek, że wybory przebiegają prawidłowo. Przyznał, że istnieją próby zakłócania głosowania, ale podkreślił, że służby i komisja wyborcza skutecznie im przeciwdziałają.
Partia Netanjahu twierdzi, że dysponuje setkami dowodów, w tym informacjami o tysiącach kopert zawierających gotówkę i karty do głosowania na partię Raam. Zapowiedziała przekazanie materiałów policji, Szin Betowi i Centralnej Komisji Wyborczej, domagając się wszczęcia dochodzenia.
Ugrupowania arabskie mogą odegrać decydującą rolę w utworzeniu przyszłego rządu, jednak większość partii opozycyjnych dotychczas wykluczała taką współpracę.
Netanjahu uczynił zagrożenie ze strony partii arabskich jednym z głównych tematów swojej kampanii. Hasłem wyborczym Likudu było „Prawica albo Palestyna” (hebr. Jamin o Falastin).
Udział Arabów w rządzie pozostaje w Izraelu politycznym tabu, a współpraca z nimi budzi sprzeciw znacznej części żydowskiej sceny politycznej.


