Strona głównaWiadomościŚwiatProtesty w Europie: Francja, Włochy, Belgia, Hiszpania i Albania w ogniu

Protesty w Europie: Francja, Włochy, Belgia, Hiszpania i Albania w ogniu

-

- Reklama -

Protesty w Europie znowu wybuchły z pełną siłą. W piątek i sobotę 23–24 października setki tysięcy ludzi wyszło na ulice Francji, Włoch, Hiszpanii i Albanii. Doszło do starć z policją, użyto gazu łzawiącego i armatek wodnych, a liczba zatrzymanych sięgnęła prawie tysiąca. To skutek wieloletniej polityki drożyzny, zaniedbań i arogancji rządzących, a także tolerancji lewackich bojówek i imigranckiej przestępczości – przede wszystkim na zachodzie Europy. I to dopiero początek.

Władze mobilizują dziesiątki tysięcy policjantów i żołnierzy. Tymczasem sklepy zabijają deskami, a muzea zamykają bramy. Premierzy mówią o „agresywnych aktywistach”. Jednak ludzie protestują przeciw temu, co sami im zgotowali: wysokim kosztom życia, kryzysowi mieszkaniowemu, zniszczonej edukacji i korupcji.

- Reklama -

Protesty w Europie – Francja prawie tysiąc zatrzymanych

We Francji sobota 24 października była kolejnym dniem ogólnokrajowych protestów. Według Ministerstwa Spraw Wewnętrznych wzięło w nich udział około 410 tysięcy osób. Z drugiej strony związki zawodowe mówią o prawie 800 tysiącach. W samym Paryżu było około 110 tysięcy demonstrantów.

- Reklama -

W związku z tym władze rzuciły do akcji 70 tysięcy policjantów i żandarmów. Mimo to wieczorem doszło do starć. W Paryżu i Marsylii poleciały kamienie i butelki. W konsekwencji policja odpowiedziała gazem łzawiącym i armatkami wodnymi. Minister spraw wewnętrznych Laurent Nuñez podał, że zatrzymano blisko tysiąc osób – i liczba ta miała jeszcze rosnąć.

- Reklama -

To kontynuacja fali, która w poprzedni weekend przyniosła plądrowanie sklepów i podpalenia. Dlatego rząd Macrona próbuje ograniczać trasy demonstracji. Jednak ludzi to nie uspokaja. Co więcej, Jean-Luc Mélenchon ostrzegł wprost: to będzie się powtarzać co tydzień.

Starcia we Włoszech – Rzym, Mediolan i Turyn

We Włoszech protesty przetoczyły się przez Rzym, Mediolan, Turyn, Neapol, Bolonię i Florencję. Policja poinformowała o dziewięciu aresztowaniach i 371 krótkich zatrzymaniach w ośmiu miastach. Demonstranci rzucali butelkami i petardami. W rezultacie funkcjonariusze używali pałek i gazu.

Rzym także odnotował starcia z policją w rejonie Koloseum. Tymczasem rząd Giorgii Meloni wzmocnił siły porządkowe i zapowiada twarde prawo wobec wandalizmu. Mimo to ulice znów płonęły. Ludzie wychodzą przeciw drożyźnie, niskim płacom i polityce, która nie daje im perspektyw.

Hiszpania, Portugalia i Belgia – kryzys mieszkaniowy i edukacja

W stolicy Hiszpanii Madrycie około 25 tysięcy osób protestowało w obronie systemu emerytalnego. W Barcelonie sytuacja była znacznie ostrzejsza. Doszło do starć z Mossos d’Esquadra, podpaleń kontenerów, uszkodzeń sklepów i około 100 zatrzymań.

Z kolei w Portugalii tysiące ludzi wyszło na ulice Lizbony. Domagali się rozwiązania kryzysu mieszkaniowego i walki z wysokimi kosztami życia. Protesty były pokojowe, ale pokazały skalę niezadowolenia.

Stolica Unii Europejskiej także niespokojna. W Belgii w Brukseli protestowała głównie młodzież i studenci. Żądali lepszych warunków w edukacji. Doszło do starć z policją. To kolejny sygnał, że problem nie ogranicza się tylko do południa Europy.

Albania – ogień i gaz podczas protestów

Najbrutalniej wyglądała Albania. W Tiranie od wielu tygodni trwają protesty studentów i opozycji przeciw rządowi Ediego Ramy. Domagają się walki z korupcją, lepszych warunków na uczelniach i dymisji premiera. Protesty zaostrzają się, manifestanci atakowali budynki rządowe. Dlatego policja używała gazu łzawiącego, armatek wodnych i gumowych kul. Wcześniej chaos przeniósł się nawet do parlamentu.

Co łączy protesty w Europie?

To nie jest jeden ruch. We Francji i Włoszech ludzie wychodzą przeciw drożyźnie i upadkowi usług publicznych. W Hiszpanii – przeciw kryzysowi mieszkaniowemu i zagrożeniu emerytur. Z drugiej strony w Albanii – przeciw korupcji i arogancji władzy. Wspólny mianownik jest prosty: rządy, które przez lata obiecywały postęp i bezpieczeństwo, doprowadziły do tego, że młodzi ludzie nie widzą przyszłości.

Na zachodzie Europy do protestów mieszają się lewaccy i imigranccy zadymiarze i rabusie, wszczynają rozróby, starcia z policją i plądrują sklepy. W rezultacie Europa, która miała być oazą stabilności, znowu płonie.

Zobacz także: Protesty we Włoszech – wcześniejsza relacja

Źródła:

  • Euronews
  • Relacje Reuters, AFP i lokalnych służb policyjnych z 24 października 2026 r.
  • Dane Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Francji oraz komunikaty policji włoskiej

Najnowsze