18-latek na elektrycznej hulajnodze zderzył się z radiowozem w Zabrzu i z poważnymi obrażeniami głowy trafił na stół operacyjny. Policja forsuje narrację o nieszczęśliwym wypadku podczas ucieczki. Nagrania, które wypłynęły po pewnym czasie, i relacje świadków wskazują jednak, że mogło dojść do nadużycia siły przez mundurowych.
Do dramatycznie wyglądającego wypadku doszło pod koniec września w Zabrzu. Patrol policji postanowił skontrolować młodego chłopaka, bo ten – to wersja funkcjonariuszy – przyspieszył na hulajnodze elektrycznej na widok radiowozu. Gdy odpalono koguta, nastolatek zaczął uciekać.
Policjanci ruszyli. Finał pościgu nastąpił w rejonie ulicy Damrota. Policjanci wjechali radiowozem na chodnik i odcięli dalszą drogę ucieczki.
18-latek nie zdążył wyhamować i z impetem uderzył w radiowóz – tak brzmi wersja policyjna. Doznał rozległych obrażeń głowy i wylądował w szpitalu, gdzie musiał przejść operację. Chłopak był trzeźwy, testy na obecność narkotyków dały wynik negatywny. Nie miał natomiast kasku.
Winą za zdarzenie obarczono nastolatka. Po niemal miesiącu znalazło się jednak nagranie z całego zajścia, na którym słychać przerażenie i oburzenie naocznych świadków.
Z relacji kobiety na nagraniu wynika, że to niekoniecznie policjanci odcięli drogę ucieczki, lecz potrącili chłopaka na hulajnodze.
„Policja właśnie potrąciła tego człowieka. Policja wjechała na chodnik i go potrąciła. Siedziałam tam na ławce, masakra. Rozumiem podjechać i tak dalej, ale bez przesady. Wjechaliście prosto w niego. Ja siedziałam tutaj obok na ławce, to jest po prostu chore” – mówi kobieta.
Nagranie opublikował portal tarnogorski.info. Redakcja dodaje, że zgłosił się do nich ojciec nastolatka. Jego relacja jest zbieżna z emocjonalnym nagraniem świadka z nagrania. Ojciec twierdzi, że to radiowóz potrącił jego syna, a co więcej – policjanci mieli nie udzielić rannemu natychmiastowej i odpowiedniej pomocy. 18-latek po operacji spędził w szpitalu w sumie tydzień, a to nie koniec problemów, bo czeka go chociażby długotrwała rehabilitacja.
A dlaczego w ogóle uciekał przed policją? Ojciec twierdzi, że syn doznał ataku paniki. Błyskający kogut i dźwięk syren miały wywołać u niego lęk i instynktowną ucieczkę. Na dowód, że nastolatek ma na tym polu pewne problemy przedstawiono orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego.
Sprawą zajmuje się prokuratura, która prowadzi obecnie dwa odrębne postępowania. Pierwsze z nich prowadzone jest wobec nastolatka za niezatrzymanie się do kontroli. Drugie dotyczy funkcjonariuszy. Śledczy zbadają, czy zastosowane środki były adekwatne do sytuacji oraz w jaki sposób udzielono poszkodowanemu pomocy po wypadku.
Nagranie z ulicy Roosevelta w Zabrzu, zarejestrowane tuż po zdarzeniu z udziałem 18-latka na hulajnodze elektrycznej i policyjnego radiowozu.
Według ustaleń policji młody mężczyzna nie reagował na wcześniejsze sygnały do zatrzymania i uciekał. Funkcjonariusze zjechali radiowozem na chodnik, aby odciąć mu drogę ucieczki, po czym nastolatek uderzył w radiowóz.
18-latek był trzeźwy, nie miał kasku. Z obrażeniami głowy trafił na stół operacyjny. Na nagraniu słychać oburzoną kobietę, która obserwowała interwencję z pobliskiej ławki.
Prokuratura prowadzi dwa odrębne postępowania – w tym jedno dotyczące oceny zachowania mundurowych, adekwatności użytych środków oraz udzielenia pomocy poszkodowanemu.
Więcej 👇
https://t.co/jKMVxNDOBL— tarnogorski.info (@TGtarnogorski) October 24, 2026


