Strona głównaGŁÓWNYDruk 3003 to cenzura bez sądu! Rząd chce zamknąć usta Polakom

Druk 3003 to cenzura bez sądu! Rząd chce zamknąć usta Polakom

-

- Reklama -

Druk 3003 to nie „konstytucja sankcyjna”, tylko bat na wolność słowa. Rządowy projekt ustawy o środkach ograniczających pozwala urzędnikowi wpisać człowieka lub redakcję na listę sankcyjną za „pośrednie wspieranie obcej ingerencji i manipulacji w środowisku informacyjnym”. Bez wyroku sądu. Z karą do 20 milionów złotych i zamrożeniem majątku. Dlatego 5 listopada „Najwyższy CZAS!” zaprasza pod Sejm na pikietę. Stop cenzurze!

Projekt wpłynął do Sejmu 6 sierpnia 2026 r. jako druk nr 3003. Oficjalnie ma wdrażać unijne sankcje i tworzyć krajowy system środków ograniczających. W praktyce wprowadza nową, niebezpieczną przesłankę: FIMI – Foreign Information Manipulation and Interference. Minister spraw wewnętrznych może wpisać na listę każdego, kto jego zdaniem „bezpośrednio lub pośrednio” wspiera taką manipulację wymierzoną w bezpieczeństwo narodowe, granice czy interesy Polski.

- Reklama -

Czym grozi druk 3003?

Kryteria są celowo nieostre. W praktyce mogą objąć krytykę polityki rządu wobec Ukrainy, Unii Europejskiej, migracji czy klimatu. Wystarczy, że urzędnik uzna wpis, komentarz, artykuł lub audycję za „manipulację informacyjną”.

- Reklama -
  • Decyzja administracyjna – bez uprzedniego wyroku sądu.
  • Natychmiastowa wykonalność – skarga do sądu administracyjnego nie wstrzymuje skutków.
  • Zamrożenie środków finansowych i majątku.
  • Kary pieniężne do 20 mln zł nakładane przez naczelnika urzędu celno-skarbowego.
  • Możliwość sankcji karnych sięgających nawet 12 lat więzienia za obchodzenie środków.

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji ostrzega w oficjalnym piśmie, że projekt niesie ryzyko arbitralnego ograniczenia wolności słowa i omija konstytucyjną rolę KRRiT. Konfederacja Korony Polskiej mówi wprost o powrocie do praktyk wywłaszczania „wrogów państwa” i porównuje mechanizm do nazistowskiego Treuhändera.

„Wolność słowa nie potrzebuje pozwolenia urzędnika!” – podkreślają przeciwnicy projektu.

- Reklama -

Pikieta „Najwyższego CZASU!” pod Sejmem

Środowisko tygodnika „Najwyższy CZAS!” nie zamierza patrzeć na to bezczynnie. 5 listopada o godzinie 16.00 organizuje wielką pikietę w obronie wolności słowa przed Sejmem przy ul. Wiejskiej.

Marek Skalski, redaktor naczelny „Najwyższego CZASU!”, wprost zaprasza:

„5 listopada, godzina 16.00. Proszę Państwa, zapamiętajcie tą datę. Tego dnia nasze wydawnictwo „Najwyższy CZAS!” organizuje wielką pikietę w obronie wolności słowa. Stop cenzurze! Spotykamy się przed Sejmem przy ul. Wiejskiej. Zapraszam!”

To nie jest protest przeciw sankcjom na prawdziwych agentów obcych służb. To sprzeciw wobec oddania urzędnikowi prawa do decydowania, kto w Polsce może jeszcze mówić, pisać i publikować.

Wolność słowa albo cenzura urzędnika

Druk 3003 przeszedł już pierwsze czytanie i jest procedowany w komisjach. Każdy dzień zwłoki przybliża moment, w którym krytyczny głos będzie kosztował majątek albo wolność. Konstytucja gwarantuje wolność słowa i zakazuje cenzury prewencyjnej. Ten projekt idzie dokładnie w przeciwnym kierunku.

Jeśli nie chcemy, żeby o granicach debaty decydował naczelnik urzędu celno-skarbowego albo minister spraw wewnętrznych – trzeba być 5 listopada pod Sejmem. Stop cenzurze. Wolność słowa to prawo, nie przywilej.

Źródła:

Najnowsze